środa, 24 sierpnia 2016

Pstrąg z jabłkami zapiekany w cydrze

Ryba pieczona w orzeźwiającym aromacie cydru i z aromatycznym dodatkiem świeżych jabłek


Z cydrem, jako głównym składnikiem potrawy, eksperymentowałam już przy okazji Ciasta z czereśniami, cytryną i cydrem. Wtedy było na słodko. Tym razem proponuję smaki bardziej wytrawne.

Kolejny raz sięgnęłam po Grójecki Cydr Jabłkowy, dokonując nieodzownej, wstępnej degustacji trunku już przy obmyślaniu potrawy :) Ach te delikatne bąbelki w ustach i rześki aromat jabłek na języku! Będę silna! Zostawię jednak coś w butelce do wykorzystania przy gotowaniu...

źródło: Cydr Grójecki
Grójecki Cydr Jabłkowy wybitnie mi podpasował do użycia jako zalewa, w którym piekła się moja ulubiona rybka - pstrąg! Do tego zapieczone cząstki jabłek i moje podniebienie miało w porze obiadowej istną orgię smaków :)

Rybka była też wyborna na zimno, po nocnym leżakowaniu w lodówce. Z sosu cydrowego zrobiła się pyszna, zwarta galareta, a rybka wyśmienicie zamarynowała się w cydrowych smakach. Do kromki świeżego, domowego chleba na lekką kolację - wprost delicje! :)

Składniki dla 2 osób:

wtorek, 23 sierpnia 2016

Pęczak po staropolsku

Pęczak nietuzinkowo przyprawiony, rodem z biesiadnej kuchni sarmackiej!


Uczestnicząc kiedyś w warsztatach kulinarnych, przybliżających pełną kontrastów i niecodziennych połączeń smakowych Kuchnię Staropolską (zapraszam na fotorelację TU), miałam okazję przygotowywać i kosztować typowe potrawy staropolskiego karnawału. Pierwszy raz w życiu próbowałam wtedy móżdżku cielęcego oraz grasicy i degustowałam je w daniach rodem z sarmackiej kuchni Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Podpatrzyłam wtedy wiele interesujących trików na "odświeżenie" staropolskich smaków i przełożenie ich na współczesne, bardziej nowoczesne gotowanie. Jednym z nich podzielę się właśnie dzisiaj :)

Jedną z takich ciekawostek był sposób podania pęczaku, który towarzyszył móżdżkowi cielęcemu gotowanemu na białym winie. Pęczak jak pęczak, całkiem go lubię i jadam często, jednak nigdy nie pomyślałabym, by zaeksperymentować z nim w tak nietypowym połączeniu smakowym. Mianowicie z dodatkiem szczypiorku, masła i... gruboziarnistej musztardy francuskiej! Lekko maślany smak pęczaku, przełamany został świeżością szczypiorku oraz kwaskowatym i ostrym aromatem musztardy. Kto sam nie spróbuje, nie uwierzy, jakie to jest dobre! :)


Tak doprawiony pęczak stanowi świetny dodatek do mięsa wszelkiego rodzaju. Ja pałaszowałam go w towarzystwie Gulaszu wyraźnie przyprawionego od Pamapol. Gulasz - mocno mięsny, z dodatkiem cebuli, w gęstym i aromatycznym sosie - idealnie łączył się z niekonwencjonalnie przyrządzonym pęczakiem. Do szczęścia dołożyłam tu jeszcze kilka buraczków w occie domowej roboty i poczułam się jakbym zasiadła do staropolskiego, biesiadnego stołu :)

Składniki na porcje dla 2 osób:
  • 150g pęczaku - ważony suchy, przed gotowaniem
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki musztardy francuskiej
  • 2 garście szczypiorku - drobno posiekać
  • sól, pieprz - do smaku

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ekspresowe ciasto marchewkowe

Proste, szybkie w wykonaniu i niebywale smaczne!


Ciasto marchewkowe należy do grona moich ulubionych wypieków. Robiłam je już ze słodkim dodatkiem rodzynek: Ciasto marchewkowe z rodzynkami, oraz w towarzystwie kokosa, żurawiny i korzennych przypraw: Piernikowe ciasto marchewkowe z kokosem i żurawiną.

