Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomysł na śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomysł na śniadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Kolorowa sałatka z pęczakiem i jogurtem

Ekonomia w kuchni! Czyli sposób na eksploatację resztek lodówkowych


Tematem przewodnim dzisiejszego przepisu będzie: ekonomia w kuchni! Czyli sposób na eksploatację resztek lodówkowych. No bo przecież każda szanująca się kucharka ani grama jedzenia nie powinna marnować. Wszystko da się wykorzystać i w jadłospis apetycznie wkomponować.

Zostało mi z wczorajszego obiadu pół szklanki pęczaku gotowanego. W lodówce walały się otwarte puszki kukurydzy i fasolki czerwonej. Resztki wędliny szynkowej schowały się za żółtym serem. Pomidorki koktajlowe już nie pierwszą świeżością grzeszyły. W doniczce smętniał szczypiorek. Jogurtu kapka w kubeczku została. Wszystko to - buch do michy! I w ten sposób błyskawicznie powstała resztkowa sałatka warzywna z pęczakiem, jogurtem doprawiana :)


Składniki na 2 porcje:
  • 1/2 szkl. ugotowanego pęczaku
  • 1/3 puszki kukurydzy
  • 1/3 puszki fasoli czerwonej
  • 1/2 czerwonej papryki - dużej
  • 10 sztuk pomidorków koktajlowych
  • 4 łyżki szczypiorku - drobno posiekanego
  • 4 plastry szynki
  • 3-4 łyżki jogurtu naturalnego 
  • sól, pieprz czarny - do smaku

czwartek, 29 marca 2018

Pasta z makreli w sosie jogurtowo-czosnkowym

Lekka, pożywna pasta - idealna do kanapek na śniadanie!


Wielkanoc tuż za rogiem. Już mnie żołądek kłuje na myśl o tych wszystkich świątecznych frykasach ;) Jednak zanim zabierzemy się za spożywanie mazurków, serników, pasztetów, białej kiełbasy i reszty wielkanocnych pyszności, trzeba jeszcze przetrwać ścisły post w Wielki Piątek. Jest okazja żeby wtrącić wtedy rybkę na śniadanie w postaci pasty kanapkowej.

Żeby smarowidło trzymało się na kanapce i nie było przy tym za ciężkie dla żołądka, składniki przemieszałam sosem jogurtowo czosnkowym, do którego użyłam Sosu czosnkowego od Folwark - mój wybór na nadchodzące Święta :)

Składniki na śniadanie dla 3-4 osób:
  • 1 makrela wędzona – średnia
  • 2 jajka – ugotowane na twardo
  • 3 ogórki kiszone – średnie
  • 1 cebula czerwona – mała 
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego – do uzyskania preferowanej konsystencji pasty
  • 1 łyżka Sosu czosnkowego od Folwark 
  • sól, pieprz - do smaku 



niedziela, 15 października 2017

Placuszki z jogurtem greckim i truskawkami na oleju kokosowym

Nie ma to jak sprawdzony pomysł na śniadanie!


Placuszki jogurtowe z owocami pojawiają się w moim jadłospisie często i regularnie. Nie nudzą mi się, bo żongluję tu różnorodnymi jogurtami i użytymi owocami. Do tej pory smażyłam już:
Tym razem wyciągnęłam z czeluści lodówki zapomniany kubeczek jogurtu greckiego o fantazyjnym smaku figi z miodem. Od razu skusiło mnie, aby go do placuszków zużyć. Do tego zapragnęłam dodać kilka truskawek dla kontrastu smaków. Niestety importowane podróbki obecnie dostępne na bazarku czy w marketach, to nie te same soczyste i słodkie owoce, jakie można było skosztować latem. Jednak mimo wszystko ogromnie zapragnęłam wrócić wspomnieniami właśnie do tych pyszności, jakimi obżerałam się hurtowo w ramach sezonu truskawkowego. Stąd właśnie namiastka truskawkowego lata w poniższych placuszkach.

