środa, 17 lutego 2016

4 kulinarne sposoby na pokonanie grypy


Czyli jak zwyciężyć wredne choróbsko i nie zmęczyć się w kuchni

Zaczyna się niewinnie. Od zwyczajnego jestem dziś zmęczona, zrobię to jutro, albo chyba zakręcę kaloryfery, bo strasznie dziś gorąco


Potem odkrycie że, mimo iż kaloryfer wyłączony, nadal jakoś tak grzeje, a na czole powoli pojawiają się niepozorne kropelki potu. 


Jak na złość zaczyna się wtedy psuć cała reszta. 

Katar przecieka przez nos, mutacja dopada gardło, a na dodatek z irytującą regularnością coś stuka w głowie. Rytmiczny ping-pong niemalże, żesz qrna!

Rozdrażnienie z każdą chwilą narasta. Symptomy się nawarstwiają. Pojawia się lekkie zaniepokojenie tym uprzykrzonym stanem bycia. 

Ale zaraz zaraz… Chyba się nie poddam? Czas pokonać te wredne choróbsko!

Oto moje 4 sprawdzone, kulinarne sposoby na uciążliwe przeziębienie i upierdliwą grypę.
 


1. Dieta STOP, czyli kochane słodkości witajcie!

Jest kilka dni w roku, kiedy terapia zaciskania pasa idzie w odstawkę. Święta? Też. 


Najważniejszym jednak okresem, kiedy różnego rodzaju łakocie wiodą prym w diecie codziennej, jest leczenie choroby. 

No przecież skądś się wzięła teoria, że zwiększona liczba endorfin wprowadza błogi nastrój, a dzięki temu przyspiesza leczenie. To co, czekoladkę?



2. Gotowanie przez telefon


Punkt drugi uzupełnia nieco wcześniejszą teorię. 


Co by tu dziś ugotować? Ale ale, przecież chora jestem! Pizza hawajska, a może cztery sery? Dawno nie jadłam kebaba. Nieee… Dziś mam ochotę na chińczyka. Mniam, mniam. 

Tylko jaki był numer do kucharza? Ok, już znalazłam. Chciałabym zamówić… Dowóz za pół godziny? Ok, jakoś dam radę...


 

3. Patent na „Kochanego”
 

Kochanie miałabym ochotę na takie ptysie z bitą śmietaną, wiesz, te z naszej cukierni. I do tego jakiegoś owocka w tym sklepie tuż za rogiem. A może jeszcze jakiś sok do picia? 

Wyszedłbyś i mi kupił? Plisssss... Jesteś moim autentycznym skarbem, prawdziwym bohaterem. 

A zrobiłbyś mi jeszcze gorącej herbatki z cytrynką? Dzięki, Kochany jesteś. Cmok.

 
Ostatni patent wydaje się najprostszy. Oto i on!


4. Moc ukryta w malinach

Składniki:

  • duży kubek - im większy tym lepszy
  • dobry sok z malin - u mnie syrop z dzikiej róży i malin NASZE DOMOWE - gęsty, esencjonalny i aromatyczny!
  • wrzątek
  • czarna herbata - marka i rodzaj wedle upodobań
  • kilka dowolnych, wysokoprocentowych kropelek - dodatkowo dla efektu ognia

Herbatę zalać w kubku wrzątkiem i parzyć przez 2-3 minuty. Wyłowić fusy - dla ułatwienia, w stanie chorobowym, można posłużyć się herbatą w saszetce. Po lekkim przestudzeniu, dolać 2-3 łyżeczki syropu oraz "kilka wysokoprocentowych kropelek" - że tak ujmę eufemistycznie... Spożywać napój nadal gorący i rozkoszować się rozgrzewającą dobrocią herbaciano-syropową. Ten sposób w walce z patogenem jak dla mnie jest niezawodny!



 

4 komentarze:

  1. Myślę, że patent 3 można wzbogacić o "kochanie, ugotuj mi proszę pyszną zupkę, drugie i deser, a wcześniej idź do sklepu" działa w 2 strony, wiadomix, ale zdecydowanie wolę zupkę, gulaszyk, makaron (cokolwiek) ugotowane przez męża niż hawajską z dowozem. Wiem, mam super męża, co zrobić, taki los ;) (nie uskarżam się)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę okropnie tego 3-daniowego obiadu w wykonaniu małżonka :) Choć nie powiem mój kochany Pan Mąż też staje wtedy na wysokości zadania i obiad 1-daniowy (całkiem zjadliwy) do łóżka poda :)

      Usuń
  2. Świetne sposoby :-) mam teraz chorego mężusia więc sama rozumiesz :-) ale daję radę :-) buziolki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj, chory mąż to nie przelewki! W domu sądny dzień, jakby koniec świata miał nastąpić :P Znam z doświadczenia :P Szybkiego powrotu do zdrowia i normalności więc życzę :)

      Usuń

Z góry dziękuje za pozostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...