Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2018

Prowansalska zupa z soczewicy

Talerz gorącej zupy - idealnie ogrzewa podczas jesiennej słoty!


Czapka, szalik, rękawiczki, ubieranie na cebulkę. Nic nie dają! Nadal po każdym wyjściu na zewnątrz wracam zmarznięta, zasmarkana i zła. Jakoś przeraźliwie wrażliwa na pogodę się zrobiłam. Ciągle mi zimno i wiecznie z nosa cieknie. Może to cudownie długie lato mnie rozpieściło i szok termiczny przeżywam? A przecież to jeszcze nie są siarczyste mrozy. O raju, jak ja przetrwam zimę???

Pośród tej jesiennej słoty, jedyne co mnie ratuje i w dobrym humorze trzyma, to talerz gorącej zupy, jaką się raczę po powrocie do domu. Gar pożywnego płynu niemalże codziennie czeka w gotowości na kuchence, żeby poratować zziębnięte gardło i przeczyścić zapchany nos. To działa! Dodatkowo wielce pozytywnie wpływa na poprawę humoru, dobijanego jesiennymi warunkami za oknem :)

Patenty na zupne wspaniałości czerpię ostatnio głównie z książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Zapraszam do podejrzenia mojej wcześniejszej recenzji.

Przepisy jakie już wykorzystałam to:
Teraz kolej na Prowansalską zupę z soczewicy. Jak piszą autorzy, zupa ta dowodzi, iż francuskie potrawy mogą być lekkie i nie zawierać śmietany. Supergwiazdą w tym przepisie jest soczewica! Idealnie nasyca, przy okazji dostarczając wysokiej ilości błonnika i pozostawia poczucie zjedzenia wspaniałego, treściwego posiłku. Warto też wspomnieć o szczodrym dodatku ziół prowansalskich, które dodają niesamowitego wprost aromatu.


Składniki na 6 porcji:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula - duża
  • 2 marchewki - średnie
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka suszonych ziół prowansalskich - w oryginale było tylko 1 i 1/2 łyżeczki; ale co mi tam, lubię zioła prowansalskie :)
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
  • 3/4 łyżeczki soli - lub więcej, w zależności od smaku
  • 4 pomidory - w oryginale była puszka krojonych pomidorów [450g], ale miałam akurat świeże
  • 1 szkl. suszonej zielonej soczewicy
  • 1,5l [6 szkl.] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoiczkach
  • 1 liść laurowy - duży
  • sok z cytryny
  • 3 szkl. szpinaku - mocno upakowane

piątek, 23 listopada 2018

Zupa "opróźnij lodówkę"

Gorąca moc zupy w walce z jesienną chandrą!


Czy ja już się żaliłam, że nie cierpię jesieni? Lato - kocham. Wiosnę - uwielbiam. Zimę - znoszę. Ale burej, ponurej i mokrej jesieni nienawidzę żarliwie! Zimne i wilgotne powietrze aż klei się do ciała przy każdym wyjściu na zewnątrz. Przejmujący wiatr przewiewa do szpiku kości. Siąpiąca mżawka włazi za kołnierz. Każde wystawienie nosa na dwór skutkuje w zziębnięciu, z którego ciężko się potem rozgrzać. 

Nic dziwnego więc, że wspomagam się w tym okresie stosownym sposobem odżywiania - dietą zupną mianowicie! Wypełniony po brzegi talerz zupnej dobroci w mig rozgrzewa zmarznięte kości. Moc dobroczynnych składników z garnka wyśmienicie walczy z jesiennym przeziębieniem. Gorąca moc zupy dobroczynnie wpływa na humor i jesienną chandrę.

Przepisy czerpię ostatnio z książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Zapraszam do podejrzenia recenzji: Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy".

Tym razem zaaplikowałam sobie pomysł ze strony 202 na Zupę "opróżnij lodówkę". Bo zawsze przecież coś nam zalega w czeluściach lodówkowych. I choć warzywa bywają wtedy nie pierwszej świeżości, to nadal idealne są na pożywną zupę jarzynową.


