piątek, 23 listopada 2018

Zupa "opróźnij lodówkę"

Gorąca moc zupy w walce z jesienną chandrą!


Czy ja już się żaliłam, że nie cierpię jesieni? Lato - kocham. Wiosnę - uwielbiam. Zimę - znoszę. Ale burej, ponurej i mokrej jesieni nienawidzę żarliwie! Zimne i wilgotne powietrze aż klei się do ciała przy każdym wyjściu na zewnątrz. Przejmujący wiatr przewiewa do szpiku kości. Siąpiąca mżawka włazi za kołnierz. Każde wystawienie nosa na dwór skutkuje w zziębnięciu, z którego ciężko się potem rozgrzać. 

Nic dziwnego więc, że wspomagam się w tym okresie stosownym sposobem odżywiania - dietą zupną mianowicie! Wypełniony po brzegi talerz zupnej dobroci w mig rozgrzewa zmarznięte kości. Moc dobroczynnych składników z garnka wyśmienicie walczy z jesiennym przeziębieniem. Gorąca moc zupy dobroczynnie wpływa na humor i jesienną chandrę.

Przepisy czerpię ostatnio z książki Wydawnictwa M pt. Zdrowe zupy. Wydana pod dewizą: Zdrowe Zdrowie i opracowana przez autorów: Rebeccę Katzi Mat'a Edelson, książka ta dostępna jest w księgarni internetowej Klubu DPD. Zapraszam do podejrzenia recenzji: Pikantna zupa z dyni z imbirem i kardamonem oraz recenzja książki "Zdrowe zupy".

Tym razem zaaplikowałam sobie pomysł ze strony 202 na Zupę "opróżnij lodówkę". Bo zawsze przecież coś nam zalega w czeluściach lodówkowych. I choć warzywa bywają wtedy nie pierwszej świeżości, to nadal idealne są na pożywną zupę jarzynową.


Składniki na 6 porcji:
  • 3 łyżki oliwy z oliwek 
  • 1 cebula - duża
  • 2 marchewki - średnie
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 2 korzenie pietruszki - średnie
  • 1 batat - średni
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1,5l [6 szkl] bulionu warzywnego lub mięsnego - ja dodałam akurat rosół jaki miałam zawekowany w słoikach 
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 puszka krojonych pomidorów [450g] 
  • 1 liść laurowy - duży
  • 1 szkl. gotowanego pęczaku - w oryginale była kasza quinoa, której akurat nie miałam
  • 1 mała wiązka świeżego szpinaku wraz z łodyżkami - lub tak ze 2-3 solidne garście samych liści baby szpinaku
  • sól, pieprz czarny - do smaku 


W garnku na średnim ogniu rozgrzać oliwę. Dodać posiekaną w małą kosteczkę cebulę oraz szczyptę soli i podsmażyć ok. 4 minuty, aż będzie przezroczysta.

Dodać pokrojone w większą kostkę: marchew, seler i pietruszkę oraz 1/4 łyżeczki soli i dusić pod przykryciem przez ok. 12 minut, aż wszystkie warzywa będą miękkie i nabiorą głębokiego, złotego koloru - można dolać kilka łyżek wody, aby zawartość garnka się nie przypaliła.

Dołożyć pokrojony w cienkie plasterki czosnek - nie lubię miażdżyć czosnku, wole go kroić w kosteczkę lub w plasterki - i smażyć przez ok. 30 sekund. Dosypać przyprawy: tymianek, oregano, paprykę i kolejne 1/4 łyżeczki soli. 

Wlać 1/2 szkl. bulionu do deglasowania garnka, mieszając, aby uwolnić drobiny przyklejone do dna. Gotować, aż ilość płynu zmniejszy się o połowę.

W tym momencie dodać pokrojony w kostkę batat - w oryginalnym przepisie dodawało się go wraz z innymi warzywami, ale batat za szybko się wtedy gotuje i rozmięka, jak na mój gust.

Pozostałe 5 i 1/2 szkl. bulionu wymieszać z przecierem pomidorowym oraz pomidorami z puszki i dolać do garnka. Dołożyć liść laurowy. Zwiększyć ogień do dużego i doprowadzić do wrzenia.

Następnie zredukować ogień i gotować ok. 15 minut, aż warzywa będą miękkie.

Na koniec wymieszać z wcześniej ugotowanym pęczakiem oraz posiekanym drobno szpinakiem - wraz z łodyżkami. Gotować przez 3 minuty, aż szpinak zmięknie.

Po skosztowaniu, w razie potrzeby dosolić lub dopieprzyć do smaku. Podawać gorącą. 

Zupę można przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w lodówce aż do 5 dni lub w zamrażarce do 3 miesięcy.

A na koniec jeszcze kilka słów odnośnie deglasowania. Choć słowo to brzmi bardzo oryginalnie i profesjonalnie, jest dość prostą oraz bardzo przydatną czynnością w kuchni. To technika polegająca na „odklejaniu” smaku ze składników, które smażone były wcześniej na patelni lub w garnku. Bardzo ciekawie i przystępnie o deglasowaniu pisze Kuchnia Lidla - warto poczytać!



9 komentarzy:

  1. Pyszna!
    Jestem ,zupowa, - zjadłabym więc Twoją z wielkim smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyobraź sobie, że ja dopiero od kilku lat przekonałam się do zup. W dzieciństwie ich nie cierpiałam i nie jadłam "bo NIE" ;)

      Usuń
  2. Teraz mam ochotę na zupy - dzisiaj wegańska grochówka :) A zupa opróżnianie lodówki kojarzy mi się z wywarem warzywnym - mięso nie zawsze jest xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam zawekowany w słoiki rosół, który robię hurtowo w 5 litrowym garze :) Wtedy zupa typu "opróżnij lodówkę" jest zawsze bardzo prosta, bo dodaję taki słój oraz garść warzyw i gotowe :)

      Usuń
    2. Ja nigdy rosołu nie lubiłam. Kiedyś zrobię ten wegański - może mi posmakuje ;P

      Usuń
  3. Oooo tak, rozgrzewająca zupa w chłodne jesienne dni to #musthave każdej kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zupa na jesienną-zimową rozgrzewkę to jest to! i właśnie o tej porze roku mój organizm potrzebuje treściwych, sycących zup:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie tylko ja robię się "zupna" w sezonie jesienno-zimowym :)

      Usuń

Miło, że wpadłeś. Proszę, zostaw po sobie ślad... Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...