Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania bezmięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dania bezmięsne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

Pieczone ziemniaki z obłędną skórką

Tak dobrych ziemniaków w życiu nie jadłam!

 
Ziemniaki pieczone to stała pozycja mojego menu obiadowego. Zwłaszcza w sezonie, gdy można dostać na bazarze młode ziemniaczki, często piekę je jako towarzystwo do obiadowego mięsa. Za przykład niech chociażby posłużą przepisy:

Tym razem jednak zapragnęłam, by ziemniak stanowił sedno potrawy, a nie był jedynie dodatkiem. Zamarzyła mi się obłędnie chrupiąca skórka oraz aromatycznie przyprawy z wierzchu, kryjące miękkie wnętrze idealnie przyrządzonego ziemniaka.

Pomysł podsunął mi autor bloga Magiczny Składnik, który zaprezentowane w przepisie ziemniaczki nazwał nieskromnie: obłędnymi - jak się okazało w zupełności słusznie! Cały trik polegał na tym, by warzywka te najpierw podgotować w osolonej wodzie - chłoną one wtedy lepiej smaki przy pieczeniu, a ich skórka staje się cudownie chrupiąca. Aromatu dodała tu marynata na bazie oleju z nietypowym dodatkiem prażonej cebulki - którą wciera się w podgotowane ziemniaki.

Powiem jedno: tak dobrych ziemniaków w życiu jeszcze nie jadłam! Wybornie miękki środek, na chrupko spieczone od zewnątrz, aromatyczne przyprawami - co tu dużo gadać, po prostu boskie! Zapraszam, spróbujcie sami :)


Składniki na 4 porcje:

  • 1 i 1/2 kg młodych ziemniaków - mniej więcej jednakowej wielkości
  • 8 łyżek oleju rzepakowego
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 4 łyżeczki prażonej cebulki - drobno zmielonej w młynku do kawy
  • 1 łyżka soli - płaska; do gotowania ziemniaków

piątek, 28 lipca 2017

Potrawka z cukinią, pomidorem i tuńczykiem

Nie wygląd dania ma najważniejsze znaczenie ;)


Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zbyt pięknie i zachęcająco wyglądająca potrawa. Ale mimo braku apetycznego wizerunku, okazała się naprawdę bardzo smacznym obiadem! Prawdą okazuje się w tym przypadku maksyma, że nie wygląd ma najważniejsze znaczenie ;)

Gotowanie na bazie resztek lodówkowych uskuteczniam przeważnie wtedy, gdy Pan Mąż jest w pracy i pozostaje mi pichcić wyłącznie dla jednej osoby. Wtedy, przyznaje bez bicia, że nie chce mi się tworzyć wielodaniowego, skomplikowanego posiłku, tylko przyrządzam dla siebie coś "na szybko" z dostępnych akurat w mojej lodówce produktów.

Tym razem wykorzystałam połowę puszki zapomnianego już niemalże tuńczyka, trochę przyklapniętą zieloną paprykę i resztkę młodej cukinii, jaka mi ostała się w szufladzie z warzywami. Do tego nad wyraz dojrzały pomidor, trochę ziół i przypraw oraz garść ugotowanego makaronu z wczorajszego obiadu. W taki oto sposób syty i pożywny posiłek mam gotowy!

A że nie wygląda zbyt oszałamiająco?... Nic to! I tak pożarłam ze smakiem :P

Z racji niedużej pracochłonności dania, dodaję przepis do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek - 28 lipca 2017r. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu: c.d.n. 

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 2 porcję:
  • 50g makaronu - ważony "suchy", przed gotowaniem
  • 1/2 puszki rozdrobnionego tuńczyka w sosie własnym - wraz z wodą z puszki
  • 1/2 średniej cebuli
  • 1 średni pomidor - u mnie malinowy
  • 1/2 małej młodej cukinii - zużyłam kawałek ok 10cm długości
  • 1/2 średniej zielonej papryki
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego - płaskie
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej w proszku - płaska
  • 1/3 łyżeczki papryki ostrej w proszku
  • sól, pieprz czarny - do smaku
  • olej - do smażenia

czwartek, 27 lipca 2017

Makaron w sosie truskawkowym z nutą wanilii i kokosu

Truskawkowe ostatki w szybkim, ale jakże pysznym obiedzie :)


Sezon na truskawki już zmierza ku końcowi. Na bazarku jeszcze można dostać ostatnie rzuty truskawkowych plonów, ale to już resztki, nie tak soczyste i słodkie od słońca, jak te wcześniejsze. Jednakże wychodzę z założenia, że każda truskawka jest dla jadłospisu bezcenna, dlatego postanowiłam tym owocowym ostatkom też oddać hołd w wybitnie truskawkowym obiedzie.