Zamieszałam, zmiksowałam i wyborne placuszki na śniadanie uzyskałam! :) Wyszły mięciutkie, puszyste i soczyste owocami. Petarda! :)


Do smażenia użyłam tu oleju kokosowego OstroVit Coconut Oil. Można go znaleźć m.in. w ofercie dietetycznego sklepu internetowego o uroczej nazwie: Guiltfree.pl :)

Składniki na 13 -15 średnich placuszków:
  • 150g smakowego jogurtu greckiego - u mnie akurat liczi z miodem
  • 2-3 łyżki wody gazowanej
  • 2 jajka - średnie "M"
  • 2 łyżki oleju kokosowego OstroVit + kilka łyżek do smażenia
  • 2 łyżeczki domowego cukru waniliowego - można zastąpić zwykłym cukrem pomieszanym z cukrem wanilinowym z papierka
  • 1 szkl. mąki pszennej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli
  • 2 garście truskawek - lub więcej, w zależności jak dużo owocu chcemy mieć na placuszkach

czwartek, 12 października 2017

Drobiowe hamburgery na zimno

Prowiant idealny do zabrania w plener, nie tylko letnią porą


Dłuuuugo mnie nie było na blogu ostatnimi czasy. Szara rzeczywistość niestety dorzuciła swoje trzy grosze do mojego osobistego, życiowego pokera w zeszłych miesiącach. Ubiegłe tygodnie kompletnie oderwały mnie od typowej, spokojnej i odprężonej codzienności. Nie będę wchodzić zbytnio w szczegóły, ale to właśnie stąd ten deficyt w blogowaniu, kulinarnym eksperymentowaniu i generalnie pobycie we własnej kuchni.

Całe szczęście sprawy w końcu się klarują i wychodzą na prostą. Aż mnie nosi, żeby znowu powrócić do regularnego pitraszenia i dzielenia się efektami na blogu. Zaczynam od powrotu wspomnieniami do minionych, letnich pikników i prowiantu jaki im wtedy towarzyszył. 


Wiem wiem, chmury, deszcz i wiatr obecnie za oknem. Ale to jest właśnie najlepszy czas, aby przypomnieć sobie te słoneczne, letnie weekendy spędzone na intensywnym rowerowaniu, plażowaniu, czy spacerowaniu. W podręcznej torbie przerzucanej przez ramię, którą w plener zwykle ze sobą zabierałam, mogłam zawsze znaleźć ulubioną książkę, nieodłączne okulary słoneczne, plażowy ręcznik oraz oczywiście prowiant zawczasu przygotowany z myślą o relaksie na łonie natury.

Drobiowe hamburgery na zimno - to był mój ulubiony przysmak minionego, aktywnego lata. Szybkie do przygotowania, niewielkie i poręczne do transportu, a przyjemnie syte soczystymi warzywami i pysznym Mięsiwem z kurczaka. Polecam z ogromnym przekonaniem! :)

Składniki na piknikowy prowiant dla 1 osoby:
  • 2 małe bułki - najlepiej własnoręcznie upieczone
  • 1/4 słoika Mięsiwa z kurczaka od Spichlerz Rusiecki
  • 2 liście sałaty
  • 1 plaster pomidora
  • 3 plastry ogórka
  • masło - do posmarowania bułki

środa, 26 lipca 2017

Bułeczki owsiano-żytnie w Lipcowej Piekarni

Zdrowe i pożywne pieczywko śniadaniowe :)


Po dłuższej nieobecności, z chęcią powróciłam do kolektywnego wypiekania pieczywa w ramach Piekarni Amber. W jej lipcowej edycji mierzyliśmy się tym razem z przepisem Adama Piekarza: Bułki owsiane ekstremalne. Urodziwe mu te bułeczki wyszły i z przyjemnością zabrałam się za realizację wypieku, choć z drobnymi modyfikacjami.

