czwartek, 27 lipca 2017

Makaron w sosie truskawkowym z nutą wanilii i kokosu

Truskawkowe ostatki w szybkim, ale jakże pysznym obiedzie :)


Sezon na truskawki już zmierza ku końcowi. Na bazarku jeszcze można dostać ostatnie rzuty truskawkowych plonów, ale to już resztki, nie tak soczyste i słodkie od słońca, jak te wcześniejsze. Jednakże wychodzę z założenia, że każda truskawka jest dla jadłospisu bezcenna, dlatego postanowiłam tym owocowym ostatkom też oddać hołd w wybitnie truskawkowym obiedzie.

Makaron z truskawkami jadam w sezonie często i tylko żongluję tu dodatkami, jak choćby w przypadku Makaronu z truskawkami i serkiem wiejskim. Tym razem postawiłam na mocno truskawkową wersję tego przysmaku i makaron zanurzyłam w gęstym sosie truskawkowym z nutą wanilii kokosu.

Aby uzyskać ten kokosowy posmaczek dołożyłam tu kilka kropel Kokosowego Aromatu Funky Flavors. Ostatnio bardzo szczodrze zakraplam nim słodkości, bo aromat nadaje obłędny i bardzo naturalnie wypada w degustacji. Plus ma też taki, że nie posiada ani grama tłuszczu i świetnie się rozpuszcza zarówno w płynach zimnych, jak i gorących. 

Wanilia z kolei pojawiła się tu z racji dodatku własnoręcznie przygotowanego Domowego cukru waniliowego - polecam podejrzeć mój patent na ten specyfik :)


Kokosowy Aromat Funky Flavors można znaleźć w ofercie dietetycznego sklepu internetowego o uroczej nazwie: Guiltfree.pl :)
 

Składniki na 2 talerze:
  • 200g makaronu - u mnie akurat czekoladowy makaron z domieszką kakao; ważony suchy
  • 300g świeżych truskawek - lub więcej, zależy ile kto lubi
  • 10 kropel Kokosowego Aromatu Funky Flavors  
  • 1-2 łyżki domowego cukru waniliowego - to też zależy od smaku, słodkolubni mogą dodać więcej; można zastąpić zwykłym cukrem i cukrem wanilinowym z papierka
  • 200g jogurtu naturalnego - gdyby płynu pod osobiste było za mało, można dodać więcej jogurtu



środa, 26 lipca 2017

Bułeczki owsiano-żytnie w Lipcowej Piekarni

Zdrowe i pożywne pieczywko śniadaniowe :)


Po dłuższej nieobecności, z chęcią powróciłam do kolektywnego wypiekania pieczywa w ramach Piekarni AmberW jej lipcowej edycji mierzyliśmy się tym razem z przepisem Adama Piekarza: Bułki owsiane ekstremalne. Urodziwe mu te bułeczki wyszły i z przyjemnością zabrałam się za realizację wypieku, choć z drobnymi modyfikacjami.

Nieprzewidziany splot okoliczności nie pozwolił mi niestety na opublikowanie przepisu zgodnie ze wskazanym przez organizatorkę terminem. Chociaż bułeczki dawno zjedzone i wspólne wypiekanie w Lipcowej Piekarni też już minęło, mimo wszystko chciałam podzielić się z Wami swoimi piekarskimi wyczynami w tym temacie :)

Co do zmian w oryginalnym przepisie, nie posiadałam mąki razowej owsianej, stąd zmieliłam sobie w młynku do kawy na mączny proszek zwykłe płatki owsiane. Dodatkowo pożonglowałam ilościami mąki i dosypałam trochę mąki żytniej razowej w zamian za część owsianej, bo płatki z których ja robiłam za szybko mi się skończyły ;) Słodu też zabrakło w mojej spiżarni, stąd zamieniłam go na ciemny miód gryczany.Podobno nie skutkuje on w tak chrupiącej skórce jak przy użyciu słodu, ale trudno, nie chciało mi się akurat na niego po sklepach polować ;)

