czwartek, 13 grudnia 2018

Gruszki w occie jabłkowym na zimę

Skarby lata zamknięte w słoiku na zimę


Do gruszek wekowanych w occie na zimę mam ogromny sentyment. Z rozczuleniem wspominam czasy, kiedy lata temu Ojciec przywoził z działeczki ogrodniczej na bagażniku "Wigry 3" solidne wiadro gruszek. Popołudnie miałam już wtedy z góry przez Rodzicielkę rozplanowane, gdyż zaganiana byłam do mozolnego obierania. Nigdy jakoś przesadnie jednak nie protestowałam, bo finalna pyszność słoikowa była tego warta :)

Do tej pory takim gruszkom nie potrafię się oprzeć! Kilkanaście słoików, które wekuję co roku, nie ma szans doczekać nowego sezonu gruszkowego, zjadamy je z Panem Mężem przez zimę i ciągle nam mało :) Do kanapek na wędlinę, do mięsa obiadowego, czasami nawet same widelcem wprost ze słoja - propozycji podania widzę tu mnóstwo i zawsze smakują wybornie!

Przetwór ten lubię jeszcze z tego powodu, że można go przerabiać do późnej jesieni. Wystarczy, że użyje się twardych gruszek, a czy będą one wczesno-sierpniowe, czy późno-listopadowe - mała różnica.


Składniki na 15 słoików 500ml:
  • 6kg gruszek - muszą być twarde, jędrne i mało dojrzałe; ja użyłam gatunku Klapsa
  • 1 płaska łyżeczka kwasku cytrynowego
ZALEWA:
  • 2 i 1/2 litra
  • 1l octu jabłkowego 6%
  • 1/2 szkl. octu spirytusowego 10% + rozprowadzić w 1/2 szkl. wody
  • 1 kg cukru
  • 7-8 lasek cynamonu - o długości ok 5 cm każda; po połówce do każdego słoika
  • 45 sztuk goździków - po 3 sztuki do każdego słoika


poniedziałek, 3 grudnia 2018

Kolorowa sałatka z pęczakiem i jogurtem

Ekonomia w kuchni! Czyli sposób na eksploatację resztek lodówkowych


Tematem przewodnim dzisiejszego przepisu będzie: ekonomia w kuchni! Czyli sposób na eksploatację resztek lodówkowych. No bo przecież każda szanująca się kucharka ani grama jedzenia nie powinna marnować. Wszystko da się wykorzystać i w jadłospis apetycznie wkomponować.

Zostało mi z wczorajszego obiadu pół szklanki pęczaku gotowanego. W lodówce walały się otwarte puszki kukurydzy i fasolki czerwonej. Resztki wędliny szynkowej schowały się za żółtym serem. Pomidorki koktajlowe już nie pierwszą świeżością grzeszyły. W doniczce smętniał szczypiorek. Jogurtu kapka w kubeczku została. Wszystko to - buch do michy! I w ten sposób błyskawicznie powstała resztkowa sałatka warzywna z pęczakiem, jogurtem doprawiana :)


Składniki na 2 porcje:
  • 1/2 szkl. ugotowanego pęczaku
  • 1/3 puszki kukurydzy
  • 1/3 puszki fasoli czerwonej
  • 1/2 czerwonej papryki - dużej
  • 10 sztuk pomidorków koktajlowych
  • 4 łyżki szczypiorku - drobno posiekanego
  • 4 plastry szynki
  • 3-4 łyżki jogurtu naturalnego 
  • sól, pieprz czarny - do smaku

sobota, 1 grudnia 2018

Tarta z brokułem, boczkiem i pieczarkami

Obiad szybki, prosty i sycący!


Tarta wytrawna to jeden z moich ulubionych patentów na szybki obiad. Zawsze mam w zamrażarce zachomikowaną porcję domowego ciasta na tartę. Zwykle wyrabiam je z przepisu: Idealne ciasto na tartę, choć czasami dla urozmaicenia używam tego patentu: Marchewkowe ciasto na tartę.

Gdy mam akurat fantazję wyczyścić lodówkę z przeróżnych resztek jedzeniowych, właśnie tarta do tego mi służy. Rozmrożone ciasto oraz kilka zapomnianych składników lodówkowych tworzy niewielkim nakładem pracy pyszny i syty obiad.