Składniki na 6 porcji:
  • 3 łyżki oliwy z oliwek 
  • 1 cebula - duża
  • 2 marchewki - średnie
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 korzenie pietruszki - średnie
  • 1 batat - średni
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1,5l [6 szkl] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoikach 
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 puszka krojonych pomidorów [450g] 
  • 1 liść laurowy - duży
  • 1 szkl. gotowanego pęczaku - w oryginale była kasza quinoa, której akurat nie miałam
  • 1 mała wiązka świeżego szpinaku wraz z łodyżkami - lub tak ze 2-3 solidne garście samych liści baby szpinaku
  • sól, pieprz czarny - do smaku 

czwartek, 22 listopada 2018

Śródziemnomorska zupa rybna

Zupa wprost idealna na jesienne kaprysy pogodowe! 


Buro i ponuro za oknem, Deszcz siąpi, mokro wszędzie. No i temperatura nie rozpieszcza. Aby przetrwać te "uroki" jesiennej aury, zwykle sięgam w tym okresie po sycące, gorące zupy jako główny posiłek dnia.

Ostatnimi czasy pomysły w tym zakresie czerpię głównie z bardzo ciekawej książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Autorzy podpowiadają w niej jak wykorzystać sezonowe produkty i przemienić je w gar pysznego płynu, by zachować zdrowie i witalność przez cały rok. 

Zapraszam do podejrzenia recenzji, jaką wcześniej publikowałam: Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy" - warto spojrzeć, choćby ze względu na piękne, książkowe ilustracje.


Przepis jakim się ostatnio zainspirowałam i wzięłam "pod lupę" to Śródziemnomorska zupa rybna ze strony 214.

Przyznaję, jest to zupa wprost idealna na jesienne kaprysy pogodowe. Treściwa rybą i krewetkami oraz aromatyczna warzywami - idealnie rozgrzewa przy nierównej walce z jesienną aurą. Czas przygotowania składników to jedynie 15 minut, plus do tego 15 minut gotowania i można się cieszyć talerzem gorącej, zupnej dobroci :)

W książce została skatalogowana jako tradycyjna zupa lecznicza - nie dziwię się! Jesienne siąpienie z nosa od razu po niej przechodzi, przy dodatku pikantnej suszonej papryki :) Wchodzi też w skład typowej diety śródziemnomorskiej, dostarcza bogactwa białka i energetyzującej witaminy B12.

Przyrządzając zupę trzymałam się raczej ściśle przepisu, bez eksperymentalnych modyfikacji. Jedyna różnica, to że nie użyłam posiekanej natki pietruszki, której niestety nie cierpię ;)

Składniki na 6 porcji:
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula - obrać i pokroić w drobną kostkę
  • 1 bulwa kopru włoskiego - pokroić w kostkę
  • 1/2 łyżeczki soli - można mniej lub wiecej, w zależności od smaku
  • 2 ząbki czosnku zmiażdżone - ja wolałam posiekać w drobniutką kosteczkę
  • 1/2 łyżeczki suszonej papryki w płatkach - u mnie papryka ostra chilli w płatkach, lecz bez pestek; można zastąpić typową papryką suszoną w proszku: słodką, ostrą lub jeszcze lepiej wędzoną
  • 1 puszka krojonych pomidorów [450g]
  • 0,75l [3 szkl] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoiczkach
  • 450g ryb o białym mięsie - u mnie polędwica z dorsza
  • 450g krewetek - u mnie mrożone, choć wiadomo że najlepsze byłyby świeże
  • 1 łyżeczka startej skórki z cytryny
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu


środa, 18 kwietnia 2018

Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy"

Czyli kulinarna alchemia w garnku :)


Ostatnimi czasy trafiły do mojej kulinarnej biblioteczki bardzo ciekawe książki Wydawnictwa M wydane pod wspólną dewizą: Zdrowe Zdrowie. Jedna z nich to Zdrowe zupy opracowana przez Rebeccę Katz i Mat'a Edelson i dostępna w księgarni internetowej Klubu DPD. Autorzy podpowiadają w niej jak wykorzystać sezonowe produkty i przemienić je w gar pysznego płynu, by zachować zdrowie i witalność przez cały rok.