Nieprzewidziany splot okoliczności nie pozwolił mi niestety na opublikowanie przepisu zgodnie ze wskazanym przez organizatorkę terminem. Chociaż bułeczki dawno zjedzone i wspólne wypiekanie w Lipcowej Piekarni też już minęło, mimo wszystko chciałam podzielić się z Wami swoimi piekarskimi wyczynami w tym temacie :)

Co do zmian w oryginalnym przepisie, nie posiadałam mąki razowej owsianej, stąd zmieliłam sobie w młynku do kawy na mączny proszek zwykłe płatki owsiane. Dodatkowo pożonglowałam ilościami mąki i dosypałam trochę mąki żytniej razowej w zamian za część owsianej, bo płatki z których ja robiłam za szybko mi się skończyły ;) Słodu też zabrakło w mojej spiżarni, stąd zamieniłam go na ciemny miód gryczany.Podobno nie skutkuje on w tak chrupiącej skórce jak przy użyciu słodu, ale trudno, nie chciało mi się akurat na niego po sklepach polować ;)

Mimo tych modyfikacji, z bułeczek byłam nad wyraz zadowolona! Wspaniale mięciutkie w środku, nie zestarzały się nawet dnia następnego. Zajadałam je z wielkim smakiem :)



Składniki na 8 podłużnych bułeczek:
FAZA 1 - zimny rozczyn 12-godzinny:
  • 50g mąki owsianej - zmielone na proszek płatki owsiane górskie (NIE błyskawiczne) 
  • 100g mąki żytniej razowej - w oryginale była to mąka owsiana pełnoziarnista
  • 100g mąki pszenna - typ 500 
  • 350g maślanki - prawdziwa bez dodatków; o temperaturze 20C 
  • 20g miodu ciemnego rzepakowego - w oryginale był to słód jasny pszeniczny 
  • 3g drożdży instant
FAZA 2 -  ciasto właściwe:
  • ok 620g rozczynu o temperaturze pokojowej - cała faza poprzednia
  • 150g mąki pszennej + 2 łyżki do podsypywania przy wyrabianiu - typ 500
  • 8g soli - 1 łyżeczka
  • 20g oleju rzepakowego
DO OBTOCZENIA:
  • ok 100g płatków owsianych górskich - NIE błyskawicznych; ilość "na oko", może być mniej lub więcej

niedziela, 23 lipca 2017

Pasta jajeczna z makaronem i botwinką

Jajko i botwinka - idealny zestaw! I to nie tylko w zupie...


Uwielbiam domowe pasty do chleba. Pieczywko obficie wysmarowane, to mój preferowany patent na pożywne śniadanie, czy też sytą kolację. Im bardziej ekstrawaganckie i nietypowe składniki kanapkowego smarowidła, tym bardziej przeważnie mi ono smakuje. 

Lubella, w ramach konkursu LubelLOVE Inspiracje – SEZON NA BOTWINKĘ, rzuciła ostatnio wyzwanie połączenia w potrawie ich nowej linii makaronów mini z sezonową botwinką. Oczywiście na pierwszą myśl zwykle wtedy przychodzi typowa zupa botwinkowa lub chłodnik z botwiną. Ja jednak postawiłam na pomysł z lekka wywrotowy, a mianowicie pastę jajeczną z dodatkiem makaronu i młodziutkiej botwinki.

W ten sposób dałam wyraz mojemu zamiłowaniu do smarowideł kanapkowych o oryginalnym składzie i nietypowej recepturze. I powiem tylko jedno. Raju, jakie to wyszło dobre!!!

Pasty starczyło mi akurat na 4 solidne kanapki, suto i szczodrze nią obłożone. Przyznaję, że wrąbałam na kolację całość sama, nie dzieląc się z Panem Mężem ani jednym gryzem tej jajeczno-makaronowo-botwinkowej pyszności :) Wypróbujcie i Wy - nie pożałujecie :)


Składniki na 4 kanapki:
  • 3-4 łyżki ugotowanego makaronu Lubella Mini Kokardki [ok 30g - ważony suchy przed ugotowaniem]
  • 2 jajka - ugotowane na twardo
  • garść liści botwiny wraz z łodyżkami
  • 1 łyżeczka soku z cytryny 
  • 1 łyżeczka majonezu 
  • 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
  • sól i świeżo zmielony czarny pieprz - do smaku

środa, 12 lipca 2017

Placuszki biszkoptowe z cukrem pudrem

Słonawo-słodkie, satysfakcjonująco krzepiące, lekkie placuszki śniadaniowe :)


Z szybką w przygotowaniu masą biszkoptową miałam już do czynienia przy pieczeniu omletu biszkoptowego: Kokosowo-bananowy omlet z piekarnika. 

