Najlepszy, bo domowy! :)
Zasmakowałam ostatnio w domowych ketchupach, własnoręcznie przygotowywanych i wekowanych. Samo zdrowie, bo bez konserwantów, ze sprawdzonych składników, bez zbędnych "śmieci" i "ulepszaczy". Zdatne do przechowywania w spiżarni przez kolejnych kilka lat, a to dzięki pasteryzacji.
Robiłam już Pikantny ketchup z cukinii, teraz zaś postanowiłam wypróbować jego paprykowy odpowiednik. Zainspirowałam się tu przepisem z bloga z cukrem pudrem. Trochę jednak pożonglowałam składnikami w stosunku do oryginału i dodałam swoje własne triki ;)
Składniki na 8 słoiczków o pojemności 250ml - w tym jeden niepełny:
- 1,5 kg czerwonej papryki - waga po obraniu i wydrążeniu gniazd nasiennych
- 1 główka czosnku
- 2 cebule - średnie
- 2 pomidory suszone z oleju - duże
- 200 gramów koncentratu pomidorowego 30%
- 1/2 szkl. soku pomidorowego
- 1 szkl. cukru
- 1/3 szkl. octu spirytusowego 10% od WSP Społem Kielce
-
3 liście laurowe
- 1/4 szkl. zalewy olejowej od pomidorów suszonych
- 1 łyżka sosu sojowego
- 2 łyżki soli
- 1 łyżeczka chili
- 1/2 łyżeczki curry
- 1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
- 2 łyżeczki suszonej bazylii
- 3 garście świeżej bazylii - same listki bez łodyżek; drobno posiekać
Węgierskie smaki aromatycznego kurczaka w pomidorowo-paprykowym sosie. Trochę słodko, trochę kwaśno, trochę pikantnie.
Pan Mąż miewa okazjonalnie fochy kulinarne niczym kolosalnie rozpuszczona primadonna... Raz kurę skonsumuje na obiad z wielką przyjemnością i pietyzmem, innym razem kręci nosem na cokolwiek co drób przypomina. Ciężko nadążyć za tymi jego gastronomicznymi humorami.
Przy okazji aktualnego obiadu trafiłam akurat w ten bardziej rozkapryszony dzień. Mimo iż podobnie przyrządzoną kurę Pan Mąż zjadł niedawno z wielkim smakiem - Kurczak zapiekany w sosie barbecue - tym razem wybitnie wybrzydzał i pastwił się nad resztkami kurczęcia na talerzu.
- "Za często kurczaka gotuję?" - pytam zaciekawiona głębszą filozofią tych Mężowskich wstrętów.
- "Nieeeeee, może być..." - odpowiada z robrajającą szczerością.
- "Nie smakuje? Nie takie przyprawy?" - dociekam dalej.
- "Nieeeeee, dobre całkiem..." - odrzuca leniwie.
- "Źle się czujesz?" - zaczynam panikować.
- "Nieeeeee, no co ty..." - odpowiada niespale.
- "No to o co, do jasnej kurzej jej twarzy, chodzi!!!???" - nie wytrzymuję i popuszczam wodze frustracji.
- "No o nic przecież. Co tak krzyczysz?" - dziwi się Pan Mąż wyrwany z zamyślenia nad talerzem. Po czym zaczyna machać raźnie widelcem i po chwili na talerzu tylko kostki po kurze zostawia.
- "Dobre." - łaskawi chwali. -"Czemu nie robisz takiego czegoś częściej?" - ma czelność się jeszcze dziwić.
A mnie jakoś tak szlag cichy trafia... No weź tu nadąż Kobito za Mężowskimi humorami kulinarnymi!!!???
Składniki na porcje dla 4 osób - czyli dla bardzo głodnej pani Żony, kapryśnego Pana Męża i starczy jeszcze na drugi dzień:
- 8 pałeczek z kurczaka - około 1200g mięsa
MARYNATA DO MIĘSA:
- przyprawa do kurczaka
- pieprz czarny
- sól
- Sos madziarów od Folwark - ostry sos pomidorowy z dodatkiem papryki chilli, ze słodko-kwaśnym posmakiem, inspirowany kuchnią węgierską; do zamarynowania mięsa i posmarowania w trakcie pieczenia
Proste, szybkie do wykonania i - co najważniejsze - smaczne danie obiadowe!
Uwielbiam rybę pieczoną w owocach! Poprawka. Uwielbiam rybę pieczoną w każdym owocu, oprócz cytryny. Nie wiem czemu, ale jakoś wyjątkowo mi ten smak nie podchodzi. Nie mam nic przeciwko świeżej cytrynie do ryby, ale jej pieczona wersja mnie odrzuca. Zastępuję ją przeważnie innym owocem cytrusowym, jak choćby mandarynką w przepisie: Pstrąg tęczowy w mandarynkach na ruszcie z marchwii.
