piątek, 24 lutego 2017

Chleb orkiszowy z oliwkami na kapryśne choróbsko

Czyli jak pokonać wyjątkowo kulinarnie-asertywną i spożywczo-wybredną grypę


Nienawidzę chorować! W gardle gula z jeża. Nos zapchany izolacyjną watą szklaną. W uszach dzwony i szumy. Głowa ściśnięta imadłem. Zdecydowanie nic przyjemnego z takiego leżakowania z grypą do towarzystwa nie wynika!

Na dodatek aura za oknem niemalże głowę urywa sztormowym wiatrem. Nic dziwnego, że nosa mi się nie chce wystawiać z ciepłych, domowych pieleszy. Nawet gdy lodówka coraz bardziej pusta się staje...


Nie powiem, Pan Mąż - który swoją osobistą wojnę zdrowotną przegrał akurat w okresie Walentynek... Niezapomniany był to dzień faktycznie... [sarkazmem ociekam] - dzielnie wywiązuje się z codziennego, spożywczego zaopatrzenia. Ale niestety nie ma szans wygrać z moim kulinarnie asertywnym choróbskiem

Krótko mówiąc - na nic nie mam ochoty i na typowe jedzenie niemalże nie mogę patrzeć! A ze względu na pogodę sama do sklepu się nie udam, żeby zachciewajkom żywieniowym osobiście ulżyć.


Ostatnio jednak dojrzałam światełko w tym rozgrymaszonym, spożywczym tunelu i zamarzył mi się domowy chleb! Ale nie taki zwykły - ma być rarytasowy na tyle, aby zaspokoić kaprysy jedzeniowe mojej grypy. Mój wzrok padł na słój zielonych oliwek stojący samotnie w opustoszałej lodówce. Nada się! Dodatkowo pomacałam ręką w pobliskim koszu przypraw i wylosowałam m.in suszone oregano. Też się nada!

Raz dwa naprędce zamacałam ciasto chlebowe i odstawiłam do wyrośnięcia. Potem trochę niecierpliwego oczekiwania, gdy pieczywko dopiekało się w piekarniku, a ja wygrzewałam zagrypione kości pod kołdrą w pokoju obok. I oto objawił się On! Chleb orkiszowy z oliwkami i przyprawami

"Pychota!" - mruczy zaspokojone gastronomicznie choróbsko, po wciśnięciu we mnie gorącej jeszcze, pierwszej pajdy. Wyjątkowo się z nim w tej chwili zgadzam :)

Efekty mojego piekarzenia dodaję do cotygodniowej akcji Błyskawiczny Piątek. Jej podsumowanie można znaleźć na blogu - Magiczne życie Marty.


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

Składniki na 1 dużą keksówkę - o wymiarach LxWxH 30x10x7 cm:
  • 350g mąki orkiszowej razowej  - typ 2000
  • 150g mąki orkiszowej białej - typ 630 
  • 1 łyżeczka cukru  
  • 1 łyżeczka soli  
  • 25 gramów świeżych drożdży  
  • 1 i 1/2 łyżki oliwy 
  • 300ml letniej wody
  • 2 łyżeczki suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej przyprawy do sałatki greckiej - można zastąpić ziołami prowansalskimi
  • 2 garście zielonych oliwek [ok 50g] - pokroić w plasterki
  • sezam naturlany - do obsypania przed pieczeniem
  • 1 żółtko - wymieszane z 1 łyżką wody; do posmarowania przed pieczeniem

Mąki przesypać do dużej miski.

Na środku zrobić zagłębienie, wkruszyć drożdże, zasypać cukier i zalać jedną trzecią letniej wody. Wymieszać lekko środek, starając się zbyt dużo nie zagarnąć mąki z brzegów. Całość odstawić, aż zaczyn zacznie rosnąć na ok. 15 minut.

Po tym czasie dodać sól, suszone przyprawy, oliwę oraz stopniowo wodę i wyrobić - ja do wyrabiania używam miksera z mieszadłami hakowymi. Ciasto powinno być elastyczne i bardzo nieznacznie kleić się do dłoni. Jeśli tak nie jest - jest za suche lub za luźne - można w razie potrzeby dosypać odrobinę mąki lub dolać trochę wody. 

Na końcu wgnieść rękoma pokrojone w plasterki oliwki - jeśli oliwki będą mokre, powinno się jeszcze całość podsypać lekko mąką, żeby zbytnio nie rozluźnić ciasta. Chwilę wyrobić, żeby oliwki zamknęły się w cieście.

