poniedziałek, 19 listopada 2018

Czekośliwka niskosłodzona

Przepyszne smarowidło kanapkowe!


Co porabiałam, jak mnie nie było? Ano pośród zmagań z szaro-burą rzeczywistością m.in. przetwory porabiałam! :) Słodkie, ostre, w occie, kiszone - długo można by wymieniać. Zryw przetwórczy mnie złapał i każdą wolną chwilę ostatnich miesięcy poświęcałam na wszelakie dżemy, konfitury, powidła, ketchupy, korniszony i inne weki. Gdy jeden przetwór został z sukcesem zamknięty w słoikach na zimę, natychmiast brałam się za następny. Wena mnie dotknęła i nie chciała odpuścić! :)

To tylko niewielka część moich nowych zapasów piwnicznych :)
Ale za to jakie pozytywne efekty tego przetwórczego szaleństwa. Piwniczna spiżarnia zdecydowanie nabrała koloru i rozmaitości. Słoik na słoiku i słoikiem popędza, a w nich zamknięte przeróżne letnie plony. Ponadto pozwala mi to dzielić się na łamach bloga mnóstwem ciekawych przepisów i pomysłów na słoje pełne skarbów na zimę :)

Na pierwszy ogień polecam przepyszne smarowidło kanapkowe o wdzięcznej nazwie - czekośliwka. Należy do powideł o niskiej zawartości cukru. Długie wysmażanie w garnku wydobywa tu z owoców wystarczającą dozę słodyczy, tak że sztucznymi wspomagaczami nie potrzeba się tak bardzo podpierać.

Składniki na 5 słoiczków 200ml i trochę na kanapkę :)
  • 2kg śliwek węgierek - ważone przed wypestkowaniem
  • 250g cukru - ilość cukry zależy tu od słodkości użytych owoców i własnego smaku :)
  • 4 czubate łyżki stołowe słodkiego kakao typu "Puchatek" czy "Nesquik" [ok 80g]
  • 1 czubata łyżka stołowa gorzkiego kakao [ok 20g]

Śliwki umyć w ciepłej wodzie, odcedzić, wypestkować. Pokroić w drobniejsze kawałki - jeśli są małe to wystarczy podzielić każdą na 4 części; jeśli są większe to na 8 części. Przełożyć do dużego garnka z grubym dnem - mój garnek 5 litrowy był wypełniony owocami po brzegi.

Gotować na średnim ogniu, cały czas mieszając, aż śliwki się wstępnie rozpadną. Następnie zmniejszyć ogień do małego i gotować przez ok 1 godzinę - całość ma lekko "pyrkać" - co jakiś czas mieszając drewnianą łyżką. Po tym czasie masa śliwkowa powinna zmniejszyć swoją objętość o 1/3. Zdjąć z ognia i odstawić w garnku do wystudzenia na noc - nie potrzeba chować do lodówki, garnek może stać w temperaturze pokojowej.

Następnego dnia śliwki ponownie zagotować i po zmniejszeniu gazu do małego, gotować kolejną 1 godzinę, często mieszając. Masa śliwkowa zmniejszy swoją objętość mniej więcej do połowy oryginalnej ilości. Odstawić do wystudzenia analogicznie jak dnia poprzedniego.

Kolejnego dnia do garnka ze śliwkami dosypać cukier i powtórzyć czynność z gotowaniem, tym razem jednak gotować przez 30 minut. Po tym czasie dosypać obydwa rodzaje kakao i dokładnie wmieszać je w śliwki. Od tego momentu konfiturę będzie trzeba bardzo często i uważnie mieszać, aby nie dopuścić do przypalenia, bo kakao mocno zagęści masę. Spróbować i ewentualnie dosłodzić więcej do smaku - moje śliwki były dość kwaśne, stąd 250g cukru okazało się konieczne, a i tak konfitura wyszła niezbyt słodka. Gotować na wolnym ogniu kolejne 30 minut - całość zmniejszy swoją objętość do ok 1/3 oryginalnej ilości

Konfitura przy 3-krotnym gotowaniu wyjdzie mocno gęsta! Niecierpliwi mogą pominąć 2-gą fazę gotowania i od razu przejść do 3-ciej - konfitura też będzie smaczna, a gęstość zapewni jej dodatek kakao.

Gorącą konfiturę przełożyć do wyparzonych słoiczków. Dokładnie wytrzeć ewentualnie pobrudzone od nalewania brzegi - można dodatkowo przetrzeć je spirytusem lub wódką dla lepszej dezynfekcji. Zakręcić mocno metalowymi nakrętkami - również wcześniej wyparzonymi. Odwrócić do góry dnem i odstawić do wystygnięcia na noc.

Pasteryzacja w przypadku tej konfitury nie jest wymagana. Słoiczkami śliwkowej dobroci delektuję się z powodzeniem do późnej wiosny i nigdy żaden mi się nie popsuł, mimo braku pasteryzacji.

14 komentarzy:

  1. Pełne aromatu i takie proste do wykonania. Zapisuję do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznie Asiu, i choć śliwek już brak na następny sezon jak znalazł :-) Witam znowu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Kochana :* Ano faktycznie plany produkcji czekośliwki na następny sezon trzeba obecnie odłożyć ;)

      Usuń
  3. Rzeczywiście, zapasy na zimę robią wrażenie :) Czekośliwkę również robiłam w tym roku, jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż nie jest lepsza od jakiegokolwiek czekoladowego kremu sklepowego? Wie się co się je chociaż ;)

      Usuń
  4. Prostota i smak zamknieta w słoiczku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę lata zamkniętego pod przykrywką na zimowe chłody :)

      Usuń
  5. Też lubię robić zapasy na zimę, zabiera to sporo czasu, ale potem jak wszystko smakuje:)
    Takie smarowidło robiłam ze śliwkami i prawdziwą czekoladą,pyszne było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, godzin i dni trochę przy garach trzeba spędzić, żeby stosowną spiżarnię słoiczkowych zapasów na zimę uzbierać ;) Ale potem jakie pyszne efekty takiej pracy! Warto! :)

      Usuń
  6. Zrobię na pewno! :) Przepis zapisuję :) Serdecznie pozdrawiam :) :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż chce się słoiczek wylizać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najlepszy komplement jaki mogłyście mi sprawić, Drogie Pandy :D

      Usuń

Miło, że wpadłeś. Proszę, zostaw po sobie ślad... Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...