Makaron z truskawkami jadam w sezonie często i tylko żongluję tu dodatkami, jak choćby w przypadku Makaronu z truskawkami i serkiem wiejskim. Tym razem postawiłam na mocno truskawkową wersję tego przysmaku i makaron zanurzyłam w gęstym sosie truskawkowym z nutą wanilii kokosu.

Aby uzyskać ten kokosowy posmaczek dołożyłam tu kilka kropel Kokosowego Aromatu Funky Flavors. Ostatnio bardzo szczodrze zakraplam nim słodkości, bo aromat nadaje obłędny i bardzo naturalnie wypada w degustacji. Plus ma też taki, że nie posiada ani grama tłuszczu i świetnie się rozpuszcza zarówno w płynach zimnych, jak i gorących. 

Wanilia z kolei pojawiła się tu z racji dodatku własnoręcznie przygotowanego Domowego cukru waniliowego - polecam podejrzeć mój patent na ten specyfik :)


Kokosowy Aromat Funky Flavors można znaleźć w ofercie dietetycznego sklepu internetowego o uroczej nazwie: Guiltfree.pl :)
 

Składniki na 2 talerze:
  • 200g makaronu - u mnie akurat czekoladowy makaron z domieszką kakao; ważony suchy
  • 300g świeżych truskawek - lub więcej, zależy ile kto lubi
  • 10 kropel Kokosowego Aromatu Funky Flavors  
  • 1-2 łyżki domowego cukru waniliowego - to też zależy od smaku, słodkolubni mogą dodać więcej; można zastąpić zwykłym cukrem i cukrem wanilinowym z papierka
  • 200g jogurtu naturalnego - gdyby płynu pod osobiste było za mało, można dodać więcej jogurtu



niedziela, 9 lipca 2017

Sałatka z cukinią i makaronem na piknik

Czyli zabierz Makarony Polskie na piknik! :)


Ja na piknik zawsze, wszędzie i z reguły bardzo chętnie! Posiłek "na łonie natury" jakoś tak zwykle bardziej mi smakuje i sprawia więcej przyjemności, niż ten "w domowych pieleszach". Tak więc chęcią są! Stosowne pożywienie też by się znalazło. Jednego tylko brakuje... Słonecznej, letniej pogody!

Aura ostatnio niestety nie rozpieszcza. Klimat za oknem, z tymi nieustającymi deszczami i chmurami, bardziej wczesną jesień przypomina, niż środek typowego lata. Lipcopad! - jak to skwitowała moja koleżanka. 

Ale żeby ta "zepsuta" pogoda utrzymywała się nieprzerwanie i równomiernie. Człowiek by wtedy dosadnie aurę sklął, ale w końcu by się do tych niedogodności przyzwyczaił. Tymczasem za oknem istna rosyjska ruletka! Rano promienne słońce. Za chwilę mżawka dżdży. W południe znowu słoneczko zza chmur się wychyla i słupek rtęci rośnie w górę. Odwróci się na chwilę głowę, a tu czarne chmury na horyzoncie i burza grzmi i piorunuje! Po południu wiatr się ucisza i znowu można kontynuować nadmorskie plażowanie. I tak w kółko, i tak non stop... Szału można dostać, grrrr...

Wracając do kwestii pikniku i posilania się "na łonie przyrody". Jednak się nie odważę... Nauczona słoneczno-deszczowymi błędami i termometru wahaniami, piknik postanowiłam sprawić sobie pod dachem! Taka namiastka upragnionego wypadu na plażę, ale w ciepłym mieszkaniu i na niezawilgoconym podłożu stołu. Moja letnia sałatka makaronowo-warzywna też mi w takich okolicznościach natury bardzo smakowała :)



Przepis bierze udział w konkursie organizowanym przez MAKARONY POLSKIE pod chwytliwą nazwą: Zabierz Makarony Polskie na piknik! Trzymajcie za mnie kciuki :)

