wtorek, 7 marca 2017

Konfitura z kiwi

Trochę egzotyki zamkniętej na zimę w słoiczku


Kto powiedział, że przetworów nie można robić również zimą? Fakt, o świeże truskawki, wiśnie, czereśnie czy śliwki trudno w tym momencie, w każdym razie w bardziej hurtowej ilości wymaganej przy produkcji dżemu. Ale owoce cytrusowe śmiało można wykorzystać, pełno ich teraz w sklepach i są po całkiem przystępnych cenach.

Choć kiwi do kategorii cytrusów nie należy - zaliczany jest raczej do jagód i zwany chińskim agrestem, gdyż to właśnie w Chinach go odkryto - zima to idealny okres aby go w przetworach spożytkować, bo powszechnie jest w tych miesiącach do Polski importowany. Kilka godzin stania przy kuchni i można od razu cieszyć się pyszną, owocową, świeżą konfiturą.


Kiwi - w skrócie [źródło: www.poradnikzdrowie.pl; vitalia.pl]:
  • swoją nazwę zyskało dzięki drobnym włoskom pokrywającym cały owoc i przypominającym puszek ptaka o nazwie kiwi, który jest również zaokrąglony, brązowy i owłosiony :)
  • dojrzewa w październiku i listopadzie, może jednak być bardzo długo przechowywany nie tracąc swoich wartości odżywczych, nawet do 6 m-cy
  • określane jako bomba witaminowa: jeden owoc pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C, zawiera tez witaminy E, z grupy B, potasu, cynku, fosforu i magnezu
  • ze wzgl. na swoje ponadprzeciętne walory odżywcze zaliczone zostało do grupy tzw. superfood
  • 3 owoce kiwi dziennie na obniżenie ciśnienia! - dowodzą badania norweskich naukowców
  • po kiwi warto sięgać po sytym bogatym w mięso obiedzie, gdyż zawiera enzym, który ułatwia trawienie białek i zmniejsza uczucie przejedzenia i dyskomfortu po posiłku
  • dzięki dużej zawartości błonnika i pozytywnemu wpływowi na przemianę materii, owoc ten z powodzeniem można włączyć do diety odchudzającej

Składniki na 2 słoiczki o wielkości 180-200ml:
  • 500g kiwi - ważone po obraniu
  • 1 cytryna - duża
  • 1/2 szkl. cukru + ewentualnie dodatkowy cukier do smaku, dla lubiących dżemy bardziej słodkie


niedziela, 5 marca 2017

Cytrynowe ciasto drożdżowe bez wyrabiania na noc

Ciasto drożdżowe bez zaczynu, bez wyrabiania, bez zbytniego nakładu pracy !


Czy drożdżówka uda się bez wcześniejszego zagniatania? Czy drożdże zaczną pracować bez rozrobienia zaczynu? Czy ciasto dobrze wyrośnie? Te i inne wątpliwości co do sposobu przygotowania tego ciasta rozwiewają się natychmiast po ukrojeniu pierwszego kawałka.

Środek bajecznie miękki i wilgotny, choć dość zwarty. Całość solidnie wyrośnięta z apetyczną skórką z wierzchu. Wnętrze najeżone kandyzowanymi owocami. Rozchodzący się po całym domu cytrynowy aromat podczas pieczenia i przyjemnie cytrynowy smak po dobraniu się do wnętrza. 

Jest to najprostsza w wykonaniu drożdżówka jaką w życiu piekłam! Nie trzeba nic zagniatać, babrać się z zaczynem, pilnować stanu wyrastania - jedyny wysiłek to zamachnięcie się kilka razy łyżką, żeby wymieszać składniki przed nałożeniem do blaszki. 

Na dodatek ciasto zostawiamy w kuchni samopas na całą noc! Jedyne, na co trzeba zwrócić uwagę, to kolejność wykładania poszczególnych warstw składników do miski.