Mimo tych modyfikacji, z bułeczek byłam nad wyraz zadowolona! Wspaniale mięciutkie w środku, nie zestarzały się nawet dnia następnego. Zajadałam je z wielkim smakiem :)



Składniki na 8 podłużnych bułeczek:
FAZA 1 - zimny rozczyn 12-godzinny:
  • 50g mąki owsianej - zmielone na proszek płatki owsiane górskie (NIE błyskawiczne) 
  • 100g mąki żytniej razowej - w oryginale była to mąka owsiana pełnoziarnista
  • 100g mąki pszenna - typ 500 
  • 350g maślanki - prawdziwa bez dodatków; o temperaturze 20C 
  • 20g miodu ciemnego rzepakowego - w oryginale był to słód jasny pszeniczny 
  • 3g drożdży instant
FAZA 2 -  ciasto właściwe:
  • ok 620g rozczynu o temperaturze pokojowej - cała faza poprzednia
  • 150g mąki pszennej + 2 łyżki do podsypywania przy wyrabianiu - typ 500
  • 8g soli - 1 łyżeczka
  • 20g oleju rzepakowego
DO OBTOCZENIA:
  • ok 100g płatków owsianych górskich - NIE błyskawicznych; ilość "na oko", może być mniej lub więcej

wtorek, 25 lipca 2017

Koktajl owocowy na plażę

Totalny relaks w słońcu, z książką i koktajlem w ręku :)


Dziś wybieram się na plażę poleżakować i słońca zarzyć. Plażing, leżing i smażing w planach :) Ręcznik - spakowany! Okulary słoneczne - są! Przeciwopalaczem przed wyjściem - dokładnie wysmarowana! Książka do poczytania - obecna! Muza do posłuchania - a po co mi sztuczne dźwięki, skoro w szum morza będę się wsłuchiwać :) 

A napój? Gdzie jest napój? Bo przecież płyny trzeba na bieżąco uzupełniać. Też jest i to jaki pyszny! :) Przygotowywany naprędce i w pośpiechu, żeby z jak największej ilości słoneczka skorzystać, zanim znowu nie zacznie padać! Wykorzystałam tu metodę "garściową", znaczy po garści ulubionych, świeżych owoców zblendowałam :) Do tego mleko i trochę lodu - koktajl na plażę jest gotowy!

Nie dodawałam tu żadnego słodzika w postaci miodu, syropu klonowego czy syropu z agawy, bo podczas plażowania wolę popijać niesłodzone płyny. 

A teraz hop na rower, plecak z asortymentem plażowym na plecy i jazda w drogę! Na plażę mam niedaleko, ledwie 5 km, migusiem zajadę. A potem totalny relaks w słońcu, z książką i koktajlem w ręku, raj na ziemi :) To nic, że w podróży powrotnej ma mi towarzyszyć zapowiadany deszcz... Nawet godzinna dawka słońca przy ostatnich temperamentach pogodowych to będzie ogromny sukces! ;)

Koktajl popijałam wspólnie z Ciastem na niedzielę w ramach fejsbukowej akcji Owocowe słodkości.


Składniki na 2 szklanki - albo szklankę i zapas na później:
  • 1 garść świeżych truskawek
  • 1 garść świeżych jagód
  • 1 garść kawałków świeżego ananasa
  • 1 szkl. mleka 0,5%
  • 1 garść kostek lodu - lub więcej, jak kto woli

niedziela, 23 lipca 2017

Pasta jajeczna z makaronem i botwinką

Jajko i botwinka - idealny zestaw! I to nie tylko w zupie...


Uwielbiam domowe pasty do chleba. Pieczywko obficie wysmarowane, to mój preferowany patent na pożywne śniadanie, czy też sytą kolację. Im bardziej ekstrawaganckie i nietypowe składniki kanapkowego smarowidła, tym bardziej przeważnie mi ono smakuje. 

