Od pierwszych tygodni sierpnia, niemalże do końca listopada, jestem w ustawicznym amoku prażenia jabłek! Papierówki, Antonówki, Malinówki, Renety i wiele, wiele innych - wszystkie je zamykam w niezliczone słoiczki, które potem wykorzystuję zimą do szarlotki, naleśników, placuszków itp.
Tym razem jednak zamarzyło mi się aromatyczne smarowidło do kanapek. Porcja takiej jabłuszkowej dobroci na bułce posmarowanej masłem to idealne, energetyzujące śniadanie. Zwłaszcza gdy za oknem ciemno, buro i deszczowo - od razu chandra chowa się w kąt ;)
Zależało mi na uzyskaniu konkretnej faktury przetworu, czyli wyczuwalnych kawałeczków owocu zatopionych w musie jabłkowych, stąd stosunkowo krótki czas prażenia. Oczywiście gatunek jabłek ma też znaczenie - ja używałam Antonówek - i przy twardszych, późniejszych odmianach np. typu Reneta, czas gotowania trzeba wydłużyć.
Całość doprawiłam dość dużą ilością cukru wanilinowego oraz ulubioną mieszanką przypraw - jabłuszka wyszły bosko aromatyczne!
Składniki na 6 słoiczków 250-300ml:
- 2 kg jabłek Antonówek
- 300g cukru
- 3 małe opakowania cukru wanilinowego [16g] - można zastąpić własnym, domowym cukrem waniliowym
- 1 łyżeczka mieszanki przypraw o smaku rumowo-maślanym z wanilią Deluxe (z Lidla) - można pominąć, lub zastąpić innym, ulubionym dodatkiem
- 1 łyżeczka masła
- 1 łyżeczka kwasku cytrynowego - dodać do wody w której moczymy obierane jabłka, aby zapobiec ich ciemnieniu