Generalnie lubuję się w słodkościach, przy przyrządzaniu których używa się warzywa jako głównego składnika. Wszelkie ciasta z marchwią, cukinią, burakiem czy szpinakiem to jest to, co kocham nie tylko za smak, ale również za innowacyjny skład. Fascynuje mnie fakt, że warzywko kompletnie w wypieku jest niewyczuwalne, mimo, że stanowi jego pokaźną część. Jest to dobry sposób na przemycenie powyższych do codziennej diety, gdy domownicy niezbyt się w nich lubują. Składnik kluczowy pozostaje wtedy moją słodką tajemnicą :) Nie ma co zdradzać swoich kulinarnych trików zbyt łatwo :)

Nie zdążyłam niestety w miniony weekend dołączyć do akcji organizowanej przez Ciasto na niedzielę pt. Słodkości z warzywami. Dodaję przepis z opóźnieniem, ale z frajdą wcale nie mniejszą w odzewie na wspólne wypiekanie :)

Składniki na 1 małą keksówkę o wymiarach LxWxH 20x10x6 cm:
  • 200g marchwi - zważona po obraniu; zetrzeć na drobnych oczkach tarki
  • 1 szkl. mąki pszennej - u mnie tortowa
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 szkl. cukru
  • 1 mały cukier wanilinowy [16g] 
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 2 jaja
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej 
 

niedziela, 21 sierpnia 2016

Łatwe ciasto z czereśniami pod kruszonką

Wypiek banalnie prosty w wykonaniu, ale jakże smaczny!  Z czereśnią zakopaną pod słodką kruszonką :)


Gdy panuje sezon na czereśnie, opycham się tymi owocami wprost nieprzyzwoicie! Podjadam je same, ćwicząc przy okazji plucie pestkami na odległość ;) Tworzę kolejne słoiczki przetworów z czereśniami w roli głównej. No i oczywiście piekę i pichcę ciasta i desery używając tych owoców jako głównego składnika.

Dziś proponuję ciasto banalnie proste w wykonaniu, ale jakże smaczne! Pulchne i miękkie, nadziane słodkimi czereśniami, pod chrupiącą kruszonką. Nie wymaga dużo wysiłku, szybko się piecze i wyśmienicie smakuje - polecam! :)


Składniki na średnią tortownicę o średnicy 22 cm:
CIASTO: 
  • 2/3 kostki  margaryny roślinnej (175g) - musi być miękka, czyli wyjąć wcześniej z lodówki i zostawić na ok.30 min. w temp. pokojowej
  • 8 łyżek cukru - czubatych - dla łasuchów sugeruję dodać 2 łyżki, czyli razem 10, będzie słodziej, zwłaszcza w kontraście z kwaśnymi owocami
  • 1 mały cukier wanilinowy (16g)
  • 3 jaja
  • 10 łyżek mąki pszennej - czubatych
  • 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 2-3 garście czereśni - wcześniej wydrylowanych
KRUSZONKA:
  • 1 łyża masła - czubata; nie używać margaryny, smak kruszonki opiera się na maśle
  • 2-3 łyżki mąki
  • 1 łyżka cukru
  • 1 mały cukier wanilinowy (16g)

piątek, 19 sierpnia 2016

Wątróbka z cebulką, czyli obiad wykonany telefonem, siłą woli i Panem Mężem

Gotowanie przy pomocy Pana Męża, narzędzia tortur-telefonu i ogromnej siły damskiej woli :)


Sposobów na błyskawiczny obiad jest wiele. Każda szanująca się gospodyni domowa ma swoje, wypracowane patenty na posiłek wymagający iście ekspresowego przygotowania. Nie chwaląc się, sprawdzony patent posiadam i ja! :D Niestety nie jest wskazane wykorzystywanie go nazbyt regularnie, gdyż traci pod wpływem repety swoją moc sprawczą. Nic to! Choć wdrażany sporadycznie, patent nadal działa wyśmienicie! :D

