sobota, 30 kwietnia 2016

Egzotyczna pomidorowa z kokosem, limonką i ananasem

Łoooł! Łooowicz w zupie - czyli pomidorowa inaczej!


Każdy chyba wyniósł z domu rodzinnego posmak klasycznej pomidorowej. Czasami jednak nachodzi ochota aby ten tradycyjny przepis zdeczko zmienić, trochę podbarwić niecodziennym smakiem i z lekka przeobrazić nietypowym dodatkiem. 

Pewnego dnia, gnana palącą potrzeba improwizacji, postanowiłam zmierzyć się z Królową Polskich Zup:  Pomidorową i nadać jej bardziej egzotycznego, zamorskiego charakteru.

Słodycz marchewki i pomidorów jest tu więc przełamana kwaśną nutą limonki. Mleczko kokosowe dodaje aksamitnego smaku. Ananas z kolei przynosi świeżą egzotykę. A imbir dodaje rześkości.

Zapraszam na niecodzienną wersję zupy pomidorowej. Spróbujecie i nie będziecie chcieli przestać jeść! :)


Składniki na 4-5 porcji:
  • 1 cebula - średnia
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 szkl. wody
  • 1/2 szkl. soku z ananasów z puszki
  • 1 kostka rosołowa
  • 2 marchewki - średni3
  • 3 plastry ananasów z puszki
  • 1 puszka pomidorów krojonych bez skórki Łowicz 
  • 1 puszka mleczka kokosowego [400ml]
  • 1 limonka - starta skórka oraz sok
  • kawałek świeżego imbiru [kostka 1x2 cm]
  • sól, pieprz biały - do smaku
  • suszone płatki kokosowe - do dekoracji

piątek, 29 kwietnia 2016

Gulasz wieprzowy z grzybami leśnymi

Aromatyczne grzyby w gęstym i pożywnym gulaszu


Tokań, ragout czy tadżin - nazwy różne w zależności od kraju, w którym jest gotowany, potrawa jednak nadal ta sama. Gulasz - bo to o nim mowa - należy niewątpliwie do klasyki dań obiadowych na całym świecie.

Podawać go można z dowolnymi dodatkami, choćby ziemniakami, kopytkami, ryżem czy kaszą. Ja jednak preferuję delektować się treściwym gulaszem w towarzystwie makaronu - tu akurat będą to świderki od MAKARONY POLSKIE

A jako że gulasz z makaronem jest idealną propozycją na pożywny obiad nie tylko w zaciszu własnego domu, ale również w wersji na wynos, poniższym przepisem rozpoczynam moją akcję: Makaronowy lunchbox do pracy - organizowaną na Durszlak oraz Mikser kulinarny.

Zapraszam wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa  i dodawania do niej przepisów. Stwórzmy zbiór pomysłów na lunchbox do pracy z makaronem w roli głównej, z których człowiek pracujący będzie mógł w każdej chwili skorzystać i własnoręcznie oraz bezproblemowo odtworzyć w zaciszu własnej kuchni.


Składniki na 4 solidne porcje:
MARYNATA DO MIĘSA:
  • sól
  • pieprz
  • przyprawa do gulaszu
  • majeranek
  • 1-2 łyżki oleju
GULASZ:
  • 1 kg szynki wieprzowej
  • 2 duże cebule
  • 1 garść grzybów leśnych suszonych
  • 1/2 kostki rosołowej
  • 1 liść laurowy
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • 6-7 ziarenek czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki majeranku
  • smalec - do obsmażania mięsa
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej - do zagęszczenia gulaszu
  • sól, pieprz czarny mielony, pieprz cayenne - do doprawienia do smaku

czwartek, 28 kwietnia 2016

Makaronowy lunchbox do pracy

Przygotowanie smacznego i pożywnego lunchbox-u na następny dzień do pracy to nie fizyka kwantowa. Dasz radę!  

[źródło: all-free-download.com]

Przerwa obiadowa w pracy. Głód już lekko doskwiera. Najwyższy czas coś zjeść. I tu napotykasz dylemat....

