Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsztaty kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsztaty kulinarne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2017

Akademia Smaku Sokołów - wizyta w zakładzie produkcyjnym w Kole

Czyli wołowina pod lupą!

Kilka tygodni temu miałam wyjątkową możliwość wzięcia udziału w jednym z serii warsztatów i spotkań, jakie regularnie organizuje Akademia Smaku Sokołów. Razem z innymi blogerami kulinarnymi wizytowałam Zakład Produkcyjny Sokołów S.A. w Kole, specjalizujący się w produkcji wołowiny.

Walory polskiej wołowiny poznawaliśmy nie tylko w ramach gościnnego zwiedzania linii produkcyjnej, ale również czynnie - poprzez mięsa grillowanie i jego degustację w postaci uroczego pikniku na świeżym powietrzu. 

Dodatkowo szef kuchni Sokołów - Dominik Moskalenko podzielił się z nami wieloma ciekawymi informacjami na temat wołowiny. Opowiadał m.in. o walorach odżywczych tego mięsa, sposobach sezonowania, czynnikach wpływających na jego smak, szerokich możliwości kulinarnego zastosowania, a także powszechnych błędach w przyrządzaniu wołowiny.

Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
[źródło: Akademia Smaku Sokołów]

Zanim przejdę do szczegółowego foto-sprawozdania, może jeszcze słów kilka o idei i zamyśle powołania Akademii Smaku do życia przez firmę Sokołów S.A. 

Jak sami o sobie piszą: "Za cel stawia sobie promocję zdrowego trybu życia, poprzez propagowanie sztuki kulinarnej zgodnej z najnowszymi trendami żywieniowymi." [źródło: Akademia Smaku Sokołów]. Ma edukować, radzić i szkolić, a wszystko to w atmosferze dobrej zabawy oraz ciekawych i smacznych doświadczeń kulinarnych.

Razem z blogerami w spotkaniu w Kole uczestniczyła również redakcja magazynu KUKBUK, która to na łamach swojego pisma opublikowała po tej wizycie następującą relację: Dobra wołowina nie musi być droga!

Krótki fotoreportaż z wizyty w Kole można też znaleźć na stronie Akademii Smaku Sokołów. 

Oczywiście stosownymi recenzjami wszem i wobec dzieliła się również brać blogerska:
Była to wycieczka krajoznawcza i Uczta Qulinarna w jednym! :) - fotorelacja w rozwinięciu  poniżej:

czwartek, 3 marca 2016

Kuchnia staropolska - warsztaty kulinarne

Szaleństwa w kuchni, czyli potrawy staropolskiego karnawału!


Jeszcze w styczniu, brałam udział w wyjątkowych warsztatach kulinarnych, przybliżających pełną kontrastów i niecodziennych połączeń smakowych, kuchnię staropolską.

Tematem przewodnim były tu potrawy staropolskiego karnawału, a warsztaty nosiły wiele mówiący tytuł: Szaleństwa w kuchni! 

Gotowanie, a następnie degustacja przyrządzonych potraw, odbywały się w oranżerii oraz pełnych przepychu wnętrzach Villa Intrata, położonej na terenie wilanowskiej rezydencji króla Jana III. 

Jak piszą sami o sobie: Villa Intrata (...) to miejsce, w którym odtwarzamy staropolskie smaki i kulturę. Wstępując w nasze progi, wyruszą Państwo w niezwykłą podróż do czasów, gdy życie potrafiono celebrować, a pozornie zwykłe wydarzenia przeradzały się w niebywałe spektakle artystyczne. [źródło: Villa Intrata]


Warsztaty prowadzone były przez wilanowskiego mistrza kuchni Macieja Nowickiego – artystę-kucharza i odtwórcę wyrafinowanych, historycznych smaków. Pod jego profesjonalnych okiem i jego pomocników, przygotowywaliśmy dania wg. przepisów z pierwszych polskich książek kucharskich, takich jak Compendium Ferculorum Stanisława Czernieckiego, czy opracowania Moda bardzo dobra smażenia różnych konfektów.