Lubella, w ramach konkursu LubelLOVE Inspiracje – SEZON NA BOTWINKĘ, rzuciła ostatnio wyzwanie połączenia w potrawie ich nowej linii makaronów mini z sezonową botwinką. Oczywiście na pierwszą myśl zwykle wtedy przychodzi typowa zupa botwinkowa lub chłodnik z botwiną. Ja jednak postawiłam na pomysł z lekka wywrotowy, a mianowicie pastę jajeczną z dodatkiem makaronu i młodziutkiej botwinki.

W ten sposób dałam wyraz mojemu zamiłowaniu do smarowideł kanapkowych o oryginalnym składzie i nietypowej recepturze. I powiem tylko jedno. Raju, jakie to wyszło dobre!!!

Pasty starczyło mi akurat na 4 solidne kanapki, suto i szczodrze nią obłożone. Przyznaję, że wrąbałam na kolację całość sama, nie dzieląc się z Panem Mężem ani jednym gryzem tej jajeczno-makaronowo-botwinkowej pyszności :) Wypróbujcie i Wy - nie pożałujecie :)


Składniki na 4 kanapki:
  • 3-4 łyżki ugotowanego makaronu Lubella Mini Kokardki [ok 30g - ważony suchy przed ugotowaniem]
  • 2 jajka - ugotowane na twardo
  • garść liści botwiny wraz z łodyżkami
  • 1 łyżeczka soku z cytryny 
  • 1 łyżeczka majonezu 
  • 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz - do smaku

niedziela, 16 lipca 2017

Czekoladowy chlebek truskawkowy

Codzienne, niezbyt słodkie ciasto - idealna pożywna przekąska


Naszła mnie ogromna ochota na mniej niż zwykle posłodzone ciasto do popołudniowej kawki. Taki właściwie bardziej chlebek niż ciasto, ze wzgl. na niezbyt słodki smak i pieczenie w niewielkiej, typowo chlebowej keksówce.

Wpadł mi w ręce intrygujący przepis z bloga Ciastka - domowe słodkości z dodatkiem sezonowych truskawek, który zmodyfikowałam pod potrzeby mniejszej blaszki i własne dodatki aromatycznych przypraw.

Dobry to był wybór, bo ciasto wyszło mięciutkie, wilgotne, pachnące cynamonem i kardamonem, przyjemnie kwaskowate od truskawek, nie za bardzo słodkie. O to mi właśnie chodziło, jako dodatek do dzisiejszej dozy czarnego trunku, na podwieczorek :) Jutro z kolei uraczę się nim jako przekąską na drugie śniadanie w pracy :)

Czekoladowy chlebek truskawkowy wypiekałam w ramach fejsbukowej akcji Czekolada i kakao - tego zawsze mało! organizowanej przez Ciasto na niedzielę.


Składniki na mniejszą keksówkę o wymiarach LxWxH: 25x10x7 cm:
  • 2 jaja - duże  "L"
  • 1/2 szkl. cukru - ciasto będzie wtedy mało słodkie; słodkolubni powinni tu zwiększyć ilość cukru do 2/3 szkl.
  • 1 mały cukier wanilinowy [15g]
  • 2 i 1/3 szkl. mąki pszennej - u mnie tortowa, typ 450
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/3 łyżeczki kardamonu
  • 3 łyżeczki kakao
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 80ml oleju rzepakowego
  • 120g jogurtu naturalnego
  • 200g świeżych truskawek
  • cukier puder - do obsypania z wierzchu

piątek, 14 lipca 2017

Kotlety z mortadeli w panierce z cebulki prażonej

Czyli kryzysowe schabowe rodem z PRL-u


Pamiętacie? Ja pamiętam :) Za młodu jadałam je często, nie tylko w domu, ale również na stołówce szkolnej. Było to wtedy jedno z niewielu dań stołówkowych, które zajadałam ze smakiem i bez grymaszenia - a niejadek za młodu był ze mnie okropny! ;)