Przejadła Ci się pizza z pobliskiej pizzerii, zamawiana z kumplami  zza biurka tydzień po tygodniu? Chińszczyzna po raz -enty? Ile razy można jeść schabowego z cateringu? Na widok sushi masz mdłości? Sałatka ze sklepowej lodówki coś marnie się prezentuje? Generalnie dość masz już kolejnego, sztampowego lunchu na wynos? 

Czas zakasać rękawy, odkurzyć fartuch kuchenny i zabrać się za własnoręczne gotowanie! Przygotowanie smacznego i pożywnego lunchbox-u na następny dzień do pracy to nie fizyka kwantowa. Dasz radę! A co będzie Ci najłatwiej ugotować, w największej ilości możliwych smaków i wariacji? Oczywiście, że makaron!

Przyjmę pomysły na dania z makaronem w roli głównej, które można łatwo zapakować i zabrać ze sobą na lunch do pracy. Każdy rodzaj makaronu mile widziany, również ten mniej typowy w kształcie, składzie czy kolorze. Niech będą to dania obiadowe na gorąco (do odgrzania w pracowniczej kuchni), jak i również sycące sałatki makaronowe na zimno.

Zapraszam do uczestnictwa w akcji, która trwa od 28.04 2016 do 20.05.2016.

Stwórzmy zbiór pomysłów na lunchbox do pracy, z których człowiek pracujący będzie mógł w każdej chwili skorzystać i własnoręcznie oraz bezproblemowo odtworzyć w zaciszu własnej kuchni. Najciekawsze przepisy zostaną opublikowane we wpisie podsumowującym akcję. 

Do kuchni - biegiem marsz! :) 

[źródło: all-free-download.com]
Zasady:
  • Głównym składnikiem dania musi być makaron.
  • Można dodać po kilka wpisów z jednego bloga.
  • Nie można dodawać wpisów sprzed rozpoczęcia akcji.
  • Dodane wpisy wymagają akceptacji przez koordynatora akcji.
  • Wymagane jest wklejenie we wpisie banerka akcji pobranego ze strony akcji. Banerek w szpalcie bocznej lub na głównej stronie bloga nie jest warunkiem wystarczającym do akceptacji wpisu. 
  • Wpis musi zawierać zdjęcie potrawy. 
Akcja organizowana na Durszlak oraz Mikser kulinarny.

Poniżej kody banerków do wklejenia we wpisach biorących udział w akcji. Należy je wkleić w trybie HTML. 

Makaronowy lunchbox do pracyDurszlak

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/makaronowy-lunchbox-do-pracy">
  <img src="http://durszlak.pl/system/banners/00/00/00/13/14embed_P3uQhbc75zclI965cX0fy9nGRr9VsQzz.jpg"
       alt="Makaronowy lunchbox do pracy">
</a>


 


Makaronowy lunchbox do pracy


Mikser kulinarny

środa, 27 kwietnia 2016

Śniadaniowe bułeczki czosnkowe na mleku

Ząbki świeżego czosnku oraz suszony czosnek niedźwiedzi w aromatycznych bułeczkach śniadaniowych - mmmhhhmmm, co za smak i zapach! :)


Zaopatrzyłam się ostatnio w suszony czosnek niedźwiedzi i od razu postanowiłam go wykorzystać w stosownym wypieku. Zamarzyły mi się bułki, aromatyczne i intensywnie pachnące czosnkiem. 

Stosowny przepis podpatrzyłam na blogu Filozofia smaku, choć oryginalnie został zapożyczony z bloga Moje kulinarne ekspresje. Recepturę delikatnie zmodyfikowałam zastępując wodę w całości mlekiem - od tego bułeczki wyszły niesamowicie delikatne w smaku.

Efekt taki, że po niecałych dwóch godzinach delektowałam się świeżymi, jeszcze ciepłymi bułeczkami na II śniadanie. Smakowały wyśmienicie posmarowane jedynie masłem, nie potrzebowały dodatków - takie dobre!