Sam czas gotowania poprzedzony był niezwykle interesującą prelekcją, na temat kulinarnych obyczajów sarmackiej kuchni Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 

Gospodarze prezentowali kulinaria tego okresu w bardzo romantycznych barwach: Kuchnia staropolska pełna była zagadek i tajemnic, a także nietuzinkowych kompozycji smakowych. Zaskakiwała, zdumiewała i olśniewała. Pozwalała kucharzowi być artystą dbającym o koncept, formę i treść kulinarnego dzieła. [źródło: Villa Intrata]

Zostaliśmy tu szybko wyprowadzeni z błędu, że kuchnia staropolska to wyłącznie wysokoprocentowe trunki, treściwe mięsiwa i spływające okrasą potrawy. Powszechne postrzeganie tej kuchni jako niezdrowej i tłustej, kompletnie mijał się z rzeczywistością. Szlachta polska bowiem prawie przez 2/3 roku rygorystycznie kultywowała post, w ślad za pryncypialnymi przekonaniami religijnymi.


Już od progu, wchodząc do Villa Intrata, można było doświadczyć staropolskiej gościnności, gdyż witano nas gorącą kawą i herbatą. Przy mroźnej, śnieżnej pogodzie na zewnątrz i pełnym uroku wnętrzu, można było chwilę odetchnąć i wyciszyć się przed ekscytująco zapowiadającym się popołudniem.

Potrawy z jakimi się mierzyliśmy to:
# Animela lub mleczko cielęce. Na potrawę 
# Mózg cielęcy po flisowsku. Na przydatek
# Śmietana włoska. Na przystawkę

Okiełznać sam archaiczny tekst receptur wcale nie było łatwo:
***
Weź wielkie mleczko cielęce, wypłucz, obgotuj, pokraj na pięć albo sześć kawałków, ułoż w rondel z grzybkami, kawałkiem masła, wiązką pietruszki, cebulą, poł bobkowego liścia, dwoma goździkami, połodnożkiem czosnku, przystaw do ognia, wsyp szczubeć mąki, wlej szklanicę dobrego bulionu, pol szklanicy wina białego, osol, opieprz, gotuj przez pol godziny, zbierz tłustość, przydaj dwie łyżki dobrego gąszczu. Tej zaprawy użyć możesz do wszelkiego mięsiwa i ciast garnirowania.
***
Dwa możdżki cielęce oczyść w wodzie, ugotuj z winem białym, bulionem, solą, pieprzem, wiązka ziół. Zrób zaprawę z małych cebulek i marchwi, które ugotuj z bulionem, przypraw dobrze, zmieszaj z gąszczem, obłóż wkoło możdżek. Możesz dać smażony, obłożywszy pietruszką.
***
Wlej w rondel trzy połkwaterki mleka, zagotuj, wrzuć trochę skorki z cytryny zielonej, szczubeć koryandru, kawałek cynamonu, więcej jak połtrzecia funta cukru,odrobine soli, gotuj i wysadź przez połowę, przestudź, zapraw sześcią żółtkami z szczubcia mąki ubitemi, wlej w to śmietanę, po trochu mieszaj przez sito, wyłoż na połmisek, na którym masz dać, dogotuj w bani szklanej, na wydaniu przyrumień rozpaloną lopatką
***

Podczas samego procesu gotowania, uczestnicy warsztatów w kilkuosobowych grupach zmagali się z poszczególnymi potrawami, pod ścisłym nadzorem szefa mistrza. 

Kucharzenie było intensywne, zabawne i zaprawione wieloma ciekawymi trikami, a choćby banalnie prostym, ale jakże pysznym sposobem na doprawianie pęczaku musztardą rosyjską.

Finałem było zasiądnięcie do stołu do niezwykłej uczty i skosztowanie elegancko zaserwowanych dań w przepięknych, barokowych wnętrzach willi. Uczcie towarzyszyła burzliwa dyskusją na temat staropolskich smaków i metod ich przełożenia na współczesne, bardziej nowoczesne gotowanie.

Przyznam się, że po tych warsztatach mocno zasmakowałam w kuchni staropolskiej i jej niecodziennych rozwiązaniach kulinarnych. 

Nie ukrywam, że pierwszy raz w życiu miałam okazję tu próbować móżdżku cielęcego i grasicy, oraz degustować ich w tak wyrafinowanych połączeniach i barwnych smakach. Wyzbyłam się wielu stereotypów o nieposkromionym obżarstwie szlachciców i ich niezdrowej kuchni. Reasumując: bawiłam się wyśmienicie!

Poniżej fotorelacja z warsztatów:

wtorek, 19 stycznia 2016

Wegańska Wigilia - relacja z warsztatów kulinarnych

Źródło: dajprzepis.pl
Stół wigilijny w wegańskim wydaniu!