Ten typ ciasta jest bardzo poręczny w kuchni, bo błyskawicznie się je przygotowuje, nie wymaga długiej obróbki cieplnej i efekt wychodzi niesamowicie puszysty. Krótko mówiąc skutkuje w otrzymaniu placuszków lekkich jak chmurka i cudownie miękkich w środku.

Nie potrzebują one nadmiaru słodyczy jako dodatku. Jak dla mnie idealnie komponują się z cienką warstwą cukru pudru na wierzchu. Nie ma to jak niezbyt słodka, lekka, pożywna jajkami przegryzka śniadaniowa :)

Placuszki te idealnie wpasowują się w założenia kampania „Uczymy jak słodzić”, której szczytnym celem jest edukacja społeczeństwa w zakresie roli cukru w codziennej diecie. Jak sami o sobie piszą: "(...)Chcemy pokazać, że produkty zawierające cukier mogą być elementem zdrowej i zbilansowanej diety, połączonej z aktywnym trybem życia. Wszystko jest dla ludzi." 

Szczerze zgadzam się z takimi założeniami. Staram się nie ulegać tak modnej ostatnio presji demonizowania cukru i kompletnego wykluczania go z pożywienia. Jestem zdania, że w tej kwestii wystarczy po prostu zachować umiar, rozsądek oraz rozwagę i "z głową" dozować wszelkie słodkości. 

Wyłączając tu obostrzenia żywieniowe spowodowane chorobą i wymaganiami specyficznej diety zdrowotnej, przeciętnemu "Kowalskiemu" nie zaszkodzi na co dzień, gdy na śniadanie skonsumuje kanapkę z dżemem słodzonym cukrem czy zje do popołudniowej kawki kawałek ciasta. Zwłaszcza, gdy nie prowadzi on siedzącego trybu życia, tylko uprawia czynnie sport i wysiłek fizyczny.

Osobiście nie wyobrażam sobie placuszków biszkoptowych nie posypanych cukrem pudrem z wierzchu. Przecież nie zasypuję ich całą zawartością cukiernicy, tylko lekko słodkim proszkiem doprawiam do smaku. Takie, wzmocnione kaloriami, energetyczne śniadanie tylko mi pomoże w ciężkim dniu pracy, jaki jawi się przede mną :)

Składniki na ok 16 sztuk małych placuszków:
  • 3 jajka
  • szczypta soli - przy ubijaniu piany z białek
  • 3 łyżki mąki pszennej 
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka stołowa mleka 
  • olej rzepakowy - do smażenia
  • cukier puder DIAMANT - do posypania po wierzchu

piątek, 7 lipca 2017

Szybkie bułeczki z musztardą

Aromatyczne musztardą i pachnące ziołami - idealne na śniadanie :)


Za oknem buro, ponuro i deszczowo. Gdzie to lato, ja się pytam??? Pogoda wyjątkowo nie nastraja do spacerów, a jak na złość w domu akurat ani grama pieczywa nie ma na śniadanie.

Zdopingowana wyjątkową niechęcią do wystawiania się na aktualne warunki klimatyczne, szybko odpaliłam Wujka Google w celu odnalezienia piekarniczego natchnienia. I je znalazłam! Na blogu Sio-smutki w postaci Szybkich bułeczek bez wyrastania.

Bez długiego wyrabiania, bez wyrastania, iście ekspresowe w przygotowaniu! Zamieszałam, zagniotłam, wstawiłam do piekarnika i po 30 minutach raczyłam się bosko pachnącym pieczywkiem na śniadanie :)

Z racji niedużej pracochłonności wykonania pieczywka, dodaję przepis do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek - 7 lipca 2017r. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu: Daylicooking.