Proste? No pewnie, że proste! Polecam wypróbować :)

Ciacho piekłam w ramach fejsbukowej akcji Słodkości z bakaliami organizowanej przez Ciasto na niedzielę.
 

Składniki na 1 dużą keksówkę o wymiarach LxWxH 30x10x7cm:  
CIASTO:
  • 50g świeżych drożdży
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1 cytrynowy cukier wanilinowy DELECTA [15g]
  • 3 jajka
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 aromat cytrynowy
  • 1/3 szkl. zimnego mleka
  • 2 szkl. mąki
  • 2 garście skórki kandyzowanej - u mnie z różnych owoców
  • skórka starta z 1/2 cytryny + trochę do dekoracji - u mnie akurat drobno pokrojona
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny - dodać dopiero dnia następnego przed wymieszaniem ciasta
GLAZURA:

  • 1/3 szkl. cukru pudru
  • 2-4 łyżki soku z cytryny - ilość płynu zależy tu od stopnia płynności lukru jaki chcemy uzyskać; u mnie glazura wyszła bardzo płynna, w zasadzie wchłonęła się prawie w wierzch ciasta


piątek, 3 marca 2017

Cebulowy chleb z naczynia żaroodpornego

Pieczywko z lodówki? Pieczone w garnku? Czy się uda? Obiecuję, że chlebek wyjdzie tak dorodny, że o pierwszą kromkę będzie trzeba stoczyć zażartą walkę :)


Do chlebów pieczonych w garnku żeliwnym - a raczej w naczyniu żaroodpornym z pokrywką, gdyż gara takowego nie posiadam - nabrałam ogromnego sentymentu po tym, jak bez zająknięcia udał mi się pierwszy tego rodzaju wypiek: Najprostszy chleb z garnka

Kolejne próby piekarnicze również zwieńczone zostały sukcesem. Chleb jak dotąd zawsze wyrasta solidnie, jest miękki i wilgotny w środku, no i ambrozyjnie wręcz smakuje! A przy tym nie wymaga zbytniego wysiłku włożonego w proces przygotowywania. Ot, wystarczy zamieszać składniki łyżką, zostawić miskę z ciastem chlebowym na noc w lodówce, a potem rano dać pieczywku chwilę podrosnąć i sruuuu do piekarnika.

Coraz śmielej eksperymentuję tu z przeróżnymi dodatkami i tworzę oryginalne połączenia chlebowych smaków. Jak dotąd popuściłam wodze fantazji w następujący sposób:
Aktualnie zamarzyło mi się pieczywko mocno cebulowe o intensywnym smaku i zapachu podpieczonej na złoto cebulki. Oto i efekty! :)

Owoc mojego piekarzenia dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu - Kulinarna Maniusia.
https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 1 owalne naczynie żaroodporne - wymiary LxW 26x20cm; wysokość naczynia bez pokrywki H: 9cm;
  • 350g mąki pszennej - typ 650; ewentualnie dodatkowe 2-3 łyżki mąki przy wyrabianiu ciasta dnia następnego
  • 200g mąki żytniej razowej - typ 2000, razowa drobna
  • 1 łyżeczka soli
  • 30g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody - nie gorącej!; ewentualnie dodatkowe 2-3 łyżki wody przy mieszaniu ciasta
  • 3 średnie cebule - posiekane w kosteczkę i podsmażone na złoto na oleju na patelni
  • 3 łyżki oleju - do smażenia cebuli

poniedziałek, 27 lutego 2017

Sałatka śledziowa z ziemniakiem, jajkiem i ogórkiem kiszonym

Śledziem w depresję i nie tylko!


Śledź jak śledź, każdy go zna i na Wigilię z przyjemnością wcina. Ale poza bożonarodzeniowym sezonem gości na stołach zdecydowanie rzadziej niż powinien. Rybka ta to bowiem samo zdrowie! Że o zaletach materialnych nie wspomnę: powszechnie dostępna, niedroga, łatwo dostać ją świeżą.