Gdybyście chcieli przyjrzeć się bliżej moim innym pomysłom na tartę, zapraszam:



Składniki na na formę do tarty o średnicy 27cm:
  • 1 porcja gotowego ciasta na tartę - przepis własny na Idealne ciasto na tartę TU 
  • 200g boczku wędzonego w plastrach 
  • 300g pieczarek
  • 1/2 główki brokuła - tylko różyczki, bez grubej łodygi
  • 1 cebula - duża 
  • 100g sera żółtego stilton - lub innego twardego i aromatycznego 
  • 100g sera żółtego miękkiego - np. typu gouda, lub morski
  • 1 kulka mozzarelli [125g] 
  • 1 jajko i 1 białko - można wykorzystać białko, które zostało z przygotowywania ciasta na tartę
  • 150ml śmietany 18% 
  • masło i bułka tarta (lub kasza manna) - do wysmarowania i wysypania formy do pieczenia 
  • 2 łyżki oliwy - do smażenia 
  • czosnek granulowany, pieprz czarny, sól - do smaku


sobota, 24 listopada 2018

Prowansalska zupa z soczewicy

Talerz gorącej zupy - idealnie ogrzewa podczas jesiennej słoty!


Czapka, szalik, rękawiczki, ubieranie na cebulkę. Nic nie dają! Nadal po każdym wyjściu na zewnątrz wracam zmarznięta, zasmarkana i zła. Jakoś przeraźliwie wrażliwa na pogodę się zrobiłam. Ciągle mi zimno i wiecznie z nosa cieknie. Może to cudownie długie lato mnie rozpieściło i szok termiczny przeżywam? A przecież to jeszcze nie są siarczyste mrozy. O raju, jak ja przetrwam zimę???

Pośród tej jesiennej słoty, jedyne co mnie ratuje i w dobrym humorze trzyma, to talerz gorącej zupy, jaką się raczę po powrocie do domu. Gar pożywnego płynu niemalże codziennie czeka w gotowości na kuchence, żeby poratować zziębnięte gardło i przeczyścić zapchany nos. To działa! Dodatkowo wielce pozytywnie wpływa na poprawę humoru, dobijanego jesiennymi warunkami za oknem :)

Patenty na zupne wspaniałości czerpię ostatnio głównie z książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Zapraszam do podejrzenia mojej wcześniejszej recenzji.

Przepisy jakie już wykorzystałam to:
Teraz kolej na Prowansalską zupę z soczewicy. Jak piszą autorzy, zupa ta dowodzi, iż francuskie potrawy mogą być lekkie i nie zawierać śmietany. Supergwiazdą w tym przepisie jest soczewica! Idealnie nasyca, przy okazji dostarczając wysokiej ilości błonnika i pozostawia poczucie zjedzenia wspaniałego, treściwego posiłku. Warto też wspomnieć o szczodrym dodatku ziół prowansalskich, które dodają niesamowitego wprost aromatu.


Składniki na 6 porcji:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula - duża
  • 2 marchewki - średnie
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka suszonych ziół prowansalskich - w oryginale było tylko 1 i 1/2 łyżeczki; ale co mi tam, lubię zioła prowansalskie :)
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • 3/4 łyżeczki soli - lub więcej, w zależności od smaku
  • 4 pomidory - w oryginale była puszka krojonych pomidorów [450g], ale miałam akurat świeże
  • 1 szkl. suszonej zielonej soczewicy
  • 1,5l [6 szkl.] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoiczkach
  • 1 liść laurowy - duży
  • sok z cytryny
  • 3 szkl. szpinaku - mocno upakowane

piątek, 23 listopada 2018

Zupa "opróźnij lodówkę"

Gorąca moc zupy w walce z jesienną chandrą!


Czy ja już się żaliłam, że nie cierpię jesieni? Lato - kocham. Wiosnę - uwielbiam. Zimę - znoszę. Ale burej, ponurej i mokrej jesieni nienawidzę żarliwie! Zimne i wilgotne powietrze aż klei się do ciała przy każdym wyjściu na zewnątrz. Przejmujący wiatr przewiewa do szpiku kości. Siąpiąca mżawka włazi za kołnierz. Każde wystawienie nosa na dwór skutkuje w zziębnięciu, z którego ciężko się potem rozgrzać. 