Składniki na 8 dużych bułeczek - do formowania kształtu i pieczenia użyłam formy silikonowej na babeczki o trójkątnych kształtach

  • 2 i 1/2 szkl. mąki pszennej - tortowa, typ 450 + 1-2 łyżki do podsypania podczas wyrabiania - aby ciastu poprawić konsystencję, jeśli zajdzie taka potrzeba + 1 łyżka do obsypania formy przed pieczeniem
  • 1 szkl. ciepłego mleka + 1 łyżka do posmarowania bułeczek przed pieczeniem
  • 1/4 kostki świeżych drożdży [25g]
  • 1/2 kostki masła [100g] + 1 łyżeczka do wysmarowania formy przed pieczeniem
  • 6 ząbków czosnku - dużych
  • 1 łyżka suszonego czosnku niedźwiedziego
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • sezam naturalny i sezam czarny - do posypania bułeczek przed pieczeniem


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zielony koktajl z kiwi i szpinaku

Szpinakowa dobroć w napoju pełnym zdrowia!


Przyuważyłam, że mnóstwo kulinarnej braci blogowej gra ostatnio w zielone. Koktajle z dodatkiem zielonej, warzywnej dobroci mnożą się jak grzyby po deszczu. Zielone eliksiry zdrowia szturmem zdobywają serca miłośników zdrowego odżywiania. Szpinak staje się pożądanym składnikiem śniadaniowych drinków. Będę tu konformistką i podążę za resztą. W zielone gram i ja!

Zalety i wady zielonego płynu są jasne. WADY - sam się nie zrobi... ZALETY - niech no zacznę po kolei wymieniać :) [źródło: ekaloria; abczdrowie; zielonekoktajle; poradnikzdrowie; wieczniemloda]
  1. Mało kalorii - dobra wiadomość dla dbających o linię i trzymających się ściśle diety
  2. Naturalny detoks - zawiera dużą dawkę unieszkodliwiającego toksyny chlorofilu, który nie przez przypadek nazywany jest krwią roślin, ze swoim oczyszczającym działaniem dla organizmu
  3. Bogaty w błonnik - rozwiąże każdy problem z trawieniem, jednocześnie wspomagając odchudzanie; błonnik wypełnia żołądek, przez co koktajl staje się wartościową i sycącą przekąską z powodzeniem zastępującą drugie śniadanie
  4. Budulec dla organizmu - szpinak zawiera dużo białka istotnego dla budowy mięśni i kośćca
  5. Dotlenienie dla ciała - w liściach szpinaku znajduje się łatwo przyswajalne żelazo, które m.in transportuje tlen do organizmu
  6. Na odporność - porządna dawka witaminy C znajduje się nie tylko w szpinaku, ale również w kiwi
  7. Dla dobrego wzroku i zdrowej skóry - a wszystko to za sprawą zawartej w szpinaku witaminy A
  8. Wspomaga prawidłową krzepliwość krwi - w szklance soku ze szpinaku znajduje się więcej witaminy K, niż wynosi zalecana dzienna dawka; jej niedobór może skutkować nadmiernymi krwawieniami, tworzeniem się dużych siniaków i spowolnieniem procesów gojenia, nawet po zwykłym skaleczeniu
  9. Obniża ciśnienie - liście szpinaku zawierają dużo obniżającego ciśnienie potasu; wskazany jest więc zwłaszcza dla osób z nadciśnieniem
  10. Daje kopa energetycznego - szpinak jest bogatym źródłem manganu, zwanym lokomotywą naszego życia; komórki nerwowe i mózg odżywiają się manganem, dlatego jego niedobory mogą objawiać się jako stres, zmęczenie i brak energii

Palców u rąk mi już zabrakło, koniec więc jak na razie tej zdrowotnej wyliczanki :) Pora zabrać się za miksowanie! Zielony koktajl na II-śniadanie serwuję z ciasteczkiem francuskim z marmoladką od BRZEŚĆ. Kruche, delikatne, maślane - niepoprawny łasuch jestem i nie mogłam się oprzeć tej cukierniczej rozpuście ;)

Składniki na 1 szklankę:
  • 2 brykiety mrożonego szpinaku - lub 2 garście świeżego, jeśli uda nam się takowy dorwać na pobliskim bazarku :)
  • 1 kiwi - duże
  • 200ml soku pomarańczowego - wyciśnięty świeży lub jak brak w domu pomarańczy, można obejść się tym z kartonika
  • 1 łyżeczka syropu z agawy - można pominąć, jak ktoś lubi kwaskowaty smak w napoju

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wspomnień czar - Weekend za pół ceny 2015

Smakuję, kosztuję, delektuję się :)

Mija właśnie ostatni w tym roku dzień promocyjnego smakowania na Obszarze Metropolitalnym Gdańsk-Gdynia-Sopot

Kwiecień po raz kolejny przyniósł ze sobą cykliczną imprezę Rozsmakuj się w Metropolii - Weekend za pół ceny, kiedy to o 50% taniej można smacznie zjeść, pójść do teatru i na wystawę, czy choćby upiększyć się w gabinecie kosmetycznym. 