Kilka słów o głównej autorce

Zupomanka, szamanka i zaklinaczka zup, zupowy mentor, mistrzyni kulinarnej alchemii w garnku - tak można z powodzeniem określić Rebeccę Katz, specjalistkę ds. żywienia i główną autorkę tego kompleksowego zbioru zupnych przepisów. Jak pisze sama o sobie: "Szczerze zakochałam się w zupach. Miłość tę mam we krwi. W dzieciństwie spędziłam wiele popołudni, siedząc z nogami zwisającymi z kuchennego blatu i patrząc z podziwem, jak moja matka i babcia siekają i mieszają, tworząc kulinarne cuda w pokrytym emalią żeliwnym garnku (...)."

W swojej książce propaguje ona trend gotowania zup dla poprawy zdrowia. Ma na celu udowodnienie tezy, że każdy może skorzystać na jedzeniu zup., a odpowiednio przygotowane zupy mają niezwykłą zdolność odżywiania i uzdrawiania ciała. "Jedzenie zup jest sposobem na włączenie w organizmie przycisku reset, by umożliwić odpoczynek narządom wewnętrznym zaangażowanym w detoksykację i dostarczyć składników odżywczych niezbędnych do skutecznego wykonywania pracy."

Książkowy dizajn

Już na pierwszy rzut oka książka zachęca wyglądem do zajrzenia do środka. Półtwarda, barwna okładka. Gruby, dobrej jakości kredowy papier poszczególnych kartek. Piękne, intensywne kolorami zdjęcia w środku. Żałuję jedynie, że nie każdy przepis jest okraszony fotką gotowego produktu. No ale wtedy książka bardziej by przypominała album, niż praktyczny przepiśnik kucharski.

Najważniejsza jest treść

Bardzo podoba mi się sposób prezentacji poszczególnych przepisów: na początek kilka słów od autorki o zaletach konkretnej zupy, potem przejrzysta lista składników, następnie szczegółowy opis przygotowania, a dodatkowo w ramkach specjalne triki kucharza warte uwagi.

Pomocny jest podział zbioru wszystkich przepisów na konkretne kategorie: odżywcze buliony, zupy kremy, tradycyjne zupy lecznicze, dodatki do zup, świeże salsy do zup.

Przed zabraniem się za kucharzenie, warto najpierw zajrzeć za pierwsze kilkanaście stron książki, gdzie można poczytać o przydatnych akcesoriach do przygotowywania zup, niezbędniku spiżarnianym oraz sposobach przechowywania gotowego dzieła naszej pracy w kuchni.

Szczególnie mnie zainteresował niezbyt długi, a jakże bogaty w przydatne rady, fragment pt. Jak zrobić dowolną zupę, który rozkłada zupy na czynniki pierwsze i ich wspólne elementy. Jak pisze autorka: "Gdy poznasz rolę, jaką każdy z elementów odgrywa w zupie, (...) wkrótce przepis stanie się jedynie wskazówką, a nie czymś, co musi być ściśle przestrzegane."

Moim subiektywnym zdaniem

Warto tę książkę dodać do swojej biblioteczki kulinarnej! Jest to bogaty zbiór ciekawych przepisów i pomysłów zaprezentowany przejrzyście, praktycznie i estetycznie. Podoba mi się zasada hołdowania sezonowości świeżych produktów wykorzystywanych do gotowania. Przepisy są niezbyt skomplikowane, ale jednocześnie potrafią zaintrygować nietypowym składnikiem, lub sposobem przygotowania dania.

