piątek, 20 kwietnia 2018

Zielono mi w ZIELONY ROWER

Zielone na zielonym i zielonym popędza :)


Aktualnie biorę intensywnie udział w trwającym w Gdyni, Sopocie i Gdańsku rajdzie kawomaniaków po kofeinowych miejscówkach na mapie Trójmiasta. Słodkości z zapałem próbuję, kosztuję i degustuję. Kawy z przyjemnością siorpię, popijam i sączę :) A przyjemności tych doznaję całkiem oficjalnie, bo jako jeden z dedykowanych recenzentów Festiwalu Czas na Kawę.

W roli tej występowałam już podczas poprzednich edycji festiwalu. Odwiedziłam wtedy m.in. takie lokale jak:
W ramach obecnej III edycji festiwalu zdążyłam do tej pory zawitać do:

Teraz z kolei zapraszam na fotek i słów kilka z wizyty w ZIELONY ROWER w Gdyni. Poniżej fotoreportaż.

_______________~_______________


ZIELONY ROWER ~ Kawiarnia ~ Restauracja ~ Herbaciarnia ~"~ Al. Marszałka Piłsudskiego 32, Gdynia

Miejsce w którym każdy znajdzie coś dla siebie o każdej porze dnia. Można zawitać tu na śniadanie, pożywny obiad, czy lekką przekąskę popołudniową porą. Zaletą jest krótka karta menu, posiłki są proste, ale zawsze ze świeżych produktów i finezyjnie podane. Do tego oferowana jest pyszna kawa i herbata oraz słodkości im do towarzystwa.

Dbającym o linię do gustu przypadnie na pewno tzw. zielona karta, zawierająca zdrowe koktajle i odchudzone potrawy.

Miejscówkę lokal ma bardzo korzystną, bo w samym centrum Gdyni, blisko SKM Wzgórze Św. Maksymiliana oraz rzut beretem od przystanków autobusowych i trolejbusowych. ZIELONY ROWER mija się po drodze na Bulwar Nadmorski. Ponadto znajduje się on vis-a-vis licznie uczęszczanej trasy rowerowej wiodącej wprost nad morze. Często pedałuję koło tego miejsca, gdy uprawiam turystykę rowerową po Trójmieście :)

W sezonie na amatorów świeżego powietrza czeka "ogródek piwny" tuż przed frontem knajpki. Aktualnie zdegradowany on został do pojedynczego stolika i kilku krzeseł - ale nic to, oficjalne rozpoczęcie "ogródkowego sezonu" już wkrótce :) Nieodłączną wizytówką tego miejsca jest zielony rower ustawiony przed wejściem - świetny wyróżnik na tle wszędobylskiej konkurencji ;) 

Miejsce aż emanuje przesympatyczną energią! Nie sposób nie zawiesić oka i się nie uśmiechnąć na widok zielonych, rowerowych dodatków na zewnątrz oraz w środku :)

Już od wejścia odwiedzających wita pozytywna maksyma wyrysowana kredą na tablicy ponad barem. Czy można wnioskować, iż jest to miejsce przyjazne rowerzystom? No pewnie że tak! Przed lokalem zainstalowano solidne stojaki rowerowe, a w środku promocje i zniżki z okazji rowerowego jubileuszu. Właśnie minął Światowy Dzień Roweru (19 kwietnia) i każdy cyklista dostawał wtedy darmową lemoniadę do każdego zamówienia i 10% zniżki :)
Oprócz typowej karty menu, tablicowa ściana za barem prezentuje najciekawsze "perełki" z oferty - przemawia do mnie taki sposób demonstrowania polecanych potraw i napitków. Lokal stawia na sezonowość i świeżość produktów oraz filozofię fit - owoce i zioła są tu nie tylko chwytliwym dla oka dodatkiem :)
 Miejsca w środku jest całkiem sporo, można tu przyjemnie spędzić czas na plotach z kumpelami lub wybrać się na obiad z całą rodziną. Wystrój wnętrza jest optymistyczny i kolorowy, dominuje oczywiście kolor zielony, z domieszką innych, słonecznych barw :)

 Na ścianach pełno tematycznie dobranych dodatków.

Na suficie trawa, a pod nią mienią się metalicznie szprychy kół rowerowych.

Motyw roweru przewija się wszędzie. Ciekawe ile razy w całym pomieszczeniu został użyty - muszę policzyć następnym razem :)
Do śniadania warto sięgnąć po zgromadzony specjalnie na użytek klientów koszyk prasowy :)

 Goście festiwalowi mogli się tu raczyć małą czarną lub białą.  Mniej zatwardziali kawosze mieli możliwość wybrać koktajl warzywny jako zdrowszą alternatywę napitku. Do tego wegański pudding z nasionami chia i musem owocowym lub domowe ciasto buraczano-czekoladowe z orzechami.


Ja tym razem zagrałam w zielone! Skoro zawitałam do ZIELONEGO ROWERU, to koniecznie musiałam spróbować firmowego, zielonego koktajlu ze świeżych owoców i warzyw! Będąc w warzywnym temacie, do tego skusiłam się na przeapetyczne ciasto buraczkowe.

Obsługa od razu uprzedziła, że festiwalowe porcje są zdeczko mniejsze niż na co dzień. Faktycznie, koktajlu dostałam wyłącznie pół szklanicy, ale odnośnie deseru w żadnym wypadku nie mogłam się rozczarować, bo kawałek okazał się zacny :)
Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić iż była to jedna z najładniejszych prezentacji słodkości podczas obecnego festiwalu - chwała i cześć szefowi kuchni za misterną kompozycję! Ciasto otaczały świeże owoce oraz jadalne płatki kwiatów. Do tego pyszne krople owocowego sosu. Całość lekko oprószona cukrem pudrem.
Ciasta warzywne lubię z zasady. Sama często we własnej kuchni tworzę wypieki marchewkowe lub fasolowe, nawet ciasto szpinakowe mi się też przytrafiło. Zaserwowane ciasto czekoladowo-buraczkowe okazało się równie pyszne! W środku wilgotne, miękkie, trochę przypominające brownie. Skórka od góry lekko chrupkawa. Całość pożywna i sycąca. Dodatki świetnie dobrane, kwaskowate truskawki oraz sos idealnie przełamywały słodycz wypieku.

Koktajl owocowo-warzywny był rześki w smaku, mało słodki, idealnie gasił pragnienie w trakcie obfitującego słońcem dnia.

Podsumowując wizytę w ZIELONY ROWER  - na pewno tu wrócę i to całkiem szybko! Będzie to mój stały przystanek podczas rajdu rowerowego po okolicy :) Menu festiwalowe zachęciło mnie różnorodnością. Fit-pomysły na słodkości bardzo mi się spodobały. Obsługa miła, uprzejma i uśmiechnięta - a to przecież jest też ważne, często bywa że skwaszony kelner potrafi porządnie obrzydzić pobyt w lokalu. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że ZIELONY ROWER sprawił się na medal podczas Festiwalu Czas na Kawę! I tak trzymać! :)

_______________~_______________




3 komentarze:

Miło, że wpadłeś. Proszę, zostaw po sobie ślad... Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :)

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...