Z roku na rok impreza odnotowuje coraz większą frekwencję, coraz więcej miast się do niej przyłącza, a lista lokali i usługodawców systematycznie się poszerza. 

Jest to znakomita okazja, aby w przystępnej cenie poznać ofertę kulturalną, gastronomiczną oraz wypoczynkową niemalże całej Metropolii [źródło: www.gdansk.pl]

Ja zwykle korzystam z tej gastronomicznej części :) 

Tak jest i w tym roku. Gdy czytacie ten wpis, ja właśnie delektuję się wykwintnym obiadem, fantastycznym deserem i energetyzująca kawą w kilku nieprzeciętnych miejscach w Gdańsku

Zdam relację z tych wrażeń kulinarnych, a jakże! W międzyczasie jednak zapraszam na fotorelację z moich zeszłorocznych wojaży kulinarnych po Gdańsku.

Weekend za pół ceny w Gdańsku 18-19 kwiecień 2015 - oglądaj poniżej:

sobota, 23 kwietnia 2016

Chałka zapleciona z czarną porzeczką

Co Ty pleciesz? Chałkę plotę! Nie ma to jak warkocz pysznie zapleciony :)


Tradycyjnie w kwietniu pogoda jak zwykle plecie bzdury - dziś słońce, jutro deszcz, pojutrze przymrozek. Nie pozostaję dłużna - plotę i ja! Tylko tak bardziej kulinarnie, ze słodkim posmakiem, w zaciszu własnej kuchni. A wszystko to w ramach akcji Co Ty pleciesz! organizowanej w grupie Blogerzy od kuchni.

Składniki na 1 chałkę - łasuch spragniony zdublowanej ilości chałkowego specjału, niech po prostu podwoi składniki:

ROZCZYN DROŻDŻOWY:
https://www.facebook.com/events/1304717876210232/
  • 20g świeżych drożdży
  • 40g masła
  • 100ml mleka
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki pszennej 
CIASTO:
  • 250g mąki pszennej 
  • 50g cukru
  • 1 jajko - małe
  • szczypta soli
NADZIENIE:
  • 1/2 słoiczka domowego dżemu z czarnej porzeczki [cały ma 305ml] – musi być gęsty i dobrze odparowany
WIERZCH:
  • 1 żółtko + 1 łyża mleka - do posmarowania z wierzchu
  • cukier perlisty - do posypania przed pieczeniem
  • płatki migdałowe - do posypania przed pieczeniem

piątek, 22 kwietnia 2016

Drożdżówka ślimak bogato nadziana

Gęsty, owocowy, słodki farsz i pyszne ciasto drożdżowe oblane lukrem - czegóż chcieć więcej?!
 

W aktualnej edycji Ciasta na niedzielę miałam przyjemność wybrać rodzaj słodkiego wypieku do wspólnego pieczenia. Postawiłam na klasykę i ukochane ciasto drożdżowe, bez którego nie wyobrażam sobie kulinarnej egzystencji.

Stąd tematem przewodnim akcji w ten weekend jest Drożdżówka bogato nadziana. Miłego wypiekania i nadziewania sobie i wszystkim życzę! :)


Składniki na tortownicę o średnicy 26cm:

ROZCZYN DROŻDŻOWY:
  • 40g świeżych drożdży
  • 75g masła
  • 200ml mleka
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki pszennej 
CIASTO:
  • 500g mąki pszennej 
  • 100g cukru
  • 1 jajko
  • ¼ łyżeczki soli
NADZIENIE:
  • 1 słoiczek domowego dżemu truskawkowego [300ml] – musi być gęsty i dobrze odparowany
LUKIER:
  • 1 szkl. cukru pudru
  • 1 łyżka gorącej wody
  • 2-3 łyżki soku z cytryny

czwartek, 21 kwietnia 2016

Jaja faszerowane hummusem

Pomysł na zdrowe śniadanie dla dwojga - nie ma to jak smacznie i pożywnie rozpocząć dzień!