Składniki na 2 porcje:
  • 50g makaronu klasyczne pióra od Makarony Polskie
  • 6 liści sałaty
  • 1/2 marchewki - dużej
  • 1/2 młodej cukinii - małej
  • 1/2 zielonej papryki - średniej
  • 20 szt pomidorków koktajlowych/papryczkowych - u mnie żółte i czerwone
  • 2 łyżeczki szczypiorku - drobno posiekanego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki soku z cytryny - można ewentualnie zastąpić octem jabłkowym, wtedy tylko 1 łyżeczka
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii - jak ktoś ma świeżą pod ręka to jeszcze lepiej! wtedy zwiększyć ilość do 1 łyżki
  • sól, pieprz kolorowy - do smaku

czwartek, 29 czerwca 2017

Pudding makaronowy zapiekany z cynamonem i truskawkami

Pożywny i zdrowy posiłek, a mimo to wciąż smacznie słodki :)


Przygotowanie dania dla kapryśnego Milusińskiego, które jest słodkie, a jednak wciąż pożywne, no i przede wszystkim zdrowe - wcale nie jest taką prostą sprawą! Dziecina zażyczyła sobie bowiem akurat na obiad pokaźnej dawki słodyczy i na wszystko inne kręci nosem. 

W ruch idzie więc natychmiast lekko flegmatyczna inwencja twórcza i rusza na łowy po lodówce oraz szafkach kuchennych. Śmietana - odpada! Masło - niech spada! Cukier - niech nie waży się wpaść w moje ręce! Czekolada - nie ma mowy! Owoce - hmmm, coś z tego może wyjść. Makaron - nada się. Niesłodzony serek śmietankowy - oj tak!

Ugotowałam, zamieszałam, zapiekłam i tak oto powstał aromatyczny pudding o truskawkowo-cynamonowym posmaku, którego głównym składnikiem okazał się makaron Lubella Mini świderki z czekoladą. Aż sama się zdziwiłam, że wyszło takie dobre :)


Składniki na 1 porcję:
  • 50g makaronu Lubella Mini świderki z czekoladą - ważony suchy
  • 150g naturalnego serka śmietankowego
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki syropu z agawy do puddingu + 1 łyżeczka na truskawki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku budyniowego waniliowego - budyń bez cukru
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego + trochę do natłuszczenia naczynka
  • 2 garście truskawek + trochę do dekoracji

środa, 28 czerwca 2017

Czekoladowy makaron zapiekany z karmelizowanym jabłkiem

Czyli jak trafić w gusta młodocianego tyrana spożywczego :)


Młodociany Milusiński nie zawsze jest skory do jedzenia. Rodzinny obiad niejednokrotnie jest istną drogą przez mękę, aby dziecię-niejadka pożywnie nakarmić. Choć sama potomstwa nie posiadam, ileż to nasłuchałam się wyrzekań i wylewanych żalów koleżanek na wybrzydzające przy posiłkach Latorośle.

Ratunkiem jest przyrządzanie dań pod gusta młodocianego tyrana spożywczego. Ha! Żeby to było tak łatwo, kiedy smak Dziecięcia zmienia się niemalże z dnia na dzień. Dziś nic zielonego! Jutro nic pomarańczowego! Nie chcę na obiad ziemniaków! Nie zjem tej kanapki i już! I tak dalej, i tak dalej...

A nóż widelec, poniższa zapiekanka makaronowa trafi jednak w Smyka preferencje? Jest w niej zaserwowany czekoladowy makaron, dużo jabłka, trochę słodyczy. A wszystko zapieczone pod apetyczną, budyniową kołderką. Hmmm, warto spróbować! :)


Składniki na 1 porcję:
  • 50g makaronu Lubella Mini świderki z czekoladą
  • 1 łyżeczka masła
  • 1-2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 1/2 jabłka - twarde i kwaskowate
  • sok z cytryny - tylko trochę, do skropienia jabłka
  • 1/2 szkl. mleka
  • 2 łyżeczki proszku budyniowego waniliowego - budyń bez cukru
  • 1 łyżeczka domowego cukru waniliowego - porada jak zrobić TU, ewentualnie można zastąpić cukrem wanilinowym z torebki

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Idealne blaty naleśnikowe

Sprawdzony, rodzinny przepis - czyli siła tradycji!