Tym razem postanowiłam wykorzystać pomarańczę. W efekcie powstało proste, szybkie do wykonania i co najważniejsze smaczne danie obiadowe.
Składniki na 2 osoby:
- 2 średnie pstrągi tęczowe
- 1-2 pomarańcze
- 1 łyżka masła
- sól, pieprz, przyprawa do ryby – do smaku
Pan Mąż upolował, Pani Żona obiad zrobi!
Leniwe popołudnie, pora obiadowa za pasem. Od rana uskuteczniam intensywnie pidżama-party - znaczy nie udało mi się jeszcze przebrać z pidżamy w strój codzienny. Nagle zamek zgrzyta w drzwiach, trzaskają drzwi - oto z impetem Pan Mąż wkracza w domowe pielesze! Po czym natychmiast zjawia się w kuchni i prezentuje dumnie zdobycz okazałą, mówiąc: "Kura po mnie chodziła ostatnio, więc upolowałem! Zrobisz na obiad, co?". I włącza żałośnie urocze spojrzenie nr 10 - zawsze się na nie nabiorę, o żesz szlag... Po czym oddaje mi w ręce opakowanie 500g piersi z kurczaka, "upolowane" w pobliskim markecie w trakcie powrotu z pracy...
No i niech ja spróbuję powiedzieć mu nie! Pan Mąż upolował, sytą strawę z efektów polowania Pani Żona musi zrobić! W myślach natychmiast włączyła mi się panika - bo wiem, że w lodówce mocne braki - ale z pełnym przekonaniem odpowiadam: "Zrobię!" I natychmiast nurkuję w czeluście lodówki, by wyłuskać z niej przydatne resztki. Klapnięte pomidory - są! Pomarszczona papryka - będzie! garść albo i dwie nie pierwszej świeżości zielonej fasolki szparagowej - odnalezione! Ostatnia cebula z kosza z warzywami - wyłuskana!
Co z tego zrobić, głowię się... Błysnęła znienacka myśl: "Potrawkę z kury i czterech warzyw zrobię!" Jak pomyślałam, tak uczyniłam i w efekcie uraczyłam Pana Męża pysznym, choć resztkowym, błyskawicznym obiadem! Bo tak jada się właśnie w Błyskawiczne Piątki! :)
Podsumowanie całej akcji można znaleźć na blogu Magiczne życie Marty.
Składniki dla 3 mocno głodnych osób - znaczy najadł się Pan Mąż, Pani Żona, i jeszcze zostało na później:
- 1 podwójna pierś z kurczaka - duża
- 1 cebula - średnia
- 3 pomidory - średnie
- 1 czerwona papryka - duża
- 2 garście zielonej fasolki szparagowej
- 1/2 szkl. soku pomidorowego
- 2 łyżki oleju - do smażenia
MARYNATA DO MIĘSA:
PRZYPRAWY DO POTRAWKI:
- 1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
- 1 lyżeczka czosnku granulowango
- 1 łyżeczka papryki słodkiej
- 1/2 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki curry
- 1 łyżka sosu worcestershire
- 1 łyżka Sosu kebab-gyros ostry od Folwark
Czyli jak smacznie zagospodarować pokaźną ilość przejrzałych bananów :)
Pan Mąż uszczęśliwił mnie ostatnio sporą ilością okazyjnie kupionych, mocno przejrzałych bananów. Pierwsza myśl, to natychmiast część na koktajle owocowe spożytkować. Ale ile jednak można tych koktajli pić? W końcu zbrzydną, a bananów nadal kupa do przerobienia zostaje.
W ruch poszedł więc Wujek Google, którego zapytałam co by tu z taką bananową dobrocią zrobić? Masło bananowe - Wujek po chwili odpowiedział (dłuższa to była chwila, bo akurat po sieci tego dnia bardzo wolno spacerował). Dżem bananowy - zaproponował nieśpiesznie. Konfiturę bananową - rzucił na koniec od niechcenia. Oooooo! To jest to!