W końcowych dniach grudnia, tuż przed samymi Świętami Bożego Narodzenia, wzięłam udział w intrygujących i pysznych warsztatach kulinarnych Wegańska Wigilia. 

Organizowane były one w klimatycznym i z lekka rustykalnym miejscu Centrum Kultury Dzika Historia w Warszawie, przez Dolce&Vegan, a prowadzone przez Elę Krawczykowską.

Motto jakie przyświecało warsztatom było niewątpliwie chwytliwe: Chcecie przyrządzić coś wegańskiego na stół wigilijny, ale nie macie pojęcia jak zaimponować rodzinie? My was nauczymy! 

Źródło: ervegan.com
Wszystkie zaprezentowane dania były wegańskie, bezcukrowe oraz bezglutenowe, ale ciągle pyszne i intrygujące. Oto jak obala się mity, że kuchnia wegańska jest mdła, nijaka i schematyczna!  

Na warsztatach własnoręcznie przyrządziliśmy i co najważniejsze wspólnie zjedliśmy (!):
  • korzenne boczniaki a'la śledzie
  • majonez wegański
  • kartoffelsalat z domowym majonezem, cebulą i ogórkami kiszonymi
  • smalec z białej fasoli
  • pasztet z zielonej soczewicy ze śliwką i majerankiem
  • tofurnik
  • kutia z kaszą jaglaną
  • witariańskie kuleczki piernikowe
Każdy uczestnik został obdarowany zbiorem powyższych przepisów, krok po kroku przeprowadzających przez etapy gotowania poszczególnych potraw.  

Źródło: Dolce&Vegan
Zanim przejdę do relacji z warsztatów, kilka słów o samej idei weganizmu.

Jest to nie tylko dieta, a wręcz odwrotnie, wegański sposób odżywiania jest tu jedynie częścią całej ideologi. 

Weganizm to styl życia kierujący się zasadą minimalizowania udziału w wykorzystywaniu zwierząt poprzez odpowiednie wybory związane z dietą, ubraniami, kosmetykami czy rozrywką. 

Weganie, podobnie jak wegetarianie, nie spożywają mięsa i innych produktów, których pozyskanie wymaga zabicia zwierzęcia. W odróżnieniu od wegetarian, uważają jednak, że jakiekolwiek czerpanie korzyści z wykorzystywania innych jest niedopuszczalne. Dlatego też, weganie nie spożywają mleka i jego przetworów oraz jajek i miodu. [źródła: weganizmteraz.pl oraz www.zostanwege.pl]

Wracając do warsztatów...

Źródło: www.otwarteklatki.pl
Przesympatyczna, prowadząca Ela, niezwykle zajmująco opowiadała o wegańskich smakach i swoich doświadczeniach z tym sposobem gotowania i stylem życia. Pozostali uczestniczy warsztatów również chętnie dzielili się swoją fascynacją wegańskimi tematami. Zetknęłam się tu z kompletnie od mojego odmiennym światopoglądem, poznałam interesujących ludzi i nauczyłam czegoś nowego :)

Potrawy jakie Ela nam zaproponowała miały ciekawy skład i stanowiły bardzo intrygujące odpowiedniki tych bardziej tradycyjnych dań mięsnych czy warzywnych.  Zafascynowały mnie zwłaszcza wegańskie zamienniki majonezu czy domowego smalcu - tak banalnie proste do przygotowania, jeśli tylko zna się na nie sposób :) 

Wiele z prezentowanych dań pozostawiło na moich kubkach smakowych permanentne wrażenie i wyjątkowo zgrabnie wpasowało się w moje smaki. Z pewnością będę do nich wracać w mojej kuchni! 

Część przepisów zdążyłam już osobiście wypróbować i zjeść w rodzinnym gronie:
Podsumowując, na pewno będę starała się wprowadzać coraz więcej dań kuchni wegańskiej do mojego menu, ale raczej jako sposób na poszerzenie horyzontów, niż kompletną zmianę światopoglądu. 

Jako wnuczka hodowcy i rolnika, przyzwyczajona jestem do korzystania z produktów odzwierzęcych w codziennym jadłospisie i od małego miałam do czynienia z tą bardziej brutalną stroną wiejskiego łańcucha pokarmowego. Jak najbardziej szanuję jednak wybory innych, a kuchnią wegańską zamierzam się dalej inspirować.

Poniżej fotorelacja z warsztatów:

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...