Jedyny minus jaki mi się narzucił, to nastawienie na gotowanie dużych ilości. Przepisy zdecydowanie nie są przeznaczone dla singli, a raczej dla kilkuosobowej rodziny. Jednak to przecież nie problem, aby zmniejszyć ilość użytych składników o połowę, lub zamrozić nadmiar efektów naszej pracy :)


Ocena przez gotowanie

Aż mnie ręce świerzbiły, żeby jak najszybciej wypróbować zawarte w książce przepisy. W te pędy zabrałam się więc do gotowania! Na pierwszy rzut poszedł przepis ze strony 139 na zupę-krem z dyni piżmowej. Gdy za oknem pogoda w kratkę - dziś gorąco, jutro znowu deszcz i zimny wiatr - stwierdziłam, że taka pikantna zupka wyśmienicie pobudzi do pracy moją odporność w walce z kaprysami aury :)

Zupa wyszła intensywnie pomarańczowego koloru, gęsta i zawiesista, lekko słodka od marchewki i aromatyczna przyprawami. Kardamon, kolendra i kmin rzymski mocno zaakcentowały jej smak, zdecydowanie trzeba lubić te przyprawy w potrawie. A świeży imbir dodatkowo podgrzał atmosferę :) Zapraszam po przepis poniżej.



poniedziałek, 21 listopada 2016

Zielony krem z papryki

Minimum wysiłku, a maksimum smaku :)


Jesienią nabieram zwykle ochoty na bogate warzywami zupy, a zwłaszcza na gęste zupy-kremy

Aura za oknem wyjątkowo o tej porze zachęca do spożywania gorącej dawki obiadowego płynu. Talerz pełen aromatycznej, zupnej dobroci przyjemnie rozgrzewa organizm walczący z wyskokami niesprzyjającej aury i wyśmienicie poprawia nadgryziony sezonową chandrą nastrój. 

A żeby zbytnio się nie przemęczyć przy gotowaniu, polecam wyjątkowo szybki i prosty w przygotowaniu krem warzywny z dodatkiem świeżej, aromatycznej papryki zielonej. Minimum wysiłku, a maksimum smaku :)


Składniki na 4 solidne porcje:
  • 1 litr wody
  • 1 kostka bulionu rosołowego 
  • 3 ziemniaki - średnie
  • 1 pietruszka - mała
  • 1/2 brokuła - małego
  • 1/2 cukinii - małej
  • 1/2 puszki zielonego groszku
  • 2 brykiety mrożonego szpinaku
  • 1 zielona papryka - duża
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól cebulowa, pieprz cytrynowy, pieprz cayenne, czosnek granulowany - do smaku
  • groszek ptysiowy od BRZEŚĆ - do posypania na talerzu

czwartek, 17 listopada 2016

Krem dyniowo-marchewkowy

Dynia w zupie to jest to!


Dynia jest wielce wdzięcznym warzywem do gotowania. Nie tylko świetnie sprawdza się w przeróżnych, słodkich wypiekach, takich jak chociażby Drożdżówka z dynią i powidłami śliwkowymi  albo Ciasto marchewkowo-dyniowe ze skórką pomarańczową czy Korzenne ciasto dyniowe, ale również w wielu potrawach wytrawnych, od chleba poczynając: Chleb dyniowy z ziarnami słonecznika, a na zupach kończąc: Pikantny krem z dyni.

Tym razem wykorzystując dynię, pozostałam w tych bardziej płynnych klimatach. Prezentuję dziś kolejną propozycję na szybki, smaczny i pożywny obiad w postaci gęstej zupy-kremu. Połączenie dyni ze słodką marchewką wyśmienicie się tu sprawdziło!


Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 3/4 litra wody
  • 1 kostka rosołowa 
  • kawałek dyni - bez skóry, wielkości 2 jabłek, u mnie resztka zamrożonego zapasu z minionego sezonu
  • 4 marchewki - średnie
  • 1 ziemniak - średni
  • 1 żółta papryka - mała
  • kawałek selera - wielkości 1 orzecha włoskiego
  • 1 pietruszka - mała
  • 1/3 łyżeczka  curry
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 1/3 łyżeczki soli cebulowej
  • pieprz czarny, pieprz cayenne - do smaku
  • pestki dyni - do przybrania na talerzu
  • 1 łyża mąki ziemniaczanej - płaska; do zagęszczenia

piątek, 9 września 2016

Warzywny krem koperkowy

Obiad w Błyskawiczny Piątek - szybko i na temat! :)


Bez zbędnego gadania, zapraszam dziś na zupę-krem o przyjemnym, koperkowym smaku. Bogata i gęsta warzywami, aromatyczna dodatkiem czosnku i świeżego koperku, przybrana chrupiącym groszkiem ptysiowym od firmy BRZEŚĆ.