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 5-6 sztuk bułeczek:
  • 1 i 1/2 szkl. mąki pszennej - u mnie typ 650 
  • 15 g. świeżych drożdży 
  • 2 łyżki Musztardy Kieleckiej Delikatesowej - zwiększyłam z oryginalnej 1 łyżki 
  • 2/3 szkl.ciepłej wody - w oryginale były 3/4 szkl. ale u mnie wyszło to za dużo, musiałam dosypywać mąkę 
  • 2 łyżki oliwy
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego

niedziela, 25 czerwca 2017

Owsianka budyniowa z ananasem

Rusz głową - czyli jak słodzić!


Czy cukier może być zdrowy? Oto jest pytanie! Aktualnie powszechnie panująca moda na dietę zdecydowanie demonizuje ten słodki proszek i stanowczo zakazuje spożywania go w posiłkach. A ja się z takim podejściem nie zgadzam! Uważam, że cukier z rozwagą dozowany i "z głową" podjadany, to wcale nie zabójstwo dla organizmu.  Nie ma co popadać w przesadę i kompletnie go wykluczać z codziennej diety. Choć oczywiście należy tu też zachować rozsądek.

Wiadomo, cukier to kalorie i węglowodany. Ale czy właśnie nie kalorii potrzeba z samego rana przed rozpoczęciem kolejnego, intensywnego dnia? Nie trzeba się tu cukrem najadać do przesady, wystarczy łyżeczka dosypana do owsianki. Nie tylko poprawi smak, ale też doda tak potrzebnej o poranku energii.

Nie chcę tu zachwalać cukru jako wybitnie pro-zdrowotnego - wiadomo, taki nie jest! - ale spożywany z umiarem i dawkowany ostrożnie w zbilansowanej diecie, nie zaszkodzi i nie spowoduje uszczerbku na zdrowiu. Zwłaszcza, gdy nie prowadzi się wyłącznie siedzącego trybu życia, tylko uprawia czynnie sport i wysiłek fizyczny. 

Te i inne argumenty za cukrem przytacza również kampania „Uczymy jak słodzić”. Jak sami o sobie piszą: "(...)Pragniemy edukować społeczeństwo w zakresie roli cukru w diecie człowieka. Chcemy pokazać, że produkty zawierające cukier mogą być elementem zdrowej
i zbilansowanej diety, połączonej z aktywnym trybem życia. Wszystko jest dla ludzi." 


Wybaczcie, ale nie wyobrażam sobie niedzielnego ciasta bez dodatku cukru, lodów niesłodkich, czy budyniu nieosłodzonego cukrem. Czasami warto pozwolić sobie na odrobinę „słodkiego szaleństwa” :)


A do czego jeszcze nadaje się cukier? Wynalazłam takie oto intrygujące zastosowania :)
  • Tłumienie czkawki - Zjedzenie jednej łyżki cukru pomoże zatrzymać czkawkę, ponieważ ziarnistość cukru może spowodować podrażnienie przełyku, sprawiając, że nerw przeponowy uspokaja się i "zapomina" o czkawce.
  • Ukąszenia pszczół, os i innych owadów - Aby załagodzić ból po ukąszeniu pszczoły, zmieszaj równe części cukru i wody i nałóż na ugryzione miejsce. Pozostaw na 20 minut. Działa fantastycznie.
  • Chłodzenie poparzonego języka - Gorąca kawa? Skwiercząca pizza? Następnym razem, kiedy poparzysz sobie język, lub zjesz coś bardzo ostrego, zacznij szybko ssać cukier, a uśmierzysz kłujący ból niemal natychmiast.
Wertując informację o cukrze, posiłkowałam się takimi źródłami jak: portal.abczdrowie.pl; tipy.interia.pl; rozmiar.com; uczymyjakslodzic.pl i wiele, wiele innych :)