Ale nie byłabym sobą gdybym zaleceń Wujka Google pedantycznie słuchała i bez modyfikacji w życie wcielała :) Konfitura bananowa przerodziła się więc u mnie w konfiturę z bananów i jabłek z aromatyczną nutą wanilii. Wyszła pyszna! :)
Składniki na 7 słoiczków o pojemności 200-250ml:
- 1 kg dojrzałych bananów - waga po obraniu; im bardziej czarne i nakrapiane, tym lepsze :)
- 1 kg jabłek - waga po obraniu; u mnie po połowie kwaśnych papierówek i winkowatych jonagold
- 1/2 szkl wody
- 1 laska wanilii - rozciąć i wydłubać ziarna
Obiad w Błyskawiczny Piątek - szybko i na temat! :)
Bez zbędnego gadania, zapraszam dziś na zupę-krem o przyjemnym, koperkowym smaku. Bogata i gęsta warzywami, aromatyczna dodatkiem czosnku i świeżego koperku, przybrana chrupiącym groszkiem ptysiowym od firmy BRZEŚĆ.
Do ugotowania w 20-25 minut. Idealna na błyskawiczny i nieskomplikowany obiad, gdy akurat nie chce się zbyt długo "stać przy garach" w kuchni ;) Zupa ta idealnie wpasowuje się w trend akcji Błyskawiczny Piątek - szybko i na temat :)
Składniki na porcje dla 4 osób:
- 3/4 litra wody
- 1 kostka rosołowa
- 3 ziemniaki - średnie
- 1/2 kalafiora - małego
- 2 pietruszki - średnie
- kawałek bulwy selera - wielkości ćwiartki jabłka
- 2 ząbki czosnku
- 1 pęczek świeżego koperku - mały
- sól, pieprz cytrynowy, chilli w proszku - do smaku
- masło - do smażenia
- groszek ptysiowy BRZEŚĆ - do posypania na talerzu
Skarmelizowany, na chrupko zapieczony sos barbecue na aromatycznym kurczaku z piekarnika
Sos barbecue serwowany do upieczonego czy grillowanego mięsa to nic dziwnego. Wyśmienicie komponuje się z karkówką, żeberkami czy schabem - osobiście przetestowałam :)
Ale gdyby tak pójść o krok dalej i sos barbecue podać w towarzystwie kurczaka? Mało tego! A co jeśli drób w tym sosie się najpierw zamarynuje? Na dodatek kurczak ma być jeszcze smarowany tymże sosem w trakcie pieczenia. Karkołomne? W żadnym wypadku! Wybornie pyszne! :)
Mocno chrupki, skarmelizowany podczas zapiekania sos barbecue nada tu mięsu drobiowemu z trochę dymnego, jakby opalonego dymem aromatu. Lekko słodkawy, zapiecze się w bajeczną skórkę. Kurczak w nim zamarynowany nabierze intensywnego smaku. Nie potrzeba tu żadnych innych przypraw, no może odrobinę soli i pieprzu, sos barbecue wyśmienicie spełni zadanie najlepszej marynaty.
Składniki na porcje dla 3 osób:
- 3 ćwiartki z kurczaka - małe (około 800g mięsa)
- sól, pieprz czarny
- Sos barbecue od Folwark - do zamarynowania mięsa i posmarowania w trakcie pieczenia
- 2 łyżki oleju - do smażenia
- 3-4 łyżki wody
Sprawdzony pomysł na drugie śniadanie do szkoły, pracy, czy zwyczajnie w domu, gdy złapie ochota na małe co nieco :)
Wrzesień w kalendarzu. Rok szkolny się niedawno rozpoczął. Dzieci do szkoły z drugim śniadaniem w tornistrze pośpieszają.
W naszym osobistym gospodarstwie domowych dzieci chwilowo brak. Pan Mąż już dawno poza wiekiem szkolnym. Tornistra do pracy nie dzierży. Ale drugie śniadanie ze sobą nadal chętnie zabiera!
A co najbardziej pasuje na drugie śniadanie? Oczywiście, że pożywna buła z parówką!