Do ugotowania w 20-25 minut. Idealna na błyskawiczny i nieskomplikowany obiad, gdy akurat nie chce się zbyt długo "stać przy garach" w kuchni ;) Zupa ta idealnie wpasowuje się w trend akcji Błyskawiczny Piątek - szybko i na temat :)


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 3/4 litra wody
  • 1 kostka rosołowa
  • 3 ziemniaki - średnie
  • 1/2 kalafiora - małego
  • 2 pietruszki - średnie
  • kawałek bulwy selera - wielkości ćwiartki jabłka
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 pęczek świeżego koperku - mały
  • sól, pieprz cytrynowy, chilli w proszku - do smaku
  • masło - do smażenia
  • groszek ptysiowy BRZEŚĆ - do posypania na talerzu

wtorek, 26 lipca 2016

Krem brokułowy z kiełbasą podwędzaną

Przy tak sytej zupie, drugie danie już nie jest potrzebne!


Z domu rodzinnego wyniosłam wiele przepisów na zupy tradycyjnie gotowane na żeberkach wędzonych, korpusie kurczęcym lub skrzydełkach, czy mostku wołowym. Nie ma wątpliwości, że przyrządzane podczas powolnego gotowania, naciągają mocno mięsnym smakiem i aromatem. Jedyny ich minus to długi czas przygotowywania. 

Czasami mam ochotę na równie smaczną zupę w stylu: "już, natychmiast, zaraz!". Sięgam wtedy po kiełbasę podwędzaną lub boczek wędzony i duuuużo warzyw. Zupa o takim składzie jest gotowa góra w 15-20 minut i nie wymaga zbytniego nakładu pracy. 

Poniżej propozycja na połączenie kremu brokułowego z pyszną kiełbasą podwędzaną i aromatycznym dodatkiem kostki bulionu na wędzonym boczku. Wiem, wiem, zdrowiej byłoby nagotować bulion od podstaw, ale z braku czasu, można się niekiedy obejść zamiennikiem :) W smaku znaczącej różnicy brak, zapewniam :)


Składniki na solidne porcje dla 4 osób:
  • 1 litr wody
  • 1 kostka bulionu na wędzonym boczku  - u mnie KNORR 
  • 2 ziemniaki - średnie
  • 1 brokuł - mały
  • 1/2 cukinii - średniej
  • 1/2 puszki groszku
  • 3 brykiety mrożonego szpinaku
  • 100g kiełbasy podwędzanej + plasterki do dekoracji na talerzu
  • 1 cebula - mała
  • 2 ząbki czosnku
  • masło - do smażenia
  • sól, pieprz czarny, pieprz cayenne, czosnek granulowany - do smaku

środa, 11 maja 2016

Krem dyniowy ze słomką ptysiową

Moc warzyw w pożywnej, kremowej zupie


Wiosna w końcu na dobre się za oknem rozpanoszyła. Mało brakuje, aby pogoda zrobiła się upalnie letnia. W takie dni nie mam ochoty na ciężkie dania obiadowe, lecz sięgam po sprawdzony patent na zupę warzywną, którą miksuję potem na gładki i gęsty krem. Posiłek wychodzi nadal pożywny, ale znacznie lżejszy i krócej leżakujący w żołądku niż gęsty gulasz czy smażony kotlet. 

Zamiast makaronu czy kaszy, lubię wtedy dorzucić do talerza lekki groszek lub słomkę ptysiową. Do tego kilka plasterków świeżej kiełbasy dla zaostrzenia smaku i miska kremowej, warzywnej dobroci jest gotowa do spożycia!