A czemu ten śledź taki zdrowy? [źródła: www.poradnikzdrowie.pl; poradnikprzedsiebiorcy.pl]
  • jest bogatym źródłem pełnowartościowego i dobrze przyswajalnego białka
  • zawierają liczne witaminy (A, D, E, B6, B12) i mikroelementy (żelazo, cynk, fosfor, miedź, jód)
  • idealny składnik diety odchudzającej - choć zalicza się je do tłustych ryb, nie są wcale kaloryczne!
  • większość ich tłuszczu stanowią dobroczynne dla zdrowia kwasy tłuszczowe jedno- i wielonienasycone
  • ryby te pomagają w regulacji nadciśnienia, dbają również o poziom naszego cholesterolu (podwyższają dobry i zmniejszają zły cholesterol)
  • mają sporo potasu, który ułatwia usuwanie nadmiaru wody z organizmu
  • zawarty w nich kwas omega-3 przyspiesza przemianę materii i spalanie tłuszczu
  • wpływają na nastrój - zwiększając poziom seratoniny działają przeciwdepresyjnie, wzmacniają pamięć i koncentrację
  • są to ryby, których zanieczyszczenie metalami ciężkimi jest niewielkie w porównaniu na przykład z tuńczykiem

Czytając te śledziowe pochlebstwa ogromnej ochoty na sałatkę z tą rybką nabrałam. Śledzia więc w te pędy na pobliskim bazarku "złowiłam", resztę składników ze spiżarki wyłuskałam i taką oto śledziową wariację sałatkową wymyśliłam :)

Chętnych dalszych śledziowych doznań, zapraszam do podejrzenia innych moich przepisów na wykorzystanie tej rybki:
Składniki na 1 średnią miskę:
  • 1 szkl. mleka - do namoczenia ryby
  • 4 płaty filetów śledziowych typu matias - małe
  • 3 ziemniaki - średnie;  ugotowane w łupinkach
  • 2 jajka - duże; ugotować na twardo
  • 3 ogórki kiszone - średnie
  • 1 cebula - mała
  • 1 pęczek szczypiorku
  • 1 łyżka majonezu
  • 1-2 łyżki jogurtu naturalnego - gęstego
  • pieprz cytrynowy - do smaku
  • sok z cytryny - do smaku

niedziela, 26 lutego 2017

Szynka cielęca pieczona w rękawie

Wziąć przepis po babci, dorzucić szczyptę wysiłku, domieszać kapkę wolnego czasu...


Nieodłącznym elementem śniadania w moim rodzinnym domu jest szynka, pieczona w przyprawach. Taka domowa wędlina, jest nieporównywalna w smaku do tej ze sklepu, długo zachowuje świeżość, a jej walorów zdrowotnych nie muszę chyba zbytnio zachwalać, skoro obywa się bez wszelkich konserwantów, emulgatorów, barwników i innych, chemicznych "wspaniałości".

Co z tego, że wędlina w witrynie sklepowej wygląda jak z obrazka, kiedy po włożeniu do lodówki puszcza wodę, robi się śliska i generalnie niejadalna. Nie wspominając już o "trawiastym" smaku. Nazywanie szynki "staropolską" czy "babuni" wcale nie znaczy, że została przygotowana tradycyjnym sposobem. Wędlina mieniąca się kolorami tęczy, mimo że ładnie wygląda, ma przeważnie mało wspólnego z produktem dobrej jakości.

Ratunkiem dla dbającego o żołądek konsumenta są więc własnoręcznie wyrabiane wędliny domowe. Ich przygotowanie wcale nie jest takie trudne. Oczywiście wymagana jest pewna wiedza tajemna w postaci przepisu po babci czy receptury przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie. Ale reszta to już tylko i wyłącznie chęci oraz trochę poświęconego czasu. Efekt jest niewątpliwie wysiłku wart, bo otrzymujemy wędlinę smaczną, zdrową i świeżą. 