Naleśniki nauczyłam się smażyć od Rodzicielki dawno, dawno temu. Swoją przygodę naleśnikową zaczynałam od tradycyjnego, rodzinnego przepisu, którego efektami zajadałam się z błogością w dzieciństwie. Aktualnie pozwalam sobie na liczne modyfikacje, eksperymenty i odkrywam nowe smaki w tym temacie, ale lubię czasami powrócić do korzeni i przyrządzić blaty naleśnikowe wg. tego właśnie sprawdzonego przepisu.

Zdaję sobie sprawę, że smażenie naleśników to nie fizyka kwantowa, nie potrzeba być tu geniuszem i specjalistą. Ale garść użytecznych trików w tym temacie zawsze się przyda i pomoże uzyskać smaczny efekt.

Złote zasady idealnych naleśników:
  • Zastosowanie w cieście tylko mleka nie jest wskazane, gdyż naleśniki wyjdą wtedy twarde. Należy dodać również wodę (zwykła "kranówa" lub gazowana) - najlepiej w proporcji 1:1.
  • Do ciasta warto dodać kilka łyżek oleju, wtedy naleśniki nie będą przywierać do dna patelni.
  • Przesiewanie mąki przez sito do ciasta ma na celu nie tylko pozbycie sie grudek, ale wpływa również na puszystość naleśników, bo w ten sposób mąkę napowietrzamy
  • Ciasto musi mieć jednolitą konsystencję gęstej, ale wciąż płynnej śmietany.
  • Do smażenia najlepiej używać średniej wielkości patelni - u mnie o średnicy 26cm - o niskich brzegach i nieprzywierającej powłoce. Niskie brzegi pozwolą na łatwiejsze manewry przy przewracaniu naleśnika.
  • Patelnia przed smażeniem musi być dobrze nagrzana, aby naleśniki w trakcie nie przywierały.
  • Przed pierwszym naleśnikiem patelnię należy delikatnie natłuścić olejem. Potem nie jest to już konieczne, bo olej znajduje się w składzie ciasta i uchroni on przed przywieraniem.
  • Na rozgrzaną, delikatnie natłuszczoną patelnię należy wylewać rozmieszane za każdym razem ciasto, rozprowadzając je równomiernie ruchem kolistym po całej patelni - wystarczy manewrować patelnią; nie ma potrzeby pomagać sobie szpatułką czy wałeczkiem. 
  • Smażyć, aż ciasto zacznie odstawać od brzegów patelni. Wtedy naleśnik odwrócić za pomocą szerokiej łopatki.
  • Drugą stronę naleśnika podsmażać bardzo krótko, żeby za bardzo go nie wysuszyć - zrobi się wtedy twardawy i będzie się rwał podczas nadziewania.
  • Podczas smażenia, miskę z ciastem warto postawić na niezapalonym palniku obok patelni, na której przygotowujemy naleśniki. Proszek do pieczenia zacznie wtedy delikatnie bąblować w cieście i naleśniki wyjdą przez to bardziej miękkie.
  •  Naleśniki ze słonym nadzieniem można dodatkowo zapanierować po nadzianiu w jajku i bułce tartej i ponownie podsmażyć na patelni.

Składniki na 9-10 szt dużych naleśników średniej grubości [szklanka ma u mnie 250ml pojemności]:
  • 2 jajka - duże
  • 1 i 1/3 szkl. mleka
  • 1 i 1/3 szkl. wody - najlepiej gazowana
  • 1 i 1/2 szkl. mąki pszennej - lub więcej, do uzyskania pożądanej konsystencji
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki oleju + olej do smażenia
  • szczypta soli

niedziela, 11 czerwca 2017

Makaron z truskawkami i serkiem wiejskim

Posiłek wyśmienity podczas kulinarnego strajkowania :)


Dziś świętuję swoje urodzinki - kolejne 18-te oczywiście :P Z tej okazji ogłosiłam kulinarno-porządkowy strajk! - bo przecież każda okazja do pobyczenia się jest dobra :D W zlewie gary leżą nieumyte, w koszu cała góra do prasowania czeka, kawał surowego mięsa obiadowego nie opuszcza dziś lodówki. Trenuję dziś leżing profesjonalny!

Ale że organizm posiłku mimo wszystko głodny, tak więc pośród tego rozleniwienia trzeba było jednak coś "na ząb" przyrządzić. Makaron z twarożkiem i truskawkami oczywiście! 