Nic dziwnego więc, że wspomagam się w tym okresie stosownym sposobem odżywiania - dietą zupną mianowicie! Wypełniony po brzegi talerz zupnej dobroci w mig rozgrzewa zmarznięte kości. Moc dobroczynnych składników z garnka wyśmienicie walczy z jesiennym przeziębieniem. Gorąca moc zupy dobroczynnie wpływa na humor i jesienną chandrę.

Przepisy czerpię ostatnio z książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Zapraszam do podejrzenia recenzji: Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy".

Tym razem zaaplikowałam sobie pomysł ze strony 202 na Zupę "opróżnij lodówkę". Bo zawsze przecież coś nam zalega w czeluściach lodówkowych. I choć warzywa bywają wtedy nie pierwszej świeżości, to nadal idealne są na pożywną zupę jarzynową.


Składniki na 6 porcji:
  • 3 łyżki oliwy z oliwek 
  • 1 cebula - duża
  • 2 marchewki - średnie
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 korzenie pietruszki - średnie
  • 1 batat - średni
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1,5l [6 szkl] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoikach 
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 puszka krojonych pomidorów [450g] 
  • 1 liść laurowy - duży
  • 1 szkl. gotowanego pęczaku - w oryginale była kasza quinoa, której akurat nie miałam
  • 1 mała wiązka świeżego szpinaku wraz z łodyżkami - lub tak ze 2-3 solidne garście samych liści baby szpinaku
  • sól, pieprz czarny - do smaku 

czwartek, 22 listopada 2018

Śródziemnomorska zupa rybna

Zupa wprost idealna na jesienne kaprysy pogodowe! 


Buro i ponuro za oknem, Deszcz siąpi, mokro wszędzie. No i temperatura nie rozpieszcza. Aby przetrwać te "uroki" jesiennej aury, zwykle sięgam w tym okresie po sycące, gorące zupy jako główny posiłek dnia.

Ostatnimi czasy pomysły w tym zakresie czerpię głównie z bardzo ciekawej książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Autorzy podpowiadają w niej jak wykorzystać sezonowe produkty i przemienić je w gar pysznego płynu, by zachować zdrowie i witalność przez cały rok. 

Zapraszam do podejrzenia recenzji, jaką wcześniej publikowałam: Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy" - warto spojrzeć, choćby ze względu na piękne, książkowe ilustracje.


Przepis jakim się ostatnio zainspirowałam i wzięłam "pod lupę" to Śródziemnomorska zupa rybna ze strony 214.

Przyznaję, jest to zupa wprost idealna na jesienne kaprysy pogodowe. Treściwa rybą i krewetkami oraz aromatyczna warzywami - idealnie rozgrzewa przy nierównej walce z jesienną aurą. Czas przygotowania składników to jedynie 15 minut, plus do tego 15 minut gotowania i można się cieszyć talerzem gorącej, zupnej dobroci :)

W książce została skatalogowana jako tradycyjna zupa lecznicza - nie dziwię się! Jesienne siąpienie z nosa od razu po niej przechodzi, przy dodatku pikantnej suszonej papryki :) Wchodzi też w skład typowej diety śródziemnomorskiej, dostarcza bogactwa białka i energetyzującej witaminy B12.

Przyrządzając zupę trzymałam się raczej ściśle przepisu, bez eksperymentalnych modyfikacji. Jedyna różnica, to że nie użyłam posiekanej natki pietruszki, której niestety nie cierpię ;)

Składniki na 6 porcji:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula - obrać i pokroić w drobną kostkę
  • 1 bulwa kopru włoskiego - pokroić w kostkę
  • 1/2 łyżeczki soli - można mniej lub wiecej, w zależności od smaku
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone - ja wolałam posiekać w drobniutką kosteczkę
  • 1/2 łyżeczki suszonej papryki w płatkach - u mnie papryka ostra chilli w płatkach, lecz bez pestek; można zastąpić typową papryką suszoną w proszku: słodką, ostrą lub jeszcze lepiej wędzoną
  • 1 puszka krojonych pomidorów [450g]
  • 0,75l [3 szkl] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoiczkach
  • 450g ryb o białym mięsie - u mnie polędwica z dorsza
  • 450g krewetek - u mnie mrożone, choć wiadomo że najlepsze byłyby świeże
  • 1 łyżeczka startej skórki z cytryny
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu


wtorek, 20 listopada 2018

Jabłka prażone do kanapek z waniliową nutą

Aromatyczny pogromca jesiennej chandry!