Składniki na 1 porcję:
  • 1 szkl. mleka 2%
  • 1 łyżka proszku budyniowego waniliowego - budyń waniliowy bez cukru
  • 1 łyżeczka cukru białego kryształ Polski Cukier
  • 1/2 szkl. płatków owsianych górskich - zwykłych, NIE błyskawicznych!
  • 1/8 ananasa
  • 1 łyżka syropu klonowego - do polania po wierzchu
  • płatki kokosowe - do dekoracji z wierzchu

wtorek, 23 maja 2017

Sałatka z kiełkami, nowalijkami i tuńczykiem

Młodziutkie nowalijki w sałatce i kolorowy kwietnik na balkonie :)


Poranne słoneczko tak atrakcyjnie zagląda mi dziś w okna, że postanowiłam dzień uwiecznić spacerem na osiedlowy bazarek. Tam pełno wszędzie kolorowej dobroci warzywnej i kwiatowej. Na każdym stoisku mienią się w słońcu apetyczne wiosenne nowalijki oraz różnorodne sadzonki kwiatów. 

Nie mogłam się oprzeć i od razu zakupiłam pokaźną ilość młodziutkiej rzodkiewki, ogórków i szczypiorku. Do tego dodam trochę kiełków hodowanych pieczołowicie na kuchennym oknie i sałatka wyjdzie pyszna!

Ponadto zaopatrzyłam się w całą gromadę bratków, aksamitek oraz begonii oraz przytargałam na moje 4-te piętro mieszkania w bloku potężny wór ziemi do kwiatów. Mój mikroskopijny balkonik od razu nabierze charakteru przy takim ukwieceniu :)

W trakcie obsadzania :)

Składniki na 1 średnią miskę:
SAŁATKA:
  • 2 garście dużych kiełków - u mnie słonecznik
  • 2 łodygi selera naciowego - jeśli młode, mogą być wraz z listkami
  • 1 pęczek rzodkiewek
  • 2 ogórki gruntowe
  • 1 garść szczypiorku
  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
DRESSING:
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka syropu z agawy - można zastąpić miodem, lub w ogóle pominąć
  • 3 łyżeczki oleju rzepakowego
  • sól, pieprz - do smaku

niedziela, 26 lutego 2017

Szynka cielęca pieczona w rękawie

Wziąć przepis po babci, dorzucić szczyptę wysiłku, domieszać kapkę wolnego czasu...


Nieodłącznym elementem śniadania w moim rodzinnym domu jest szynka, pieczona w przyprawach. Taka domowa wędlina, jest nieporównywalna w smaku do tej ze sklepu, długo zachowuje świeżość, a jej walorów zdrowotnych nie muszę chyba zbytnio zachwalać, skoro obywa się bez wszelkich konserwantów, emulgatorów, barwników i innych, chemicznych "wspaniałości".

Co z tego, że wędlina w witrynie sklepowej wygląda jak z obrazka, kiedy po włożeniu do lodówki puszcza wodę, robi się śliska i generalnie niejadalna. Nie wspominając już o "trawiastym" smaku. Nazywanie szynki "staropolską" czy "babuni" wcale nie znaczy, że została przygotowana tradycyjnym sposobem. Wędlina mieniąca się kolorami tęczy, mimo że ładnie wygląda, ma przeważnie mało wspólnego z produktem dobrej jakości.

Ratunkiem dla dbającego o żołądek konsumenta są więc własnoręcznie wyrabiane wędliny domowe. Ich przygotowanie wcale nie jest takie trudne. Oczywiście wymagana jest pewna wiedza tajemna w postaci przepisu po babci czy receptury przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie. Ale reszta to już tylko i wyłącznie chęci oraz trochę poświęconego czasu. Efekt jest niewątpliwie wysiłku wart, bo otrzymujemy wędlinę smaczną, zdrową i świeżą. 

Składniki na 1 małą szynkę:
MIĘSO I AKCESORIA:
  • 800g szynki cielęcej
  • siatka wędliniarska do szynki - kawałek ok 25-30cm
  • rękaw foliowy do pieczenia - kawałek ok 30cm; u mnie marki GOSIA;
MARYNATA:
  • 1/4 łyżeczki pieprzu białego
  • 1/4 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1/4 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego

piątek, 13 stycznia 2017

Placuszki z jogurtem greckim i winogronami

Trochę żonglerki w użyciu owoców i jogurtu, a w efekcie pyszne danie które nigdy się nie znudzi!