Ugotować makaron. Wyjąć z lodówki opakowanie serka wiejskiego granulowanego. Umyć i pokroić truskawki. Wyciągnąć z szafki domowy cukier waniliowy. Wymieszać razem i już! Obiad gotowy :)


Składniki na 2 talerze:
  • 200g makaronu - ważony suchy, ok.pół opakowania
  • 2 serki wiejskie granulowane - u mnie opakowania po 150g 
  • 300g świeżych truskawek - lub więcej, zależy ile kto lubi
  • 2-4 łyżeczki domowego cukru waniliowego - to też zależy od smaku, słodkolubni mogą dodać więcej; można zastąpić zwykłym cukrem i cukrem wanilinowym z papierka
  • opcjonalnie 2-3 łyżki jogurtu naturalnego - gdyby płynu w serkach było za mało



piątek, 13 stycznia 2017

Placuszki z jogurtem greckim i winogronami

Trochę żonglerki w użyciu owoców i jogurtu, a w efekcie pyszne danie które nigdy się nie znudzi!


Z poniższym przepisem na placuszki z owocami mierzyłam już się kiedyś w ramach fejsbukowej akcji Wypiekanie na śniadanie, kiedy to przyrządzałam na jego bazie Placuszki jogurtowe z bananami

Efekt końcowy tak mi zasmakował, a placuszki okazały się tak uroczo mięciutkie, puszyste i soczyste owocami, że przepis wszedł na stałe do mojego kulinarnego repertuaru. Teraz jedynie żongluję dla urozmaicenia owocami oraz rodzajem użytego jogurtu i regularnie je przyrządzam bez efektu znużenia smakiem. 

Nie ma to jak sprawdzony pomysł na śniadanie :) Polecam, wypróbujcie i Wy!

Placuszki dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Nie są zbyt skomplikowane do zrobienia i iście błyskawicznie się ją robi. Podsumowanie akcji można znaleźć na blogu - link wkrótce.

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 14-16 średnich placuszków:
  • 250g jogurtu greckiego
  • 2 jajka - duże 
  • 2 łyżki oleju roślinnego + kilka łyżek do smażenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 i 1/3 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli
  • garść ciemnych winogron - lub więcej, w zależności jak dużo owocu chcemy mieć w placuszkach

piątek, 17 czerwca 2016

Dietetyczne naleśniki z serem, wanilią i bananem

Odchudzone ciasto naleśnikowe - bez jajek, bez mleka, bez cukru!


Były już Dietetyczne naleśniki bez jajek. Smażyłam także Dietetyczne naleśniki na kefirze. Wychodzę z założenia, że naleśników nigdy w życiu za wiele, więc tym razem przedstawiam naleśniki z serem, wanilią i bananem. Nadal dietetyczne - bez jaj, bez tłustego mleka, bez cukru. Przygotowywane głównie z mąki żytniej razowej z dodatkiem mąki owsianej i na bazie maślanki.

Tym razem naleśniki odchudzałam w ramach cotygodniowej akcji Błyskawiczne Piątki, kiedy to w menu królują niewyszukane, bezproblemowe w przygotowaniu i szybkie do upichcenia potrawy. Na podsumowanie wspólnego, błyskawicznego kucharzenia zapraszam na bloga Magiczne życie Marty :)
 

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 3 sztuki naleśników (porcja 1-osobowa):
CIASTO:


  • 2 łyżki mąki żytniej razowej - typ 2000, pełnoziarnista
  • 1 łyżka mąki pszennej - typ 650, sielska
  • 1 łyżka mąki owsianej - otrzymuje się ją poprzez zmielenie łyżki płatków owsianych górskich w młynku do kawy
  • 1/3 szkl. maślanki
  • 1/4 szkl. wody
  • szczypta soli
  • szczypta sody - na czubek noża
  • oliwa - do smarowania patelni
FARSZ:
  • 1 banan
  • 100g twarogu chudego
  • 1 łyżka gęstego jogurtu naturalnego
  • 1/2 łyżeczki pasty waniliowej
  • 1 łyżeczka syropu z agawy - opcjonalnie, jeśli słodycz banana tu nie wystarczy

środa, 20 kwietnia 2016

Pieczarkowe wpadki i wypadki oraz zapiekanka pieczarkowo-ziemniaczana

Wielkimi krokami nadchodzi Światowy Dzień Pieczarek - 22 kwietnia już blisko!