Od pierwszych tygodni sierpnia, niemalże do końca listopada, jestem w ustawicznym amoku prażenia jabłek! Papierówki, Antonówki, Malinówki, Renety i wiele, wiele innych - wszystkie je zamykam w niezliczone słoiczki, które potem wykorzystuję zimą do szarlotki, naleśników, placuszków itp. 

Tym razem jednak zamarzyło mi się aromatyczne smarowidło do kanapek. Porcja takiej jabłuszkowej dobroci na bułce posmarowanej masłem to idealne, energetyzujące śniadanie. Zwłaszcza gdy za oknem ciemno, buro i deszczowo - od razu chandra chowa się w kąt ;)

Zależało mi na uzyskaniu konkretnej faktury przetworu, czyli wyczuwalnych kawałeczków owocu zatopionych w musie jabłkowych, stąd stosunkowo krótki czas prażenia. Oczywiście gatunek jabłek ma też znaczenie - ja używałam Antonówek - i przy twardszych, późniejszych odmianach np. typu Reneta, czas gotowania trzeba wydłużyć. 

Całość doprawiłam dość dużą ilością cukru wanilinowego oraz ulubioną mieszanką przypraw - jabłuszka wyszły bosko aromatyczne!

Składniki na 6 słoiczków 250-300ml:
  • 2 kg jabłek Antonówek
  • 300g cukru
  • 3 małe opakowania cukru wanilinowego [16g] - można zastąpić własnym, domowym cukrem waniliowym
  • 1 łyżeczka mieszanki przypraw o smaku rumowo-maślanym z wanilią Deluxe (z Lidla) - można pominąć, lub zastąpić innym, ulubionym dodatkiem
  • 1 łyżeczka masła
  • 1 łyżeczka kwasku cytrynowego - dodać do wody w której moczymy obierane jabłka, aby zapobiec ich ciemnieniu


poniedziałek, 19 listopada 2018

Czekośliwka niskosłodzona

Przepyszne smarowidło kanapkowe!


Co porabiałam, jak mnie nie było? Ano pośród zmagań z szaro-burą rzeczywistością m.in. przetwory porabiałam! :) Słodkie, ostre, w occie, kiszone - długo można by wymieniać. Zryw przetwórczy mnie złapał i każdą wolną chwilę ostatnich miesięcy poświęcałam na wszelakie dżemy, konfitury, powidła, ketchupy, korniszony i inne weki. Gdy jeden przetwór został z sukcesem zamknięty w słoikach na zimę, natychmiast brałam się za następny. Wena mnie dotknęła i nie chciała odpuścić! :)

To tylko niewielka część moich nowych zapasów piwnicznych :)
Ale za to jakie pozytywne efekty tego przetwórczego szaleństwa. Piwniczna spiżarnia zdecydowanie nabrała koloru i rozmaitości. Słoik na słoiku i słoikiem popędza, a w nich zamknięte przeróżne letnie plony. Ponadto pozwala mi to dzielić się na łamach bloga mnóstwem ciekawych przepisów i pomysłów na słoje pełne skarbów na zimę :)

Na pierwszy ogień polecam przepyszne smarowidło kanapkowe o wdzięcznej nazwie - czekośliwka. Należy do powideł o niskiej zawartości cukru. Długie wysmażanie w garnku wydobywa tu z owoców wystarczającą dozę słodyczy, tak że sztucznymi wspomagaczami nie potrzeba się tak bardzo podpierać.

