środa, 2 maja 2018

ALEEE PĄCZKI kawie do towarzystwa

Bo bez pączków to nie życie - więc wskazane nadużycie! ;)


W ramach minionego niedawno festiwalu Czas na Kawę Trójmiasto, kiedy to w dniach 14-22 kwietnia 2018r wizytowałam przeróżne kawiarniane perełki na kofeinowej mapie Gdyni, Gdańska i Sopotu, odkryłam fantastyczną miejscówkę z wyśmienitymi pączkami. Chcę się z Wami podzielić wrażeniami z wizyty w tym cukierniczym fenomenie :)

Kawiarnia Alee Pączki na 10101 sposobów, zlokalizowana w Gdańsku Przymorze, podczas minionej kawowej imprezy raczyła gości nie tylko pysznym, czarnym płynem, lecz przede wszystkim wybornymi pączkami.

Jestem zdania, że pączek pączkowi nierówny i wcale nie tak łatwo wybić się na tle pączkowej konkurencji, ale im jednak to się udało! Choć lokal całkiem niedawno otworzył swoje podwoje i działa dopiero od lutego 2018r, to już dorobił się wiernej rzeszy klientów i coraz bardziej o nim głośno.

Dodatkowo ucieszyła mnie wiadomość, że Alee Pączki zdecydowali się wyjść na przeciw swojej klienteli i przedłużyć festiwal Czas na Kawę w postaci specjalnej oferty. Do 31 maja 2018 r. można tam uraczyć się Torcikiem pączkowym + małą kawą za 12 PLN lub Dużą kawą + pączkiem w cenie 10 PLN. Aby skorzystać z tej promocji, wystarczy przed złożeniem zamówienia pokazać promocyjną prezentację w telefonie - do pobrania TUTAJ - i szepnąć sprzedającemu hasło "Czas na kawę!". Na pewno jeszcze skorzystam! :)

A tymczasem prezentuję fotek kilka okraszonych subiektywnym komentarzem z wizyty festiwalowej w Alee Pączki. Zapraszam do podejrzenia poniżej:
_______________~_______________


ALEEE PĄCZKI NA 1001 SPOSOBÓW
~ Al. Grunwaldzka 415, budynek Argon, wejście od ul. Kołobrzeskiej, Gdańsk-Przymorze ~

Można tu wpaść zarówno na szybkie śniadanie po drodze do pracy, czy wyskoczyć z uczelni na przerwę lunchową albo pożywny obiad po wykładach. Lokal oferuje cały wachlarz pączkowych smaków - zarówno tych słodkich, jak i wytrawnych. Dodatkowo kuszą pączdogi, bajgle, zupy oraz przeróżne dania dnia. Wszystko można popić dobrą kawą, herbatą czy świeżo-wyciskanym sokiem.

Bistro/Pączkarnia ALEEE PĄCZKI funkcjonuje od całkiem niedawna, bo dopiero od lutego 2018 r. Podstawą ich oferty są oczywiście pączki! I to w wielu niebanalnych, fantazyjnych wręcz smakach :) 
Lokalizację mają obłędną! Dwa kroki od SKM Gdańsk Przymorze Uniwersytet, rzut beretem od licznych przystanków autobusowych, tuż obok głównej arterii komunikacyjnej Gdańska czyli Al. Grunwaldzkiej. Wokół piętrzą się biurowce, stąd brać pracująca często tu zagląda. Po drugiej stronie ulicy mieści się kompleks Uniwersytetu Gdańskiego [Wydziały: Prawa i Administracji, Nauk Społecznych, Filologiczny oraz Oceanografii i Geografii], stąd studenci też często zbaczają ku pobliskiej im paczkarni.  

 Zamysł na pączkarnię już od progu mi się spodobał! Z jednej strony, kusi niesamowitymi zapachami poręczne Okienko Pączkowe, w którym można "na szybko" nabyć pożądane wiktuały. Przyjemną alternatywą dla pączka jedzonego "w biegu" jest druga strona lokalu, gdzie po wejściu do środka, można przy stolikach uraczyć się wybraną słodkością.