Kotlety z mortadeli wywodzą się z okresu mojego życia, kiedy to w portfelu rodziców dominowały kartki żywnościowe zamiast twardej gotówki, a mięso na tradycyjne schabowe tylko cudem udawało się raz na pół roku dorwać. Wtedy poręcznym zamiennikiem stawała się krajowa mortadela, ratująca jadłospis domowy w kryzysowych chwilach. Prawdę mówiąc, preferowałam takie "podrabiane" kotlety od tych mielonych czy schabowych nawet. Ot, takie spaczenie smakowe dzieciństwa :)

Poniższe trudno nawet nazwać przepisem, bardziej jest to pomysł na obiad i to taki z lekka kryzysowy. Wątpliwe są też wartości odżywcze takiego posiłku, bo mortadela do wędlin wysokiej jakości raczej nie należy. Do tego spijająca tłuszcz panierka i lekkiego dla żółądka posiłku raczej z tego nie będzie. 

Ale co tam! Raz się żyje! Sentymentom też czasami należy ulec i do smaków dzieciństwa powrócić. Prezentuje więc dziś na szybki obiad kotlety mortadelowe w panierce z cebulką prażoną oraz słodką papryką w proszku. Te ostatnie to mój nowy dodatek, bo za młodu gdy je jadałam, to tylko bułka tarta występowała w tej roli.

Z racji niedużej pracochłonności całego obiadu, dodaję przepis do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek - 14 lipca 2017r. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu: Słodkie Okruszki.


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts
Składniki dla 2-3 osób:
  • 4 plastry mortadeli - o grubości ok 1 cm
  • 1 jajko
  • olej rzepakowy - do smażenia
PANIERKA:
  • 1 łyżka bułki tartej
  • 1 łyżka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 łyżka cebulki prażonej - zmielona na proszek w młynku do kawy
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu czarnego

czwartek, 13 lipca 2017

Cukinia faszerowana mięsem z papryką

Młoda cukinia pysznie nadziana i zapieczona!


Gdy w sezonie dostępna jest w "zieleniakach" młoda cukinia, bardzo często przyrządzam ją na obiad. Zarówno smażę, jak i duszę, a także podpiekam, czy też jadam na surowo. Jednak ulubioną potrawą cukiniową była, jest i zawsze będzie dla mnie pieczona cukinia faszerowana.

Tutaj jako farsz posłużył solidny kawałek mięsa mielonego oraz soczysta żółta papryka. Wszystko to okraszone aromatycznymi przyprawami i sosami. Zwłaszcza ostry sos pomidorowy madziarów od FOLWARK z dodatkiem papryki chilli, ze słodko-kwaśnym posmakiem, rewelacyjnie się w takich nadziewanych cukiniach sprawdza :)


Składniki dla 2 osób:
  • 2 młode cukinie - średniej wielkości
  • 250g mięsa mielonego
  • 1 cebula - duża
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 papryka - u mnie akurat żółta
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego 
  • 1/4 szkl. soku pomidorowego - choć równie dobrze wystarczy sama woda
  • 2  łyżki Sosu madziarów od FOLWARK
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu worcestershire
  • 1/3 łyżeczki pieprzu czarnego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej 
  • sól, pieprz czarny - do przyprawienia łódeczek cukinii 
  • 2 garście startego żółtego sera - do posypania cukinii z wierzchu przed zapiekaniem 
  • olej lub oliwa - do wysmarowania blaszki

środa, 12 lipca 2017

Placuszki biszkoptowe z cukrem pudrem

Słonawo-słodkie, satysfakcjonująco krzepiące, lekkie placuszki śniadaniowe :)


Z szybką w przygotowaniu masą biszkoptową miałam już do czynienia przy pieczeniu omletu biszkoptowego: Kokosowo-bananowy omlet z piekarnika

Ten typ ciasta jest bardzo poręczny w kuchni, bo błyskawicznie się je przygotowuje, nie wymaga długiej obróbki cieplnej i efekt wychodzi niesamowicie puszysty. Krótko mówiąc skutkuje w otrzymaniu placuszków lekkich jak chmurka i cudownie miękkich w środku.