Aby uczynić błyskawiczny obiad w Błyskawiczny Piątek potrzebne są:
  1. Pan Mąż - leżakujący akurat na kanapie w domu, w ramach dnia wolnego od pracy
  2. Telefon - narzędzie tortur niezbędne do życia każdej kobiety, preferującej rozgrywki małżeńskie zdalaczynne
  3. Siła woli - proporcjonalnie większa od lenia patentowanego Pana Męża

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Krok 1: Wykorzystując przerwę na kawę w pracy, użyć narzędzia tortur w postaci telefonu oraz stanu umysłu podrasowanego skupioną do potęgi siłą woli i wpłynąć na Pana Męża, aby opuścił okupowaną od poranka kanapę i widoki telewizyjne.

Krok 2: Posługując się wspomnianym ekwipunkiem i taktyką szantażu małżeńskiego o dowolnej tematyce (byle skutecznej!), zmusić Pana Męża do wyprawy na łowy do pobliskiego sklepiku osiedlowego. Wymagana zdobycz to: wątróbka drobiowa, siatka cebuli, fasolka szparagowa, mały worek ziemniaków.

Krok 3: Stosując wymienione wyżej instrumenty perswazji, zapodać Panu Mężowi bojowe zadanie spreparowania składników obiadowych:
  • obranie, umycie, odstawienie w garnku z wodą przygotowanych do gotowania - ziemniaków
  • umycie, oczyszczenie z końcówek, pokrojenie, odłożenie na durszlak w gotowości na upitraszenie - fasolki szparagowej
  • obranie, pokrojenie w piórka, przełożenie do szczelnego pojemnika, aby nie szczypała w oczy - cebuli
  • umycie, osuszenie, odłożenie na sitku w oczekiwaniu na smażenie - wątróbki
Krok 4: Zapodać telefonicznie Panu Mężowi wylewną słowną pochwałę i bałwochwalcze dzięki (być przygotowaną na osobiste i bezpośrednie wdrożenie po powrocie do domu preferowanej przez Pana Męża metody gratyfikacji).

Krok 5: Powrócić na domowe pielesze po ciężkim dniu pracy. Powtórzyć pochwałę słowną w kierunku Pana Męża tym razem z zastosowaniem efektów wizualnych i namacalnych.

Krok 6: Wejść do kuchni. Zastać bajzel kompletny (Stajnia Augiasza przy tym to szczyt uporządkowania!). Zignorować kupę garów do zmywania, śmieci panoszące się wokół kosza, wodę rozlaną wokoło zlewu i wyszczerbioną, ulubioną miskę.

Krok 7: Ustawić pod ręką przygotowane przez Pana Męża półskładniki. Odpalić kuchenkę, pożonglować garami oraz patelnią, użyć ociupiny osobistej magii kulinarnej (w końcu każda szanująca się gospodyni domowa to trochę czarownica jest! - bynajmniej wedle słów Pana Męża). Mieć po 20 minutach gotowy smaczny i treściwy błyskawiczny obiad!



niedziela, 14 sierpnia 2016

Placuszki z twarogiem i jagodami

Nie wyobrażam sobie sezonu jagodowego bez placuszków z jagodami!


Leniwy, letni poranek. Słoneczko dogrzewa. Obciążona siatami w rękach, wracam z szybkich zakupów na osiedlowym bazarku. Wyłaniam się sprintem zza zakrętu, truchtając prężnie w kierunku własnego bloku. Nagle koło osiedlowego sklepiku zauważam JEGO

Drobniutki i chudziutki, wydawałoby się, że byle wiaterek zdmuchnie go z chodnika. Siwiutki, stoi lekko przygarbiony nad wielkimi wiadrami pełnymi smakowitości. Ich zawartość własnoręcznie i pieczołowicie przez NIEGO zbierana w okolicznym lesie. 

JAGODOWY DZIADEK, bo to o nim mowa, znowu zawitał w moje osiedlowe progi! Fioletowe kuleczki troskliwie odmierza litrowym słojem licznym amatorom jagodowych wrażeń. Co i rusz się filuternie uśmiechnie kącikiem ust do babci skuszonej do zakupów. Cichutkim głosikiem o 10 złotych poprosi. Czasem zainteresowanemu młodzieńcowi kilka technik zbieractwa szeptem zdradzi. Zawsze miły, uprzejmy do bólu i nadzwyczajnie spokojny. 