Podziwiam pączkarnie, które nie boją się pokazywać swoim klientom produkcyjnego zaplecza. Za Pączkowym Okienkiem wre ostro praca nad pączków wyrabianiem, nadziewaniem i smażeniem - można ją na bieżąco podglądać przez szybę.
Choć ALEEE PĄCZKI to głównie pączkarnia, można też tu popróbować innych smakołyków, takich jak solidnie nafaszerowane dodatkami bajgle oraz pączdogi. Wszystko oczywiście na miejscu tworzone, od wyrobienia ciasta poczynając, a na nadziewaniu różnościami kończąc. Warto skosztować również tutejszego pączka pieczonego - mniej tłustej alternatywy typowego pączka smażonego. To co osobiście mnie wielce zaintrygowało to oferta pączków wytrawnych!- z farszem mięsnym, z kapustą i grzybami, ze szpinakiem i fetą, z farszem sycylijskim oraz o smaku pizzy. Nie spotkałam się jeszcze z taką opcją w innych, trójmiejskich pączkarniach (a jeśli już to w bardzo niewielu z nich).
Po wejściu do środka, od razu wita klientów obszerny bar do składania zamówień, z widocznym w tle "kącikiem zatwardziałego kawosza" czyli maszyną do kawy - swoją drogą, aparatura prawie jak z filmu science-fiction: nowoczesna stal i mnogość pokręteł oraz przycisków  ;)

Nad barem czytelnie i poręcznie przedstawiona oferta. Do tego uroczo podświetlone logo lokalu. 

Wnętrze urządzone zostało przytulnie, ale i funkcjonalnie. Do przysiądnięcia zachęcają ubarwione intensywnymi kolorami boksy z wymoszczonymi miękko ławami. Dają wrażenie intymności oraz kameralności i powalają odseparować się choć na chwilę od reszty klienteli.



Urzekło mnie oświetlenie lokalu - barwne lampy, kontrastujące kolorystyką z wystrojem boksów. Dużo światła, neonów i błysku :)

 Pączkarnia bardzo czytelnie i wyraźnie informowała o promocjach w ramach festiwalu Czas na Kawę Trójmiasto. Nie trzeba było jakoś specjalnie wypytywać pani za kasą, wszystko zostało przejrzyście wyłuszczone niemal na każdym stoliku. Nawet sporadyczny klient nieobeznany z tym wydarzeniem, mógł łatwo zapoznać się z festiwalową ofertą. To się chwali!

Na gości festiwalowych czekał jeden z dwóch zestawów. 1). Sernik szefa lub torcik pączkowy z małą kawą za 12 PLN oraz 2). Dowolny pączek z kawą dużą za 10 PLN. Wszystko oczywiście solo lub w duecie :)
Pączkarnia zachęcała zwłaszcza do wypróbowania ich pączkowego bestsellera czyli pączka o uroczym kształcie serca z nadzieniem pomarańczowym z chilli. Wydawałoby się, że jest to atrakcja wyłącznie dla spragnionych bardziej wystrzałowych wrażeń - nic bardziej mylnego! Właścicielka zapewniała, że ostre chili wyśmienicie podkreśla smak słodkiego nadzienia i świetnie się komponuje z pomarańczą. Fakt! - sprawdziłam :)

Na konserwatystów czekały pączki o bardziej stonowanych smakach: wiśnia, malina, gruszka, owoce leśne, róża. Klienci nie bojący się eksperymentów cukierniczych mogli z kolei popróbować ananasa z kokosem, rafaello czy kawy. Swoistą wizytówką lokalu są smakowe lukry, którymi pączki się oblewa - chociażby ten uroczo różowy o malinowym posmaku.


Ja osobiście skusiłam się na torcik pączkowy z bitą śmietaną i świeżymi owocami. Do tego filiżanka białej kawy.

Torcik pączkowy mnie zachwycił! Co za oryginalny pomysł na pączka! Okazał się pieczony, NIE smażony, czyli zdeczko lżejszy dla żołądka. Bułeczka mięciutka, lekko słodka w smaku, posypana cukrem perlistym. Do tego mnóstwo owoców skąpanych w dwukolorowej bitej śmietanie. Mniam, boskie to było! :)

Kawa dobra. Nie twierdzę, że był to jakiś majstersztyk kofeinowy - w końcu nie przyszłam do kawiarni specjalizującej się w tym czarnym trunku. Po prostu poprawnie przyrządzona kawa z ekspresu, ot tyle.
Podsumowując: wizyta okazała się wielce udana! Miałam okazję spróbować pączków mniej typowych, o fantazyjnych wręcz smakach oraz wybadać ofertę lokalu do odwiedzin na przyszłość. Kusiły nie zwłaszcza pączki wytrawne oraz pączdogi, ale tym razem nie znalazłam w żołądku już dla nich miejsca. Nic straconego - spróbuję ich następnym razem, bo na pewno tu jeszcze wrócę! :) Sprawdziła się tu teza, że pączki z paczkarni to zupełnie inna liga niż te zwykłe, z typowej cukierni. Powiem krótko - bezkonkurencyjne! :)

_______________~_______________

4 komentarze:

  1. Kawusi z takim paczusiem nigdy bym nie odmówiła ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Torcik pączkowy wygląda przepysznie :) Bardzo ciekawy wystrój lokalu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pączek w kształcie serduszka to genialny pomysł! ; )

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuje za pozostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...