Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerstwy chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czerstwy chleb. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2016

Smażony chleb studencki

Przysmak mojego studenckiego życia naście lat temu :)


Studia to dopiero były czasy! Do tej pory z nostalgią wspominam kulinarną mekkę i ostoję pokarmową każdego studenta - uniwersytecką stołówkę - z nieśmiertelnym sznyclem ziemniaczanym z jajem sadzonym, albo kotletem pożarskim z ziemniakami z wody. Kiedy godziny wykładów nie pozwalały jednak udać się do tego przybytku studenckiej rozpusty kulinarnej, trzeba było napełnić żołądek w inny sposób.  

Akademicka lodówka nie sprzyjała długiemu przechowywaniu produktów, nie tylko ze względu na prehistoryczny wiek sprzętu, ale również z powodu żartych kolegów z drugiego końca korytarza. 

Tak więc czym się ratowała głodna studentka żądna gorącego posiłku? Ano chlebem smażonym :) 

Zawsze jakiś kawałek bochenka udało się zachomikować między podręcznikami, a z socjalnej lodówki uratować ostatnie jajko, kapkę mleka i kawałek mocno już podeschniętego sera żółtego.

W ten sposób powstawało danie, będące klasyką studenckiego odżywiania w nagłej potrzebie! 

Do tej pory mam do niego ogromny sentyment i ponawiam od czasu do czasu jego przyrządzanie. Tym razem chleb studencki smażyłam z okazji Błyskawicznego Piątku - rzeczywiście iście błyskawicznie się go przygotowuje, z ujemnym wręcz stopniem komplikacji ;)

Na podsumowanie wspólnego, błyskawicznego pichcenia zapraszam na bloga Kulinarna Maniusia :)
 
https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na porcję dla 1 osoby:
  • 2 duże i grube kromki czerstwego chleba
  • 2 plastry żółtego sera
  • 1 jajko
  • 1/2 szkl mleka
  • 2 łyżki bułki tartej - czubata
  • 1 łyżeczka oleju
  • 1 łyżeczka masła 
  • ketchup - do smaku

czwartek, 14 stycznia 2016

Goły jeździec na śniadanie

Czyli druga młodość czerstwego chleba :)


W szale twórczym upiekłam tak dużo pieczywa, że nie udało się nam go zjeść póki było jeszcze świeże i miękkie. 

Włos na głowie mi się jeży na myśl o marnowaniu pożywienia, więc zaczęłam szukać inspiracji na spożytkowanie czerstwego już mocno pieczywka. Z pomocą przyszła Bożenka z bloga Moje domowe kucharzenie, która podsunęła mi nietuzinkowy pomysł na czerstwy chleb w postaci... Gołego jeźdźca!

Czemu taka nazwa??? A nie mam pojęcia! Ale jest chwytliwa i wesoła, przyjęłam ją i będę powielać :) 

Żródło: autokrata.pl
Niejaka Bafka dywaguje tu nad etymologią frazy, dopatrując się jej źródeł w sposobie nazwania tego specjału w innych krajach: w Niemczech jako Armer Ritter, w Norwegi jest to Arme Riddere, a w Anglii mają miano Poor Knights of Windsor. Może i ziarno prawdy w tym jest, kto wie? :)

Jako składnik podstawowy Gołego jeźdźca użyłam czerstwego chleba z twarogiem i rodzynkami - przepis był niedawno na blogu TU. Wyśmienicie wpasował się tu w słodkie, waniliowe smaki końcowego produktu.

Składniki na porcję dla 1 osoby:
  • 2 duże i grube kromki czerstwego chleba z twarogiem i rodzynkami
  • 1 jajko
  • 3 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka domowego cukru waniliowego + 1 łyżeczka dodatkowo do posypania po usmażeniu
  • 1 łyżka bułki tartej - czubata
  • 1 łyżka mąki żytniej - czubata
  • 1 łyżeczka oleju
  • 1 łyżeczka masła

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...