Wyrobione ciasto przełożyć do miski, przykryć ściereczką kuchenną i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 1 godzinę. W tym czasie powinno 2-3 razy zwiększyć swoją objętość.

Po tym czasie uderzyć w ciasto 2-3 razy pięścią żeby je odpowietrzyć. Foremkę keksową wysmarować masłem i obsypać razową mąką orkiszową. Włożyć do niej ciasto i ponownie zostawić na 1 godzinę do wyrośnięcia - aż mniej więcej podwoi swoją objętość. 

Gdy chleb już w blaszce wyrośnie, żółtko roztrzepać z łyżką wody i posmarować nim chleb z wierzchu, następnie posypać sezamem naturalnym - w ten sposób ziarna przykleją się do chleba i nie będą odpadać, jak po posmarowaniu samą wodą.

Chleb piec ok. 35-40 minut w nagrzanym do 200C piekarniku - u mnie 1/3 wysokości piekarnika, grzałka góra-dół, bez termoobiegu. Czas pieczenia zależy mocno od piekarnika - trzeba obserwować stopień zarumienienia chleba.

Studzić wyjęty z blaszki na metalowej kratce.  


https://www.facebook.com/groups/228081887572455/?fref=ts

22 komentarze:

  1. Wspaniały chlebuś z moimi ulubionymi oliwkami :) I jeszcze szczypta humoru do przepisu. Czego chcieć więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, cieszę się że i nakarmiłam i rozbawiłam :)

      Usuń
  2. Chlebek wygląda pysznie!
    Ciekawa jestem tylko, czy się nie kruszy? Orkiszowe zawsze kruszą mi się niemiłosiernie...
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że będzie bardziej kruszący. Był trochę bardziej "sypki" niż chleb żytni, czy pszenny, ale wcale się mocno nie kruszył. Oliwki dodały tu wilgotności :)

      Usuń
  3. Uwielbiam domowe wypieki a Twój chlebek wygląda imponująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo :) Uwielbiam domowe pieczywko i nie wyobrażam sobie bez niego tygodnia :)

      Usuń
  4. Wspaniały chlebuś, porywam kromeczkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo apetyczny chlebek. Teraz idealny i dla mnie. Życzę Ci dużo zdrowia. Mnie niestety też rozłożyło... Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aura za oknem niestety mało kogo teraz oszczędza :( Te skoki pogodowe są zabójcze, ciężko się przed choróbskiem uchronić, gdy jednego dnia plus na termometrze i piękne słońce, a dnia następnego mróz, wichura i śnieżyca :( Zdrowotności! - Tobie Kochana i sobie życzę :)

      Usuń
  6. chlebek wygląda świetnie, ciekawa jestem smaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jest moje trzecie podejście do chleba z oliwkami - za każdym razem się nim zajadam, aż mi się uszy trzęsą :) Polecam Kochana, wypróbuj :)

      Usuń
  7. Chlebka tylko pozazdrościć, a chorobę najlepiej czymś pikantnym pogonić. Wracaj do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dzisiaj spaghetti na ostro grypie zapodałam - dopieprzyłam jej i dopapryczyłam nieźle ;)

      Usuń
  8. Uwielbiam takie chlebki :-) Ostatnio nie mam czasu upiec żadnego, bo mój Brzdąc mi to uniemożliwia :-( A Twój wygląda tak przepysznie... Bym Ci kromeczkę chętnie porwała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym była bliżej, z chęcią bym Ci taki bochen podrzuciła :) Ostatnio nałogowo chleby piekę i Pan Mąż nie nadąża ich zjadać, więc mam zapas ;)

      Usuń
  9. Mamy nadzieję, że już choróbsko odeszło w zapomnienie ;) A jak nie to przesyłamy dużo ciepełka :) Chlebuś wygląda genialnie choć oliwek nie lubimy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grypa jeszcze we mnie zipie ostatkiem sił, choć widać już światełko w tunelu i powrót do zdrowia na horyzoncie ;)

      Zgińcie, przepadnijcie, Wy Oliwkowi Heretycy! - a tak na serio to rozumiem, bo ja z podobnym sentymentem na przykład traktuję świeży czosnek... ;)

      Usuń
  10. Wygląda pysznie. Czy mąkę orkiszową można zastąpic pszenną ? posiadam tylko orkiszową pełnoziarnistą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można! Możesz użyć kombinacji mąki pszennej: razowa lub pełnoziarnista + zwykła biała. Albo użyć mąki orkiszowej pełnoziarnistej jaka posiadasz i dopełnić resztę typową mąką pszenną białą.

      Usuń

Z góry dziękuje za pozostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...