Składniki na 1 małą szynkę:
MIĘSO I AKCESORIA:
  • 800g szynki cielęcej
  • siatka wędliniarska do szynki - kawałek ok 25-30cm
  • rękaw foliowy do pieczenia - kawałek ok 30cm; u mnie marki GOSIA;
MARYNATA:
  • 1/4 łyżeczki pieprzu białego
  • 1/4 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1/4 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego

piątek, 24 lutego 2017

Chleb orkiszowy z oliwkami na kapryśne choróbsko

Czyli jak pokonać wyjątkowo kulinarnie-asertywną i spożywczo-wybredną grypę


Nienawidzę chorować! W gardle gula z jeża. Nos zapchany izolacyjną watą szklaną. W uszach dzwony i szumy. Głowa ściśnięta imadłem. Zdecydowanie nic przyjemnego z takiego leżakowania z grypą do towarzystwa nie wynika!

Na dodatek aura za oknem niemalże głowę urywa sztormowym wiatrem. Nic dziwnego, że nosa mi się nie chce wystawiać z ciepłych, domowych pieleszy. Nawet gdy lodówka coraz bardziej pusta się staje...


Nie powiem, Pan Mąż - który swoją osobistą wojnę zdrowotną przegrał akurat w okresie Walentynek... Niezapomniany był to dzień faktycznie... [sarkazmem ociekam] - dzielnie wywiązuje się z codziennego, spożywczego zaopatrzenia. Ale niestety nie ma szans wygrać z moim kulinarnie asertywnym choróbskiem

Krótko mówiąc - na nic nie mam ochoty i na typowe jedzenie niemalże nie mogę patrzeć! A ze względu na pogodę sama do sklepu się nie udam, żeby zachciewajkom żywieniowym osobiście ulżyć.


Ostatnio jednak dojrzałam światełko w tym rozgrymaszonym, spożywczym tunelu i zamarzył mi się domowy chleb! Ale nie taki zwykły - ma być rarytasowy na tyle, aby zaspokoić kaprysy jedzeniowe mojej grypy. Mój wzrok padł na słój zielonych oliwek stojący samotnie w opustoszałej lodówce. Nada się! Dodatkowo pomacałam ręką w pobliskim koszu przypraw i wylosowałam m.in suszone oregano. Też się nada!

Raz dwa naprędce zamacałam ciasto chlebowe i odstawiłam do wyrośnięcia. Potem trochę niecierpliwego oczekiwania, gdy pieczywko dopiekało się w piekarniku, a ja wygrzewałam zagrypione kości pod kołdrą w pokoju obok. I oto objawił się On! Chleb orkiszowy z oliwkami i przyprawami

"Pychota!" - mruczy zaspokojone gastronomicznie choróbsko, po wciśnięciu we mnie gorącej jeszcze, pierwszej pajdy. Wyjątkowo się z nim w tej chwili zgadzam :)

Efekty mojego piekarzenia dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu - Magiczne życie Marty.


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 1 dużą keksówkę - o wymiarach LxWxH 30x10x7 cm:
  • 350g mąki orkiszowej razowej  - typ 2000
  • 150g mąki orkiszowej białej - typ 630 
  • 1 łyżeczka cukru  
  • 1 łyżeczka soli  
  • 25 gramów świeżych drożdży  
  • 1 i 1/2 łyżki oliwy 
  • 300ml letniej wody
  • 2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej przyprawy do sałatki greckiej - można zastąpić ziołami prowansalskimi
  • 2 garście zielonych oliwek [ok 50g] - pokroić w plasterki
  • sezam naturlany - do obsypania przed pieczeniem
  • 1 żółtko - wymieszane z 1 łyżką wody; do posmarowania przed pieczeniem

piątek, 17 lutego 2017

Kurczak zapiekany na brązowym ryżu

Obiad który sam się robi i do tego rewelacyjnie smakuje!