Nie jestem nigdy w stanie przejść obok NIEGO bez postoju na litr "najświeższych jagódek" - jak to  czarująco DZIADEK zachwala. Z zakupem odchodzę w sielankowym nastroju, mimo że chudsza o 10 złotych, kompletnie rozbrojona urokiem JAGODOWEGO STARUSZKA

Jakoś zawsze te JEGO  jagody z większym smakiem podjadam, niż ich odpowiednik z osiedlowego bazarku. Gdy widzę pierwsze fioletowe kuleczki dostępne w sklepikach w danym sezonie, zawsze pierwszą myślą wybiegam w kierunku DZIADKA, zastanawiając się czy już wkrótce znowu się z plonami swojego zbieractwa pojawi.

Ostatnimi laty UROCZEGO STARUSZKA nie widać... JAGODOWY DZIADEK nie przycupnął na skraju chodnika z wiaderkami fioletowych kuleczek już od dawna... Jagody jakoś nie smakują już tak samo... Gdzie się podział? Chyba wole nie znać odpowiedzi... Bo nie wyobrażam sobie, aby już nigdy "najświeższych jagódek" od JAGODOWEGO DZIADKA nie kupić...

sobota, 13 sierpnia 2016

GRILL WAY BAR - test nowej burgerowni w Gdyni

źródło: grillway.pl
American Burger bez podróby!

Miałam ostatnio okazję, całkiem niedawno bo 11 sierpnia 2016r., zawitać na uroczyste otwarcie nowej burgerowni na mapie kulinarnej Gdyni.  

Grill Way Bar - American Burger zlokalizowany jest w bardzo dogodnym miejscu, bo przy ulicy Świętojańskiej 108, która to staje się powoli kulinarnym centrum miasta. Powstaje tu coraz więcej niszowych barów i knajpek, oferujących wyspecjalizowane menu, targetujące określony typ konsumenta i serwujące unikatowe potrawy. 

Grill Way Bar skierowany jest wybitnie do amatorów burgera w iście amerykańskim stylu, gdzie główne skrzypce gra pierwszorzędne mięso i wyborna buła. Jak zachęca właściciel: "można tu skosztować różnorodnych burgerów przyrządzanych z najwyższej jakości produktów, zgodnie z recepturami dobrej amerykańskiej kuchni"

źródło: grillway.pl
Każdy znajdzie tu coś dla siebie, gdyż menu zawiera propozycje kilkunastu zestawów smakowych. Zaczynając od klasycznych Classic Burger z sosem BBQ, Cheese Burger z serem cheddar, poprzez burgery smakowe jak choćby Curry Burger z grillowaną cukinią, Italian Burger z grillowaną salami peperoni, Onion Burger z krążkami cebulowymi, aż po ekstremalne smaki typu Diablo Hot Spice Burger"piekielnie pikantny o mocy porównywalnej do ukąszenia skorpiona" jak twierdzi szef kuchni :) Nawet wegetarianie i bezglutenowcy znajdą tu też coś dla siebie :)

Przyznam szczerze, że początkowo taka mnogość wyboru mnie zdeczko zmartwiła, gdyż z mojego doświadczenia wynika, że im krótsza karta dań, tym świeższe składniki i lepsza jakość potraw. Ale autorka burgerowych pomysłów, która tworzyła oryginalne menu, szybko mnie wyprowadziła z błędu :) Ideą bowiem było tu wyjście na przeciw klientowi i stworzenie połączeń smakowych pod każdy gust, a to za sprawą żonglowania świeżymi dodatkami. Sedno potrawy i tak pozostaje to samo - czyli wyśmienita wołowina, zawsze świeża i ugrillowana do idealnej kombinacji soczystości oraz wysmażenia.