Z poniższym przepisem na placuszki z owocami mierzyłam już się kiedyś w ramach fejsbukowej akcji Wypiekanie na śniadanie, kiedy to przyrządzałam na jego bazie Placuszki jogurtowe z bananami. 

Efekt końcowy tak mi zasmakował, a placuszki okazały się tak uroczo mięciutkie, puszyste i soczyste owocami, że przepis wszedł na stałe do mojego kulinarnego repertuaru. Teraz jedynie żongluję dla urozmaicenia owocami oraz rodzajem użytego jogurtu i regularnie je przyrządzam bez efektu znużenia smakiem. 

Nie ma to jak sprawdzony pomysł na śniadanie :) Polecam, wypróbujcie i Wy!

Placuszki dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Nie są zbyt skomplikowane do zrobienia i iście błyskawicznie się ją robi. Podsumowanie akcji można znaleźć na blogu - link wkrótce.

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 14-16 średnich placuszków:
  • 250g jogurtu greckiego
  • 2 jajka - duże 
  • 2 łyżki oleju roślinnego + kilka łyżek do smażenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 i 1/3 szkl. mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli
  • garść ciemnych winogron - lub więcej, w zależności jak dużo owocu chcemy mieć w placuszkach

piątek, 18 listopada 2016

Tartaletki z boczkiem i jajkiem

Tartaletki "na winie", czyli co się nawinie to do tartaletek!


Resztkowe gotowanie to według mnie wybitnie dopingujący wyobraźnię sposób na kucharzenie :) Gdy lodówka świeci pustkami, a leń patentowany sprzeciwia się wypadowi do pobliskiego sklepu na zakupy, gotowanie na bazie resztek jest często jedynym ratunkiem wypracowania sensownego obiadu. Ponadto jaka to frajda i ogromna satysfakcja, przygotować z kilku kompletnie odmiennych składników, idealnie skomponowany w smaku posiłek.

Ja tym razem przy moim kulinarnym eksperymentowaniu posiłkowałam się resztkami zamrożonego domowego ciasta półkruchego, parą cudem ocalałych w lodówce przed żarłocznym Panem Mężem jaj, kilkoma plastrami nie pierwszej już świeżości boczku oraz smętną, zwiędłą cebulą i resztkami sera feta. Lekko karkołomne zestawienie produktów w efekcie przerodziło się w całkiem smaczne i dające się szybko przygotować śniadanie, a mianowicie pysznie wypełnione tartaletki.

Idealnie wpasowały się one w trend akcji Błyskawiczny Piątek - szybko, smacznie i na temat :) Podsumowanie akcji dostępne na blogu Kulinarna Maniusia. 

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 2 tartaletki o średnicy 10 cm- porcja dla 1 osoby:
  • 3-4 plastry domowego ciasta półkruchego - ja przechowuje je zwykle w zamrażarce i odmrażam przed samym użyciem
  • 2 grubsze plastry boczku
  • kilka kawałków sera feta
  • 1/2 cebuli - małej; wymaga podsmażenia
  • 2 jajka
  • sól, pieprz - do smaku

środa, 26 października 2016

Paszteciki z bigosem

Domowe, pysznie nadziane pieczywko, w wykonaniu "kobiety pracującej" :)


Kto śmie twierdzić, że "kupne" gotowce to w kuchni wybitne zło gastronomiczne, sodoma kulinarna i w ogóle afront pożywieniowy, ten chyba ma na co dzień za dużo wolnego czasu... 

Jasne, przyjemniej i bardziej satysfakcjonująco byłoby przygotowywać jedzenie od początku do końca z wyselekcjonowanych składników podstawowych. A najlepiej jeszcze te składniki wpierw samemu wyhodować w przydomowym ogródku. 