Nie potrzebują one nadmiaru słodyczy jako dodatku. Jak dla mnie idealnie komponują się z cienką warstwą cukru pudru na wierzchu. Nie ma to jak niezbyt słodka, lekka, pożywna jajkami przegryzka śniadaniowa :)

Placuszki te idealnie wpasowują się w założenia kampania „Uczymy jak słodzić”, której szczytnym celem jest edukacja społeczeństwa w zakresie roli cukru w codziennej diecie. Jak sami o sobie piszą: "(...)Chcemy pokazać, że produkty zawierające cukier mogą być elementem zdrowej i zbilansowanej diety, połączonej z aktywnym trybem życia. Wszystko jest dla ludzi." 

Szczerze zgadzam się z takimi założeniami. Staram się nie ulegać tak modnej ostatnio presji demonizowania cukru i kompletnego wykluczania go z pożywienia. Jestem zdania, że w tej kwestii wystarczy po prostu zachować umiar, rozsądek oraz rozwagę i "z głową" dozować wszelkie słodkości. 

Wyłączając tu obostrzenia żywieniowe spowodowane chorobą i wymaganiami specyficznej diety zdrowotnej, przeciętnemu "Kowalskiemu" nie zaszkodzi na co dzień, gdy na śniadanie skonsumuje kanapkę z dżemem słodzonym cukrem czy zje do popołudniowej kawki kawałek ciasta. Zwłaszcza, gdy nie prowadzi on siedzącego trybu życia, tylko uprawia czynnie sport i wysiłek fizyczny.

Osobiście nie wyobrażam sobie placuszków biszkoptowych nie posypanych cukrem pudrem z wierzchu. Przecież nie zasypuję ich całą zawartością cukiernicy, tylko lekko słodkim proszkiem doprawiam do smaku. Takie, wzmocnione kaloriami, energetyczne śniadanie tylko mi pomoże w ciężkim dniu pracy, jaki jawi się przede mną :)

Składniki na ok 16 sztuk małych placuszków:
  • 3 jajka
  • szczypta soli - przy ubijaniu piany z białek
  • 3 łyżki mąki pszennej 
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka stołowa mleka 
  • olej rzepakowy - do smażenia
  • cukier puder DIAMANT - do posypania po wierzchu

poniedziałek, 10 lipca 2017

Akademia Smaku Sokołów - wizyta w zakładzie produkcyjnym w Kole

Czyli wołowina pod lupą!

Kilka tygodni temu miałam wyjątkową możliwość wzięcia udziału w jednym z serii warsztatów i spotkań, jakie regularnie organizuje Akademia Smaku Sokołów. Razem z innymi blogerami kulinarnymi wizytowałam Zakład Produkcyjny Sokołów S.A. w Kole, specjalizujący się w produkcji wołowiny.

Walory polskiej wołowiny poznawaliśmy nie tylko w ramach gościnnego zwiedzania linii produkcyjnej, ale również czynnie - poprzez mięsa grillowanie i jego degustację w postaci uroczego pikniku na świeżym powietrzu. 

Dodatkowo szef kuchni Sokołów - Dominik Moskalenko podzielił się z nami wieloma ciekawymi informacjami na temat wołowiny. Opowiadał m.in. o walorach odżywczych tego mięsa, sposobach sezonowania, czynnikach wpływających na jego smak, szerokich możliwości kulinarnego zastosowania, a także powszechnych błędach w przyrządzaniu wołowiny.

Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
Udostępnione dzięki życzliwości Sokołów S.A. oraz Akademia Smaku Sokołów
[źródło: Akademia Smaku Sokołów]

Zanim przejdę do szczegółowego foto-sprawozdania, może jeszcze słów kilka o idei i zamyśle powołania Akademii Smaku do życia przez firmę Sokołów S.A

Jak sami o sobie piszą: "Za cel stawia sobie promocję zdrowego trybu życia, poprzez propagowanie sztuki kulinarnej zgodnej z najnowszymi trendami żywieniowymi." [źródło: Akademia Smaku Sokołów]. Ma edukować, radzić i szkolić, a wszystko to w atmosferze dobrej zabawy oraz ciekawych i smacznych doświadczeń kulinarnych.

Razem z blogerami w spotkaniu w Kole uczestniczyła również redakcja magazynu KUKBUK, która to na łamach swojego pisma opublikowała po tej wizycie następującą relację: Dobra wołowina nie musi być droga!

Krótki fotoreportaż z wizyty w Kole można też znaleźć na stronie Akademii Smaku Sokołów

Oczywiście stosownymi recenzjami wszem i wobec dzieliła się również brać blogerska:
Była to wycieczka krajoznawcza i Uczta Qulinarna w jednym! :) - fotorelacja w rozwinięciu  poniżej:

niedziela, 9 lipca 2017

Sałatka z cukinią i makaronem na piknik

Czyli zabierz Makarony Polskie na piknik! :)


Ja na piknik zawsze, wszędzie i z reguły bardzo chętnie! Posiłek "na łonie natury" jakoś tak zwykle bardziej mi smakuje i sprawia więcej przyjemności, niż ten "w domowych pieleszach". Tak więc chęcią są! Stosowne pożywienie też by się znalazło. Jednego tylko brakuje... Słonecznej, letniej pogody!

Aura ostatnio niestety nie rozpieszcza. Klimat za oknem, z tymi nieustającymi deszczami i chmurami, bardziej wczesną jesień przypomina, niż środek typowego lata. Lipcopad! - jak to skwitowała moja koleżanka. 

Ale żeby ta "zepsuta" pogoda utrzymywała się nieprzerwanie i równomiernie. Człowiek by wtedy dosadnie aurę sklął, ale w końcu by się do tych niedogodności przyzwyczaił. Tymczasem za oknem istna rosyjska ruletka! Rano promienne słońce. Za chwilę mżawka dżdży. W południe znowu słoneczko zza chmur się wychyla i słupek rtęci rośnie w górę. Odwróci się na chwilę głowę, a tu czarne chmury na horyzoncie i burza grzmi i piorunuje! Po południu wiatr się ucisza i znowu można kontynuować nadmorskie plażowanie. I tak w kółko, i tak non stop... Szału można dostać, grrrr...

Wracając do kwestii pikniku i posilania się "na łonie przyrody". Jednak się nie odważę... Nauczona słoneczno-deszczowymi błędami i termometru wahaniami, piknik postanowiłam sprawić sobie pod dachem! Taka namiastka upragnionego wypadu na plażę, ale w ciepłym mieszkaniu i na niezawilgoconym podłożu stołu. Moja letnia sałatka makaronowo-warzywna też mi w takich okolicznościach natury bardzo smakowała :)



Przepis bierze udział w konkursie organizowanym przez MAKARONY POLSKIE pod chwytliwą nazwą: Zabierz Makarony Polskie na piknik! Trzymajcie za mnie kciuki :)

Składniki na 2 porcje:
  • 50g makaronu klasyczne pióra od Makarony Polskie
  • 6 liści sałaty
  • 1/2 marchewki - dużej
  • 1/2 młodej cukinii - małej
  • 1/2 zielonej papryki - średniej
  • 20 szt pomidorków koktajlowych/papryczkowych - u mnie żółte i czerwone
  • 2 łyżeczki szczypiorku - drobno posiekanego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki soku z cytryny - można ewentualnie zastąpić octem jabłkowym, wtedy tylko 1 łyżeczka
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii - jak ktoś ma świeżą pod ręka to jeszcze lepiej! wtedy zwiększyć ilość do 1 łyżki
  • sól, pieprz kolorowy - do smaku

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...