Ale mięso i kompozycja dodatków to tylko część udanego burgera. Wszystko to musi być przecież podane w odpowiedniej bule. I to nie byle jakiej! Pieczywko bowiem wypiekane jest przez niszową, rodzinną piekarnię z Gdyni, codziennie dostarczane świeże, a jego receptura dostosowana jest pod specjalne potrzeby knajpki. Nie ma co, buła pieczona i serwowana z pasją! :)

źródło: grillway.pl
Jednak najeść się to nie wszystko! Właścicielom, zależy również na wyjątkowej atmosferze. Lokal ma być "miejscem wielokulturowym, tolerancyjnym i otwartym na ludzi; punktem spotkań towarzyskich, w którym celebruje się jedzenie, słucha muzyki i rozmawia z przyjaciółmi". Hołdując tej filozofii, w dniu otwarcia klienci karmieni byli nie tylko wyśmienitymi burgerami, ale też dobrą muzą. Wyjątkowe brzmienia zapewniał DJ NOZ - Vice Mistrz Polski Red Bull Thre3style :)

Podsumowując, miejsce mnie zaintrygowało i zaciekawiło. Najadłam się tu smacznie. Z ciekawością będę śledzić dalsze losy knajpki i mieć na oku kierunek rozwoju, w którym będzie ona podążać. "Najwyższe standardy" i "Przez żołądek do serca" to hasła główne odzwierciedlające politykę prowadzenia tego biznesu. Stawianie na jakość, a nie na ilość i bycie wiernym obranej, kulinarnej filozofii to godne pochwały zamierzenie, ale szara rzeczywistość niestety często weryfikuje plany. 

Bo zapodać klientowi smacznego burgera dobrej jakości w atrakcyjnej cenie wcale nie jest tak łatwo! Wierzę, że gdyński Grill Way Bar - American Burger przyszłość ma przed sobą kolorową. I że będę mogła tu nie raz jeszcze wracać, aby delektować się kolejnymi burgerowymi pozycjami z menu :) 

źródło: grillway.pl
Żadnych wrażeń bardziej wizualnych, zapraszam na fotorelację z otwarcia wraz z komentarzami poniżej.

piątek, 12 sierpnia 2016

Leczo z kurczakiem i ananasem

Czyli potrawa "na winie" - co się nawinie to do lecza!


Kolejny Błyskawiczny Piątek w kalendarzu - ma być szybko, smacznie i bez komplikacji. Kwintesencją tej zasady w ramach cotygodniowej fejsbukowej akcji jest dla mnie właśnie leczo :) Tym razem z lekko nietypowym dodatkiem mięsa drobiowego i owocu tropikalnego.

Podusiła mnie tu zachęcająco do wykorzystania kurza pierś (zapomniana na tyłach lodówki już kolejny dzień) oraz reszta puszki ananasa (najwyższy czas był go już do końca spożytkować). Nie ma to jak resztkowe, eksperymentalne gotowanie :)

Leczo wyszło deliketniejsze niż zwykle w smaku za sprawą dodatku drobiu, ze słodkim posmakiem owocowym, ale przełamane pikanterią przypraw.

Tradycjonalistom polecam inną wersję tej potrawy o bardziej zdecydowanym charakterze: Leczo po węgiersku z kiełbasą jałowcową lub odmianę łagodniejszą i bogatą w warzywa: Leczo z kiełbasą, szynką i cukinią.

Jakich składników by tu nie użyć, leczo wybitnie wpisuje się w ideę akcji Błyskawiczny Piątek :) Jej podsumowanie można znaleźć na blogu ... - link wkrótce :)


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 4 solidne porcje:

  • 2 papryki czerwone - duże
  • 1 cukinia - mała
  • 1 pomidor - duży
  • 1 cebula - duża
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 puszki ananasa
  • 1 kartonik passaty pomidorowej [500g]
  • 1 pierś z kurczaka - mała
  • 1/2 szkl. soku z ananasa - jaki pozostał po odsączeniu owocu z puszki; można dodać więcej jeśli lubimy leczo z dużą ilością sosu
  • kilka kropel Tabasco
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/4 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 2/3 łyżeczki soli

środa, 10 sierpnia 2016

Ciasto z czereśniami, cytryną i cydrem

Puszyste jak chmurka i bajecznie delikatne, z intrygującym dodatkiem cydru jabłkowego


Cydr staje się ostatnio jednym z moich ulubionych trunków. Jest on coraz bardziej popularnym napitkiem na moim stole. Delektuję się nim głównie ze względu na jego świeżość i rześkość, unikatowy słodko-kwaśny posmak oraz urok delikatnych bąbelków na języku. 