Składniki na 5 słoiczków 200ml i trochę na kanapkę :)
  • 2kg śliwek węgierek - ważone przed wypestkowaniem
  • 250g cukru - ilość cukry zależy tu od słodkości użytych owoców i własnego smaku :)
  • 4 czubate łyżki stołowe słodkiego kakao typu "Puchatek" czy "Nesquik" [ok 80g]
  • 1 czubata łyżka stołowa gorzkiego kakao [ok 20g]

niedziela, 18 listopada 2018

Kofeinowa SŁONA WODA

Z autorską kawą "Słona Woda" w roli głównej


Kofeinowej turystyki po Trójmieście ciąg dalszy! Choć niestety ze smutkiem muszę się pogodzić z faktem, że aktualna IV edycja Festiwalu Czas na Kawę 10-18 listopada 2018r już się kończy. Kolejna odsłona tego wydarzenia dopiero wiosną nowego roku.

Z ogromnym rozrzewnieniem moje kubki smakowe wspominają poprzednie edycje. Inicjatywa ta pozwoliła mi bowiem na wytropienie na mapie Gdyni, Sopotu i Gdańska wielu nietuzinkowych kawiarnianych punktów, do których z przyjemnością wracam w ciągu roku, już nie tylko na kawę. 

[źródło: Czas na Kawę]
Do tej pory odwiedziłam w ramach tego wydarzenia takie kawiarnie i restauracje jak:
Jeśli szukacie ciekawych miejscówek na kofeinowy podwieczorek ze znajomymi, zapraszam do podejrzenia powyższych sprawozdań z wizyt.

A tymczasem zapraszam poniżej na ostatnią już recenzję w ramach aktualnego Festiwalu Czas na Kawę. Tydzień celebrowania "małej czarnej" zakończyłam z przytupem, gdyż wybrałam się do eleganckiej, choć uroczo kameralnej RESTAURACJI SŁONA WODA w Sopocie. 

[źródło: Czas na Kawę]

sobota, 17 listopada 2018

Festiwalowo w MARMOLADA CHLEB i KAWA

"Ni to kawiarnia, ni piekarnia, ni bistro" - ale to działa! :)


Do Trójmiastae zawitała w dniach 10-18 listopada 2018r. kolejna, tym razem już 4-ta z kolei, odsłona Festiwalu Czas na Kawę. To aż 9 dni kawowej fiesty i słodkiej rozpusty w najciekawszych, kofeinowych miejscówkach z mapy Gdyni, Gdańska i Sopotu. Hasło przewodnie to: Rozgrzej się smakiem!

W tym czasie we wszystkich kawiarniach i restauracjach biorących udział w wydarzeniu obowiązują specjalne, festiwalowe ceny:
  • Zestaw #Solo: ☕ kawa/napój + 🍰 deser = 12 pln ☕+🍰
  • Zestaw #wDuecie: ☕☕ 2x kawa/napój + 🍰🍰 2x deser = 20 pln ☕☕+🍰🍰
  • #SoloKawa: ☕ 7pln
  • #SoloDeser: 🍰 7pln
28 kawiarni oraz Palarnia Kawy Kopernik zadeklarowały gotowość kulinarnego dopieszczenia zarówno tych zatwardziałych kawoszy, jak i kofeinowych świeżaków, dopiero rozpoczynających przygodę z czarnym trunkiem.


Zasady Festiwalu są bardzo proste i każdy może wziąć w nim udział: [źródło: Czas na Kawę]
  • wybierz lokal z listy i zamów zestaw #Solo lub #wDuecie
  • nie musisz się rejestrować, ściągać aplikacji, ani nic wcześniej rezerwować, aby skorzystać z festiwalowej oferty
  • nie ma limitów odwiedzin festiwalowych miejsc, ani limitów na wypite kawy czy zjedzone desery 
  • pamiętaj, aby składając zamówienie zaznaczyć, że chcesz skorzystać z festiwalowej oferty
    organizator Festiwalu “Czas na Kawę” nie pobiera opłat od uczestników
  • wybieramy najsympatyczniejszą miejscówkę festiwalu - wysyłamy SMS-a na nr 4628 o treści: czasnakawe......(podajemy nazwę lokalu)
  • na fejsbukowym wydarzeniu Czas na Kawę organizowane są liczne konkursy, w których można wygrać vouchery na darmową kawę i desery
Jedną z miejscówek, do jakich zawitałam w ramach festiwalu była MARMOLADA CHLEB i KAWA w Gdyni. Na recenzję z wizyty oraz garść fotek zapraszam poniżej.

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...