Jednym z najprostszych dań obiadowych jakie w życiu robiłam, jest Kurczak na ryżu. Potrawa wyjątkowo prosta w przygotowaniu, jednogarnkowa, w zasadzie sama się piecze i nie wymaga wnikliwego pilnowania i obecności w kuchni.

Testowałam już standardową wersję tej potrawy z wykorzystaniem białego ryżu. Jednak, jak dla mnie, czas konieczny do obróbki termicznej drobiu trochę nie współgra z czasem potrzebnym na przygotowanie białego ryżu - wychodzi on niestety lekko rozpaciany, zwłaszcza przy dużych kawałkach kurczaka. Stąd moja obecna wariacja zastąpienia klasycznego ryżu tym brązowym. Potrzebuje on o wiele dłużej się gotować i udka kurczaka mają wtedy wystarczająco dużo czasu na upieczenie.


Składniki na porcję dla 2-3 osób:  
WYWAR:
  • 2 szkl. wody
  • 1/4 kostki masła (50g)
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki ketchupu
  • 1/2 łyżki Vegety
  • 1/2 łyżki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
DANIE:
  • 5 pałeczek z kurczaka - małych
  • 200g brązowego ryżu
  • 2 cebule - średnie


niedziela, 12 lutego 2017

Karnawałowa szarlotka z pianką

Jest karnawał! Jest i szarlotka!


Ciasto, które wybitnie sprawdza się w szalejącym obecnie karnawale to Szarlotka. Ale nie taka zwykła z cukrem pudrem, albo kratką na wierzchu. Ma być strojnie, okazale i bogato, czyli pod piankową pierzynką!

Aromat prażonych jabłek, posmak wanilii, delikatna nuta cynamonu i rozpływająca się w ustach słodka pianka na wierzchu ciasta - czegóż chcieć więcej! Karnawałowy bal - czy choćby przydomowa imprezka w najbliższych znajomych gronie - zwieńczona taką słodkością, na długo pozostanie w pamięci.

Cudo to dołączam do fejsbukowej akcji Karnawałowe słodkości - wiem, że trochę późno, ale liczę, że uczestnicy akcji mi to wybaczą :)

 
Składniki na dużą blachę o wymiarach LxWxH 38x26x6 cm:
CIASTO:
  • 300g mąki pszennej - tortowa, typ 450
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50g cukru
  • 1 cukier wanilinowy [15g]
  • 150g masła
  • 2 żółtka
  • 4 - 5 łyżek śmietany 18% - gęsta
NADZIENIE:
  • 500g jabłek prażonych ze słoika - po przepis na domowe jabłka zapraszam tu: Jabłka prażone z wanilią
  • 2 jabłka - świeże
  • bułka tarta - do posypania ciasta przed wyłożeniem nadzienia
  • cynamon - do posypania po wierzchu nadzienia
PIANA:
  • 6 białej jaj
  • 200g cukru
  • szczypta soli

sobota, 11 lutego 2017

Marchewkowe ciasto na tartę

Czyli jak "podrasować" nieskazitelny ideał :)


Metodą wielu prób, szlochów i błędów wypracowałam mój osobisty patent na Idealne ciasto na tartę

Sprawdza się ono zarówno przy tarcie na słodko, jak i jej wytrawnej wersji. Zawsze solidnie grubo wykładam nim spód i brzegi blaszki, żeby potem z przyjemnością zajadać się wielce smacznym ciastem. Piecze się bezproblemowo, nie trzeba się motać z uprzednim obciążaniem fasolą, wystarczy jedynie ponakłuwanie widelcem.

Wiele potraw z tartą w nazwie dzięki temu patentowi już przygotowywałam:
Mocno wahałam się czy eksperymentować z takim ideałem, ale jednak nie mogłam się oprzeć pokusie nowych wrażeń smakowych. A wszystkiemu winna ta okropnie mroźna pogoda...