[źródło: Cydr Grójecki]
Zasmakowałam zwłaszcza w Cydrze Grójeckim, bazującym na jabłkach grójeckich, z grójeckiej krainy cydrem płynącej - niekwestionowanego zagłębia sadowniczego Polski. Okolice Grójca są bowiem najważniejszym polskim regionem uprawy i przetwórstwa jabłek. Obecnie region ten dostarcza ok. 40% krajowej produkcji jabłek, których to tradycja upraw sięga XVI wieku. Długa historia tego owocu w regionie spowodowała wykształcenie się nawet naturalnej marki właśnie pod nazwą jabłka grójeckie. [źródło: Cydr Grójecki]

Oprócz nieocenionych walorów trunkowych, odkryłam również intrygujące zastosowanie cydru w kuchni. Używam go nie tylko do nadania aromatu potrawom wytrawnym. Eksperymentuję z nim również przy przygotowywaniu różnorakich słodkości, czego przykładem jest właśnie poniższy wypiek

Zapraszam na aromatyczne ciasto z dodatkiem Grójeckiego Cydru Jabłkowego oraz cytryny i czereśni. Jak dla mnie kwintesencja smaków lata :) 

Część zawartości cydrowej butelki wykorzystałam jako główny składnik ciasta. Resztą zaś z przyjemnością delektowałam się w oczekiwaniu na wyjęcie gotowego specjału z piekarnika - jakoś wyjątkowo czas pieczenia mi się tu nie dłużył :)


Składniki na formę silikonową o kształcie kwiatka i średnicy 25cm:
  • 3 jajka - duże
  • 125g cukru
  • 1 mały cukier wanilinowy [10g]
  • szczypta soli
  • 125ml oleju
  • skórka starta z 1 cytryny 
  • 250g mąki - u mnie tortowa, typ 450
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 125ml Cydru Grójeckiego
  • 2-3 garście czereśni - wcześniej wydrylowanych

sobota, 6 sierpnia 2016

Ryż zapiekany z gruszką, cynamonem i rodzynkami

Aromatyczna gruszka, doprawiona cynamonem i wanilią, w towarzystwie ryżu


Do ryżu na mleku jestem uprzedzona od dzieciństwa, kiedy to zmuszano mnie do jedzenia tego "specjału" w przedszkolu. Nienawidzę rzadkiej konsystencji tej potrawy, "wzbogacanej" często obrzydliwym kożuchem z mleka. Jeszcze do niedawna zaklinałam się na wszelkie świętości, że nigdy więcej nie tknę dobrowolnie tego dania. Okazało się, że jednak do czasu...

Odkryłam bowiem zapiekany ryż na mleku! Gęsty, wzbogacony owocem, aromatyczny korzennymi przyprawami. I co najważniejsze: zapiekany, a nie gotowany! Od tego czasu stałam się fanatyczką tej potrawy. Ryż zapiekany na słodko mogę jadać na śniadanie, obiad i kolację, bez poczucia przesytu.

Eksperymentuję tu z różnymi przyprawami i bakaliami. Najbardziej jednak odpowiada mi klasyka, czyli cynamon, wanilia i rodzynki jako główne składniki. Tym razem w towarzystwie gruszki, choć wersję z jabłkiem też całkiem niedawno robiłam: Zapiekany ryż na deser dla fajnej babki.


Składniki na 2 porcje - u mnie 2 średnie naczynia do zapiekania:
  • 1 łyżeczka masła
  • 1/2 szkl. ryżu
  • 1 szkl. mleka
  • szczypta soli - do smaku
  • 1 łyżka cukru trzcinowego - płaska
  • 2 gruszki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1/2 łyżeczki pasty waniliowej
  • 1 garść rodzynek
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 1 łyżeczka domowego cukru waniliowego - porada jak zrobić TU, ewentualnie można zastapic cukrem wanilinowym z torebki

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...