Jak wieść gminna niesie, genezą pieczarki był ból brzucha pewnej francuskiej księżniczki. Pewnego dnia, wracając w powozie przez las do dworu, dostrzegła przy drodze dorodne grzyby. Natychmiast kazała zatrzymać konie i zebrać przyuważony plon. Grzyby zostały jeszcze tego samego dnia przyrządzone na kolację. Efekt tego taki, że domownicy ciężko się struli zaserwowanym specjałem, bo księżniczce udało się znaleźć muchomory.

W głowach ogrodników zaczęło jednak powoli kiełkować pytanie – jak wyhodować jadalne grzyby w kontrolowanych warunkach i nie zdawać się na te dziko rosnące, nie zawsze korzystne dla zdrowego brzucha? Wersalscy ogrodnicy starali się uprawiać pieczarkę na wolnym powietrzu. Niestety bez powodzenia.
 
Tu historia pieczarki napotyka nagle kompletny zwrot akcji. Niejaki Chambry, chłop z miejscowości Passy (jesteśmy nadal we Francji, roku pańskiego 1811) odkrył pewnego dnia, iż obornik, który zrzucił do opuszczonych kamieniołomów, po kilku miesiącach zaowocował wspaniałą hodowlą grzybów. A wszystko to dzięki stałej temperaturze i wilgotności panującej w wydrążonych w skałach pieczarach.

Chłop natychmiast wyczuł nosem (nietrudne to było wśród tylu odchodów) złoty biznes! Napotkał tylko pewien trudny do rozwiązania problem - jak zintensyfikować produkcję i nadal utrzymać w ręku jej tajemnicę???

Z nieoczekiwaną pomocą przyszedł Napoleon, który w 1813 roku ogłosił mobilizację rekrutów. Sprytny Chambry natychmiast zaoferował schronienie i pożywienie uciekającym przed poborem młodzieńcom, zyskując w zamian tanią i dyskretną siłę roboczą.

Zazdrośni sąsiedzi szybko jednak przyuważyli, że Chambry, który jak dotąd nie miał oszałamiających sukcesów w eksperymentach hodowlanych, sprzedaje pieczarki całym rokiem, nawet w środku suchego lata. Jakoś tak mimochodem ogłoszono nagle dekret zakazujący eksploatacji starych kamieniołomów. Tajemnica wyszła na jaw!

Hodowlą pieczarek zaczęło raptownie zajmować się całe Passy. Miejscowość stała się szybko najważniejszym paryskim dostawcą tych grzybów. Z biegiem czasu hodowla zaczęła być popularna także w stolicy. Pieczarki, początkowo nazywane grzybami Passy zyskały miano Champignons de Paris – grzybami z Paryża. [źródło: kucharz.wieszjak.polki.pl]

Ale dość babrania się w historii okraszonej obornikiem! Czas na przepis z wykorzystaniem tego szlachetnego grzyba. Prezentuję prostą i szybką w przygotowaniu zapiekankę pieczarkowo-ziemniaczaną z sosem beszamelowym. Przepis bierze udział w akcji kulinarnej Pieczarkowy Tydzień 2016 na Durszlaku i Mikserze kulinarnym.


Składniki na 2 porcje - piekłam w 2 małych naczyniach do zapiekania:
ZAPIEKANKA
  • 3-4 ziemniaki
  • 200g świeżych pieczarek 
  • 1 pomidor 
  • sól, pieprz czarny, czosnek granulowany, ulubione zioła  - do smaku
SOS BESZAMELOWY:
  • 1  łyżka masła
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1/2 szkl. mleka
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej - płaska
  • sól i pieprz czarny - do smaku

czwartek, 17 marca 2016

Penne ze szpinakiem i serem ricotta

Szybki, pożywny i smaczny pomysł na nieskomplikowany obiad


https://www.facebook.com/events/1682277598714505/Zielono, zieloniutko, zielonkawo! A wszystko to w ramach fejsbukowej akcji Zielono mi! organizowanej przez Trochę inna Cukiernia. W dniach 17-20 marca nastanie tam istna zielona inwazja! Ja też się do niej dołączam z propozycją Makaronu ze szpinakiem w towarzystwie serka ricotta :)

Składniki na 4 porcje:

wtorek, 19 stycznia 2016

Wegańska Wigilia - relacja z warsztatów kulinarnych

Źródło: dajprzepis.pl
Stół wigilijny w wegańskim wydaniu!