Muszę tu wielce pochwalić słomkę ptysiową fitness od BRZEŚĆ. Te niewielkie, lekkie paluszki, obtoczone w ziarnach i przyprawach, idealnie komponowały się z dyniowym posmakiem zupy. Sezam, słonecznik, czarnuszka i siemię lniane to świetny dodatek, tworzący taką bardziej nietypową wersję chrupacza ptysiowego. Nie ukrywam że pełną garść pochłonęłam w zupie :) A dodatkowe dwie schrupałam na sucho, już po wylizaniu do czysta talerza :P


Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 3/4 litra wody
  • 1 kostka rosołowa 
  • kawałek dyni - bez skóry, wielkości 2 jabłek, u mnie resztka zamrożonego zapasu z minionego sezonu
  • 1 ziemniak - duży
  • 1 marchew - średnia
  • 1 pietruszka - średnia
  • 1 żółta papryka - mała
  • kawałek selera - wielkości 2 orzechów włoskich
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/4 łyżeczki papryki ostrej
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • sól, pieprz czarny, pieprz cayenne - do smaku
  • plasterki kiełbasy śląskiej - do przybrania na talerzu
  • słomka ptysiową fitness BRZEŚĆ - do przybrania na talerzu

sobota, 30 kwietnia 2016

Egzotyczna pomidorowa z kokosem, limonką i ananasem

Łoooł! Łooowicz w zupie - czyli pomidorowa inaczej!


Każdy chyba wyniósł z domu rodzinnego posmak klasycznej pomidorowej. Czasami jednak nachodzi ochota aby ten tradycyjny przepis zdeczko zmienić, trochę podbarwić niecodziennym smakiem i z lekka przeobrazić nietypowym dodatkiem. 

Pewnego dnia, gnana palącą potrzeba improwizacji, postanowiłam zmierzyć się z Królową Polskich Zup:  Pomidorową i nadać jej bardziej egzotycznego, zamorskiego charakteru.

Słodycz marchewki i pomidorów jest tu więc przełamana kwaśną nutą limonki. Mleczko kokosowe dodaje aksamitnego smaku. Ananas z kolei przynosi świeżą egzotykę. A imbir dodaje rześkości.

Zapraszam na niecodzienną wersję zupy pomidorowej. Spróbujecie i nie będziecie chcieli przestać jeść! :)


Składniki na 4-5 porcji:
  • 1 cebula - średnia
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 szkl. wody
  • 1/2 szkl. soku z ananasów z puszki
  • 1 kostka rosołowa
  • 2 marchewki - średni3
  • 3 plastry ananasów z puszki
  • 1 puszka pomidorów krojonych bez skórki Łowicz 
  • 1 puszka mleczka kokosowego [400ml]
  • 1 limonka - starta skórka oraz sok
  • kawałek świeżego imbiru [kostka 1x2 cm]
  • sól, pieprz biały - do smaku
  • suszone płatki kokosowe - do dekoracji

wtorek, 19 kwietnia 2016

Gęsty krem czosnkowy z groszkiem ptysiowym

Taki mały, niepozorny, ale bez niego zupa-krem traci swój urok...


Nie jest za słodki, ani za słony, za to cudownie chrupiący i delikatny. Groszek ptysiowy - bo to o nim mówię - jest idealnym przybraniem talerza zupy. Nie wyobrażam sobie bez niego kremu warzywnego. Jako przegryzka podczas domowego seansu filmowego też się sprawdzi. Na pewno będzie zdrowszy do pochrupania niż tłuste chipsy.

Po otwarciu przechowuję go szczelnie zamknięty na klips, lub w metalowej puszce, bo ciasto ptysiowe szybko chłonie wilgoć i traci wtedy dużo swojego uroku. Choć taki zawilgocony nieopatrznie groszek ptysiowy można łatwo odświeżyć podsuszając go w lekko nagrzanym piekarniku - wróci mu wtedy pożądana chrupkość. Groszek nadaje się też do zamrożenia - tylko przy rozmrażaniu trzeba go koniecznie wyjąć z opakowania i rozłożyć luźno na dużej powierzchni.

