Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagody. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 października 2017

Mało słodkie ciasto jogurtowe z kubeczka

Banalnie proste w wykonaniu, a jakie smaczne!


Kolejna edycja fejsbukowej zabawy pod patronatem Ciasto na niedzielę, mierzy się tym razem z wypiekami z jogurtem w składzie, w wydarzeniu pt. Słodkości na jogurcie. Oczywistym wyborem było tu moje ulubione kubeczkowe ciasto jogurtowe.

Mam do niego ogromny sentyment ze względu na prostotę wykonania i odmierzania składników. Miska, kubek i łyżka - oto cały sekret jego przygotowania! Bez miksera i góry "garów" do mycia po fakcie! Kto by pomyślał że kubeczek po jogurcie może grać rolę główną przy pieczeniu ciasta? :)

Nie chciałam, aby ciasto wyszło zbyt słodkie, stąd użyłam mniejszej ilości cukru niż zwykle - prawidłowo do masy powinien trafić cały kubeczek białej słodyczy. Do tego słodkości odjęły tu kwaskowate, mrożone owoce, jakie wrzuciłam na wierzch: wiśnie, czereśnie, jeżyny, jagody. Ciasto wypada idealnie na relaksujący podwieczorek z gorącą herbatą, gdy za oknem bura i ponura jesień szaleje :)

Zapraszam do podejrzenia również moich poprzednich wariacji w temacie ciasta jogurtowego:


Składniki na średnią blachę o wymiarach LxW 24x36cm, przy użyciu kubeczka jogurtu wielkości 350g:
  • 1 kubeczek jogurtu o smaku brzoskwinia z mango (350g) - u mnie akurat FruVita Z Biedronki
  • 4 jajka - duże L
  • 2/3 kubeczka oleju 
  • 3/4 kubeczka cukru - w tym 1 mały cukier wanilinowy (16g) - lub 1 płaska łyżka domowego cukru waniliowego (wyrób własny TU)
  • 2 i 2/3 kubeczka mąki pszennej - u mnie tortowa, typ 450
  • 2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • ok 8 garści mrożonych owoców letnich - u mnie: wiśnie czereśnie, jeżyny, jagody; można użyć więcej, w zależności od preferencji

wtorek, 25 lipca 2017

Koktajl owocowy na plażę

Totalny relaks w słońcu, z książką i koktajlem w ręku :)


Dziś wybieram się na plażę poleżakować i słońca zarzyć. Plażing, leżing i smażing w planach :) Ręcznik - spakowany! Okulary słoneczne - są! Przeciwopalaczem przed wyjściem - dokładnie wysmarowana! Książka do poczytania - obecna! Muza do posłuchania - a po co mi sztuczne dźwięki, skoro w szum morza będę się wsłuchiwać :) 

A napój? Gdzie jest napój? Bo przecież płyny trzeba na bieżąco uzupełniać. Też jest i to jaki pyszny! :) Przygotowywany naprędce i w pośpiechu, żeby z jak największej ilości słoneczka skorzystać, zanim znowu nie zacznie padać! Wykorzystałam tu metodę "garściową", znaczy po garści ulubionych, świeżych owoców zblendowałam :) Do tego mleko i trochę lodu - koktajl na plażę jest gotowy!

Nie dodawałam tu żadnego słodzika w postaci miodu, syropu klonowego czy syropu z agawy, bo podczas plażowania wolę popijać niesłodzone płyny. 

A teraz hop na rower, plecak z asortymentem plażowym na plecy i jazda w drogę! Na plażę mam niedaleko, ledwie 5 km, migusiem zajadę. A potem totalny relaks w słońcu, z książką i koktajlem w ręku, raj na ziemi :) To nic, że w podróży powrotnej ma mi towarzyszyć zapowiadany deszcz... Nawet godzinna dawka słońca przy ostatnich temperamentach pogodowych to będzie ogromny sukces! ;)

Koktajl popijałam wspólnie z Ciastem na niedzielę w ramach fejsbukowej akcji Owocowe słodkości.