W końcowych dniach grudnia, tuż przed samymi Świętami Bożego Narodzenia, wzięłam udział w intrygujących i pysznych warsztatach kulinarnych Wegańska Wigilia

Organizowane były one w klimatycznym i z lekka rustykalnym miejscu Centrum Kultury Dzika Historia w Warszawie, przez Dolce&Vegan, a prowadzone przez Elę Krawczykowską.

Motto jakie przyświecało warsztatom było niewątpliwie chwytliwe: Chcecie przyrządzić coś wegańskiego na stół wigilijny, ale nie macie pojęcia jak zaimponować rodzinie? My was nauczymy! 

Źródło: ervegan.com
Wszystkie zaprezentowane dania były wegańskie, bezcukrowe oraz bezglutenowe, ale ciągle pyszne i intrygujące. Oto jak obala się mity, że kuchnia wegańska jest mdła, nijaka i schematyczna!  

Na warsztatach własnoręcznie przyrządziliśmy i co najważniejsze wspólnie zjedliśmy (!):
  • korzenne boczniaki a'la śledzie
  • majonez wegański
  • kartoffelsalat z domowym majonezem, cebulą i ogórkami kiszonymi
  • smalec z białej fasoli
  • pasztet z zielonej soczewicy ze śliwką i majerankiem
  • tofurnik
  • kutia z kaszą jaglaną
  • witariańskie kuleczki piernikowe
Każdy uczestnik został obdarowany zbiorem powyższych przepisów, krok po kroku przeprowadzających przez etapy gotowania poszczególnych potraw.  

Źródło: Dolce&Vegan
Zanim przejdę do relacji z warsztatów, kilka słów o samej idei weganizmu.

Jest to nie tylko dieta, a wręcz odwrotnie, wegański sposób odżywiania jest tu jedynie częścią całej ideologi. 

Weganizm to styl życia kierujący się zasadą minimalizowania udziału w wykorzystywaniu zwierząt poprzez odpowiednie wybory związane z dietą, ubraniami, kosmetykami czy rozrywką

Weganie, podobnie jak wegetarianie, nie spożywają mięsa i innych produktów, których pozyskanie wymaga zabicia zwierzęcia. W odróżnieniu od wegetarian, uważają jednak, że jakiekolwiek czerpanie korzyści z wykorzystywania innych jest niedopuszczalne. Dlatego też, weganie nie spożywają mleka i jego przetworów oraz jajek i miodu. [źródła: weganizmteraz.pl oraz www.zostanwege.pl]

Wracając do warsztatów...

Źródło: www.otwarteklatki.pl
Przesympatyczna, prowadząca Ela, niezwykle zajmująco opowiadała o wegańskich smakach i swoich doświadczeniach z tym sposobem gotowania i stylem życia. Pozostali uczestniczy warsztatów również chętnie dzielili się swoją fascynacją wegańskimi tematami. Zetknęłam się tu z kompletnie od mojego odmiennym światopoglądem, poznałam interesujących ludzi i nauczyłam czegoś nowego :)

Potrawy jakie Ela nam zaproponowała miały ciekawy skład i stanowiły bardzo intrygujące odpowiedniki tych bardziej tradycyjnych dań mięsnych czy warzywnych.  Zafascynowały mnie zwłaszcza wegańskie zamienniki majonezu czy domowego smalcu - tak banalnie proste do przygotowania, jeśli tylko zna się na nie sposób :) 

Wiele z prezentowanych dań pozostawiło na moich kubkach smakowych permanentne wrażenie i wyjątkowo zgrabnie wpasowało się w moje smaki. Z pewnością będę do nich wracać w mojej kuchni! 

Część przepisów zdążyłam już osobiście wypróbować i zjeść w rodzinnym gronie:
Podsumowując, na pewno będę starała się wprowadzać coraz więcej dań kuchni wegańskiej do mojego menu, ale raczej jako sposób na poszerzenie horyzontów, niż kompletną zmianę światopoglądu. 

Jako wnuczka hodowcy i rolnika, przyzwyczajona jestem do korzystania z produktów odzwierzęcych w codziennym jadłospisie i od małego miałam do czynienia z tą bardziej brutalną stroną wiejskiego łańcucha pokarmowego. Jak najbardziej szanuję jednak wybory innych, a kuchnią wegańską zamierzam się dalej inspirować.

Poniżej fotorelacja z warsztatów:

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...