Dziś zapraszam na zupę-krem o intensywnym, czosnkowym smaku - gęstą, aromatyczną i przybraną chrupiącym dodatkiem z ciasta ptysiowego. U mnie jest to groszek ptysiowy firmy BRZEŚĆ.


Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 3/4 litra wody
  • 1 kostka rosołowa
  • 3 ziemniaki - średnie
  • 1/2 kalafiora - małego
  • 2 pietruszki - średnie
  • kawałek bulwy selera - wielkości połówki jabłka
  • 6 ząbków czosnku
  • sól, pieprz czarny, pieprz cayenne - do smaku
  • masło - do smażenia
  • groszek ptysiowy BRZEŚĆ - do posypania na talerzu
  • kiełki słonecznika - do posypania na talerzu

sobota, 16 stycznia 2016

PROSTE HISTORIE - Konkursowe kuchenne rewolucje na Łysej Górze

Czyli jak pewne trzy damy zupę w konkursie warzyły

Delikatnie prószył śnieg. Powietrze było przyjemnie rześkie od trzaskającego mrozu. 

Niebo nad Łysą Górą robiło się co raz bardziej zatłoczone. Co chwila z furkotem przelatywał ktoś na swojej turbo miotle lub dawno nietrzepanym dywanie. 

W powietrzu czuć było strzelające iskry. W ogóle atmosfera była jakoś wyjątkowo napięta.

Ktoś, kto z boku obserwowałby te wydarzenia stwierdziłby: Pewnie kolejny zlot jakichś miejscowych świrów! Ponowna PROSTA HISTORIA, którą lokalni dziennikarze określą mianem imprezy stulecia, a nagłówki będą z gazet krzyczały: 
IGLOTEX!... KONKURS!... RUSSELL HOBBS!...


Na samym szczycie, przy ogromnym kotle, krzątały się trzy nieco przykurczone postaci. Ich nakrycia głowy nie przypominały czapek kucharskich, a jednak odczuć można było, że tajemną magię kulinarną opanowały dogłębnie. 

- Ale się tego dziś zlazło! Wszak to chyba z tysiąc gęb do wyżywienia! - utyskiwała najmniejsza z nich.

- Hedwisiu, jakoś damy radę. Kilka magicznych sztuczek i zupa będzie wyśmienita! - zapewniała z przekonaniem druga, hipnotycznym wzrokiem mierząc gotowy do warzenia kocioł.


- Same zobaczycie, jeszcze będą chcieli dokładki! - nieprzerwanie prorokowała nadal pokaźna blondyna, zamaszystym ruchem przewiązując długie włosy zieloną frotką. 

- Magda, Ty i te Twoje rewolucje! - zrzędziła trzecia, pocierając ogromnego, swędzącego pypcia na nosie. 


- Którą dziś gotujemy? - przerwała dywagacje zniecierpliwionym głosem Hedwisia, patrząc swoim nieco przekrwionym okiem w kierunku kotła. 


- Może zieloną?... - zadumała się Gryzelda i jeszcze raz potarła uprzykrzonego pypcia.

- Niech będzie! – postanowiła Magda i zaczęła sprawdzać stan niezbędnych składników.


- Skrzydła nietoperza! 
 
- Są! - krzyknęły pomocnice.


- Świeżo wyciskany jad żmii! 

 
- Jest - przytaknęły zgodnie Hedwisia i Gryzelda.


- 10 soczystych ropuch!

- Obecne - z uśmiechem zadowolenia przytaknęła Hedwisia. To był jej przysmak!

- Języki jaszczurek!

- Mamy, mamy, mamy! - krzyknęły pozostałe niewiasty gromkim głosem.

- Bulion z zadków cielęcych!

- Tak, tak, tak! - znowu rozległo się chóralnie nad kotłem.

- Śmietana 30%!

- Co takiego?... - zająknęła się przestraszona Gryzelda.


Hedwisię nawet złapał chwilowy tik nerwowy. Jej czerwone oko wyglądało tak jakby miało zaraz wyskoczyć spłoszone z oczodołu. 


Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...