Jednak nie oszukujmy się, w obecnych, zagonionych czasach, kobieta pracująca - kultywująca satysfakcjonujące życie zawodowe, osobistego Pana Męża, a nie daj Boże również i dzieci - nie ma na to szans! Już nie mówiąc o tym, że nie każdy taki przydomowy ogródek rolny posiada - w doniczkach balkonowych jakoś tak trudno uprawiać własne warzywa i owoce... 

Kobieta pracująca musi się wtedy posiłkować choć w części gotowymi produktami wstępnie przetworzonymi, żeby wyrobić się ze wszystkimi obowiązkami w przewidywanych 24-godzinach. Taka prawda i kto nigdy słoika z gotowym daniem w sklepie nie kupił, niech pierwszy rzuci kamieniem...

Po "kupnego" gotowca - Bigos polski z kiełbasą i grzybami od PAMAPOL - sięgnęłam dziś i ja z zamiarem inkorporowania go do ulubionego, nadzianego pieczywka. Tym razem nie w formie bułeczek, ale pasztecików, otwartych po bokach, z których apetycznie prezentuje się nadzienie. Okazały się bardzo dobre w smaku, wyśmienite jako dodatek obiadowy do zupy, lub do pochrupania same na kolację. Bigos od PAMAPOL wybitnie się tu sprawdził!


Składniki na kilkanaście sztuk dużych pasztecików:  
CIASTO:
  • 350g mąki pszennej - luksusowa, typ 550
  • 50g mąki żytniej razowej - pełnoziarnista, typ 2000
  • 200ml mleka
  • 60g masła
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka suchych drożdży - płaska
  • 1 jajko - do posmarowania z wierzchu przed pieczeniem
  • czarnuszka - do posypania przed pieczeniem
FARSZ:

wtorek, 6 września 2016

Buła z parówką na drugie śniadanie

Sprawdzony pomysł na drugie śniadanie do szkoły, pracy, czy zwyczajnie w domu, gdy złapie ochota na małe co nieco :)


Wrzesień w kalendarzu. Rok szkolny się niedawno rozpoczął. Dzieci do szkoły z drugim śniadaniem w tornistrze pośpieszają.

W naszym osobistym gospodarstwie domowych dzieci chwilowo brak. Pan Mąż już dawno poza wiekiem szkolnym. Tornistra do pracy nie dzierży. Ale drugie śniadanie ze sobą nadal chętnie zabiera!

A co najbardziej pasuje na drugie śniadanie? Oczywiście, że pożywna buła z parówką!

Temat buły smakowicie nadziewanej mam już niemalże opatentowany - tak często je robię! Żongluję tu tylko sposobem przygotowania ciasta drożdżowego oraz różnorodnością nadzienia. Do tej pory były już:
Dziś prezentuję drożdżowe bułki z mieszaniny mąk pszennej i żytniej, nadziane nieśmiertelną parówką, pieczarkami oraz żółtym serem. Intrygującego posmaku dodają im kawałki ananasa oraz solidny chlup Sosu madziarów od Folwark. I oto pożywna doza nadzianego szczęścia na drugie śniadanie podana! Pan Mąż, z taka bułą w plecaku, jakoś z większą chęcią do pracy podąża ;)


Składniki na 10 dużych bułek:
ZACZYN:

  • 80g masła
  • 1 szkl. mleka
  • 25g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki
CIASTO:
  • 350g mąki pszennej - sielska, typ 650
  • 150g mąki żytniej razowej - pełnoziarnista, typ 2000
  • 80g cukru
  • szczypta soli 
  • 1 żółtko - białko zostawić do smarowania bułeczek przed pieczeniem
NADZIENIE:
  • 10 cienkich i długich parówek - używać parówek dobrej jakości, które maja ponad 90% mięsa
  • kilka grubych plastrów żółtego sera
  • 300g pieczarek
  • 1/2 puszki ananasa
  • 4-5 łyżek Sosu madziarów od Folwark
DODATKOWO:
  • 1 białko - do posmarowania bułeczek przed pieczeniem 
  • sezam naturalny - do posypania przed pieczeniem

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...