Zimową porą, dla podbudowania nadwątlonej odporności organizmu, często gości na naszym stole własnoręcznie przygotowywany sok warzywny, np. Domowy sok marchwiowy z buraczkiem. Dużo marchewkowej dobroci zostaje wtedy w postaci odpadków. Takie oto wióry marchewkowe, pozostałe po przygotowaniu w sokowirówce soku, postanowiłam dodać do ciasta na tartę.

Efekt wyszedł bardzo przyjemny w smaku, trochę słodszy i bardziej miękki za sprawą marchewki, niż poprzedni idealny wariant. Jak na razie wypróbowałam tę wersję ciasta w tarcie wytrawnej, ale myślę, że jeszcze lepiej będzie się komponowało ze słodkimi składnikami.

Zaszalałam i zagniotłam za jednym zamachem od razu dwie porcje ciasta. Jedną natychmiast zużyłam do aktualnego obiadu. Druga zaś wylądowała w zamrażarce w celu późniejszego wykorzystania - oczywiście po uprzednim, szczelnym owinięciu folią spożywczą - u mnie marki Gosia, polecam wypróbować ze względu na przefajny patent na ucinarkę do foli na suwak :)


Składniki na 2 porcje ciasta (na formę do tarty o średnicy ok. 27cm - wymiar denka):
  • 600g mąki pszennej - przesiać razem z proszkiem do piecz. przez sitko; w ten sposób wprowadza się powietrze i ciasto jest bardziej pulchne
  • 1 mały proszek do pieczenia (15g)
  • 1 masło roślinne (250g)
  • 1 łyżka smalcu (25g) - powoduje że ciasto jest bardziej wilgotne
  • 1/3 szkl.cukru (70g)
  • 3 żółtka
  • 1 całe jajko - ciasto wyjdzie twardsze, bardziej zwarte i chrupkie niż przy użyciu samych żółtek - sprawdza się pod ciężkim, bogatym w składniki farszem tarty
  • 1-2 łyżki gęstej śmietany 12% lub 18% 
  • 1 szkl. wiór marchewkowych uzyskanych po przygotowaniu soku z sokowirówki (150g)

piątek, 10 lutego 2017

Gofry drożdżowe z jajkiem sadzonym, boczkiem i pieczarkami

Jak zjeść smacznie i się przy tym zbytnio nie narobić :)


Czasem zwyczajnie nie mam natchnienia na stanie przy garach i niewolniczą harówę przy obiedzie. Ale że zjeść coś sycącego w porze obiadowej nadal by wypadało, głowię się i dumam co by tu jak najmniejszym nakładem energii na stół zapodać. Nachodzi mnie wtedy ochota na coś prostego, szybkiego w przygotowaniu i niezbyt pracochłonnego. Zjeść smacznie jednak nadal wymagam! 

Nagle błysk w oku i na myśl wpadają one! Gofry! Przeważnie jadałam je do tej pory ze słodkimi dodatkami, jak choćby Gofry drożdżowe z jogurtem i frużelina truskawkową. Ale czemóż by nie wypróbować ich bardziej wytrawnej wersji? W ten sposób narodziła się poniższa propozycja podania na obiad moich ulubionych gofrów drożdżowych. Efekt? Pychota! :)

Gofry wytrawne dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu - link wkrótce.

https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 10 pokaźnych sztuk gofrów:
CIASTO:
  • 2 szkl. mąki
  • 3 łyżki cukru
  • 3 jajka
  • 1 szkl. mleka - letniego
  • 1/5 kostki świeżych drożdży [20g]
  • 1/2 kostki masła [100g] - roztopić
  • 1 mały cukier wanilinowy [16g]
  • szczypta soli 
  • olej - do smarowania gofrownicy
DODATKI (dostosować do liczby głodnych osób i ich preferencji):
  • jajka - usmażyć jako sadzone
  • pieczarki - pokroić i podsmażyć
  • boczek - usmażyć na chrupko
  • szczypiorek - do przybrania
  • ser żółty - zetrzeć na tarce i posypać z wierzchu

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...