Składniki na 2 szklanki - albo szklankę i zapas na później:
  • 1 garść świeżych truskawek
  • 1 garść świeżych jagód
  • 1 garść kawałków świeżego ananasa
  • 1 szkl. mleka 0,5%
  • 1 garść kostek lodu - lub więcej, jak kto woli

niedziela, 18 czerwca 2017

Drożdżowe ciasto z jagodami na noc z lodówki

Ciasto zostawiane samopas na całą noc w lodówce - samo się robi :)


Znaczna część moich popisów cukierniczych hołduje zasadzie: ma być prosto, szybko i smacznie! Zapomnieć chcę o górze "garów" do zmywania oraz długim i mozolnym pobycie w kuchni. Nadal jednak wymagam smacznego i satysfakcjonującego efektu końcowego pieczenia :) 

Wszystkie te założenia w 200% spełnia moje popisowe ciasto drożdżowe bez wyrabiania. Zostawiane samopas na całą noc, niemalże samo się robi! Nie wymaga do wyrabiania miksera, wystarczy jedynie zamieszać całość łyżką. Piekłam już je kiedyś w bardziej pomarańczowej wersji, z dodatkiem świeżej oraz kandyzowanej skórki z pomarańczy: Ciasto drożdżowe na noc bez wyrabiania

Tym razem postawiłam na dodatek świeżych owoców. A że sezon na jagody właśnie zawitał w kalendarzu, postanowiłam rozpocząć go z przytupem, ciastem z jagodami właśnie! Uroku dodaje tu dodatkowo dobrany pod kolor fioletowy lukier :)

Drożdżowe ciasto z jagodami piekłam w ramach wspólnej, fejsbukowej akcji Jagodowo i borówkowo, organizowanej przez Ciasto na niedzielę.


Składniki na 1 dużą keksówkę o wymiarach LxWxH 30x10x7cm: 
CIASTO:
  • 50g świeżych drożdży
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1 mały cukier wanilinowy [16g] 
  • 3 jajka - małe 
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 aromat waniliowy
  • 1/3 szkl. zimnego mleka
  • 2 szkl. mąki
  • 2-3 garście świeżych jagód
LUKIER:

  • 1/2 szkl. cukru pudru
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • szczypta fioletowego barwnika spożywczego
  • 1-3 łyżki gorącego mleka - ilość płynu zależy tu od stopnia płynności lukru jaki chcemy uzyskać, u mnie akurat wyszedł bardziej płynny

niedziela, 14 sierpnia 2016

Placuszki z twarogiem i jagodami

Nie wyobrażam sobie sezonu jagodowego bez placuszków z jagodami!


Leniwy, letni poranek. Słoneczko dogrzewa. Obciążona siatami w rękach, wracam z szybkich zakupów na osiedlowym bazarku. Wyłaniam się sprintem zza zakrętu, truchtając prężnie w kierunku własnego bloku. Nagle koło osiedlowego sklepiku zauważam JEGO

Drobniutki i chudziutki, wydawałoby się, że byle wiaterek zdmuchnie go z chodnika. Siwiutki, stoi lekko przygarbiony nad wielkimi wiadrami pełnymi smakowitości. Ich zawartość własnoręcznie i pieczołowicie przez NIEGO zbierana w okolicznym lesie. 

JAGODOWY DZIADEK, bo to o nim mowa, znowu zawitał w moje osiedlowe progi! Fioletowe kuleczki troskliwie odmierza litrowym słojem licznym amatorom jagodowych wrażeń. Co i rusz się filuternie uśmiechnie kącikiem ust do babci skuszonej do zakupów. Cichutkim głosikiem o 10 złotych poprosi. Czasem zainteresowanemu młodzieńcowi kilka technik zbieractwa szeptem zdradzi. Zawsze miły, uprzejmy do bólu i nadzwyczajnie spokojny. 

Nie jestem nigdy w stanie przejść obok NIEGO bez postoju na litr "najświeższych jagódek" - jak to  czarująco DZIADEK zachwala. Z zakupem odchodzę w sielankowym nastroju, mimo że chudsza o 10 złotych, kompletnie rozbrojona urokiem JAGODOWEGO STARUSZKA

Jakoś zawsze te JEGO  jagody z większym smakiem podjadam, niż ich odpowiednik z osiedlowego bazarku. Gdy widzę pierwsze fioletowe kuleczki dostępne w sklepikach w danym sezonie, zawsze pierwszą myślą wybiegam w kierunku DZIADKA, zastanawiając się czy już wkrótce znowu się z plonami swojego zbieractwa pojawi.

Ostatnimi laty UROCZEGO STARUSZKA nie widać... JAGODOWY DZIADEK nie przycupnął na skraju chodnika z wiaderkami fioletowych kuleczek już od dawna... Jagody jakoś nie smakują już tak samo... Gdzie się podział? Chyba wole nie znać odpowiedzi... Bo nie wyobrażam sobie, aby już nigdy "najświeższych jagódek" od JAGODOWEGO DZIADKA nie kupić...

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...