Temat buły smakowicie nadziewanej mam już niemalże opatentowany - tak często je robię! Żongluję tu tylko sposobem przygotowania ciasta drożdżowego oraz różnorodnością nadzienia. Do tej pory były już:
Dziś prezentuję drożdżowe bułki z mieszaniny mąk pszennej i żytniej, nadziane nieśmiertelną parówką, pieczarkami oraz żółtym serem. Intrygującego posmaku dodają im kawałki ananasa oraz solidny chlup Sosu madziarów od Folwark. I oto pożywna doza nadzianego szczęścia na drugie śniadanie podana! Pan Mąż, z taka bułą w plecaku, jakoś z większą chęcią do pracy podąża ;)
Składniki na 10 dużych bułek:
ZACZYN:
- 80g masła
- 1 szkl. mleka
- 25g świeżych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżeczka mąki
CIASTO:
- 350g mąki pszennej - sielska, typ 650
- 150g mąki żytniej razowej - pełnoziarnista, typ 2000
- 80g cukru
- szczypta soli
- 1 żółtko - białko zostawić do smarowania bułeczek przed pieczeniem
NADZIENIE:
- 10 cienkich i długich parówek - używać parówek dobrej jakości, które maja ponad 90% mięsa
- kilka grubych plastrów żółtego sera
- 300g pieczarek
- 1/2 puszki ananasa
- 4-5 łyżek Sosu madziarów od Folwark
DODATKOWO:
- 1 białko - do posmarowania bułeczek przed pieczeniem
- sezam naturalny - do posypania przed pieczeniem
Święto kulinarnych smakoszy w Gdyni
Od minionego piątku do niedzieli włącznie 2-4 września 2016 r, miał miejsce w Gdyni już po raz ósmy z rzędu Weekend Kulinarny. Tematami przewodnimi tegorocznego święta dla fanów dobrego jedzenia były: Dary lasu i morza oraz Czekolada. Na Placu Grunwaldzkim codziennie odbywały się liczne atrakcje z tymi hasłami związane, jak choćby:
- gotowanie na żywo z udziałem uczestników programu Master Chef
- kreatywne gotowanie z udziałem Szefów Kuchni z Fundacji Klub Szefów Kuchni
- wybór laureatów konkursu na Gdyński Chleb
- gra miejska - Szlakiem Kulinarnym Centrum Gdyni
- warsztaty z robienia domowej czekolady dla dzieci
Ale Weekend Kulinarny to przede wszystkim Rajd Kulinarny i Happy Hours w wybranych, gdyńskich restauracjach. W tym roku dokładnie 20 knajp i knajpeczek zrzeszonych w ramach Szlaku Kulinarnego przygotowało specjalne menu degustacyjne w cenie 5 PLN i 10 PLN.
Kilka z nich odwiedziłam, serwowanych specjałów skosztowałam i fotorelację z tej okazji przygotowałam! :) A że w większości wizytowałam te same lokale, do których zawitałam również w zeszłym roku, fotorelacja zawiera bitwę na smaki lat 2015 i 2016.
Dla zainteresowanych, polecam fotek i słów kilka z poprzednich edycji tego święta, w których również brałam udział i uwieczniłam na blogu:
Fotoreportaż wraz z recenzją dostępny jest poniżej [kliknięcie na nazwę otwiera odnośnik do strony restauracji]:
W naczyniu żaroodpornym z pokrywką też się uda! :)
Zapałałam ostatnio miłością namiętną do chleba pieczonego w garnku żeliwnym! A raczej w naczyniu żaroodpornym, bo wspomnianego gara jeszcze się nie dorobiłam ;) Polecam tu do wglądu mój poprzedni wypiek w tym temacie: Najprostszy chleb z garnka.
Chleb w ten sposób wypiekany smakuje mi o wiele bardziej niż ten tradycyjny "blaszkowy". Pieczywo na drożdżach ma to do siebie, że często lubi wysychać podczas pieczenia i po kilku dniach leżakowania w chlebaku robi się twarde jak skała, lub alternatywnie kruszy się i sypie. Przy użyciu garnka żeliwnego - vel naczynia żaroodpornego - ten problem kompletnie odpada! Chleb drożdżowy zaparza się wtedy pod szczelnym przykryciem i wychodzi wilgotny, miękki w środku, trzymający świeżość spokojnie przez 3 kolejne dni - choć rzadko się zdarza, aby u mnie tyle przetrwał, nóżek praktycznie dostaje, bo tak szybko go z Panem Mężem zjadamy ;) Jednocześnie skórkę zachowuje twardą i chrupiącą - walka o pierwszą pajdę jest z Panem Mężem zawsze zacięta!
Sama się sobie dziwię - i w brodę sobie pluję - że dopiero tak niedawno odkryłam jego zalety. Dwa lata mijają od czasu jak pieczywo własnoręcznie wypiekam i zdecydowanie już dawno temu powinnam chleb z garnka regularnie praktykować!
Nic to! Nadrobię braki! We wszelkich możliwych konfiguracjach mąk i dodatków chlebowych :) Dziś prezentuję wariant z mieszaniną ziaren i dodatkiem mąki żytniej żurkowej. Rarytasik! :D
Składniki na 1 okrągłe, średniej wielkości naczynie żaroodporne - o średnicy 23cm (mierzone u góry) i wysokości 7 cm (bez pokrywki):
- 350g mąki pszennej - sielska, typ 650
- 200g mąki żytniej żurkowej - typ 1200
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżka oliwy
- 25g świeżych drożdży
- 1 łyżeczka cukru
- 1 i 1/2 szkl. ciepłej wody - nie gorącej!
- 1 szkl. dowolnych ziaren - u mnie siemię lniane, słonecznik i pestki dyni