Degustowałam już hummus oliwkowy firmy PRIMAVIKA w zdrowych i pożywnych FIT kanapkach. Tym razem kolej przyszła na hummus paprykowy.  

Musze przyznać, że pasta jest bardzo ciekawa w smaku. Dodatek papryki jest wyczuwalny, jej kawałki widoczne, choć nie wybija się na pierwszy plan - i tak być powinno, bo przecież to ciecierzyca ma tu grać pierwsze skrzypce. Według mnie taka kombinacja to idealna kompozycja smaków w hummusie łączonym z innym warzywkiem.

Ocet jabłkowy nadaje tu znaczącej kwaskowatości - nie każdemu może to pasować, choć ja akurat do takich nie należę, octu jabłkowego używam w kuchni regularnie i lubię jego posmak :)  

Kaloryczność produktu jest minimalna, a walory odżywcze i prozdrowotne ciecierzycy (z której został wykonany) - ogromne! Jak zwykle przy produktach PRIMAVIKA, z przyjemnością czytałam skład i nie musiałam obawiać się konserwantów, sztucznych barwników i aromatów, czy dodatku glutaminianu sodu. Po prostu wiem co jem! :)

Tym razem hummus postanowiłam wykorzystać w jajach faszerowanych, którymi uraczyłam siebie i Pana Męża na śniadanie :) Kwaskowaty i paprykowy posmak pasty idealnie mi się tu komponował z trochę nijakim smakiem jajka. Do tego garstka kiełków, kromka chleba własnoręcznie wypiekanego i zdrowe śniadanie dla dwojga gotowe!

Składniki na porcje dla 2 osób:

środa, 20 kwietnia 2016

Pieczarkowe wpadki i wypadki oraz zapiekanka pieczarkowo-ziemniaczana

Wielkimi krokami nadchodzi Światowy Dzień Pieczarek - 22 kwietnia już blisko!


Jak wieść gminna niesie, genezą pieczarki był ból brzucha pewnej francuskiej księżniczki. Pewnego dnia, wracając w powozie przez las do dworu, dostrzegła przy drodze dorodne grzyby. Natychmiast kazała zatrzymać konie i zebrać przyuważony plon. Grzyby zostały jeszcze tego samego dnia przyrządzone na kolację. Efekt tego taki, że domownicy ciężko się struli zaserwowanym specjałem, bo księżniczce udało się znaleźć muchomory.

W głowach ogrodników zaczęło jednak powoli kiełkować pytanie – jak wyhodować jadalne grzyby w kontrolowanych warunkach i nie zdawać się na te dziko rosnące, nie zawsze korzystne dla zdrowego brzucha? Wersalscy ogrodnicy starali się uprawiać pieczarkę na wolnym powietrzu. Niestety bez powodzenia.
 
Tu historia pieczarki napotyka nagle kompletny zwrot akcji. Niejaki Chambry, chłop z miejscowości Passy (jesteśmy nadal we Francji, roku pańskiego 1811) odkrył pewnego dnia, iż obornik, który zrzucił do opuszczonych kamieniołomów, po kilku miesiącach zaowocował wspaniałą hodowlą grzybów. A wszystko to dzięki stałej temperaturze i wilgotności panującej w wydrążonych w skałach pieczarach.

Chłop natychmiast wyczuł nosem (nietrudne to było wśród tylu odchodów) złoty biznes! Napotkał tylko pewien trudny do rozwiązania problem - jak zintensyfikować produkcję i nadal utrzymać w ręku jej tajemnicę???

Z nieoczekiwaną pomocą przyszedł Napoleon, który w 1813 roku ogłosił mobilizację rekrutów. Sprytny Chambry natychmiast zaoferował schronienie i pożywienie uciekającym przed poborem młodzieńcom, zyskując w zamian tanią i dyskretną siłę roboczą.

Zazdrośni sąsiedzi szybko jednak przyuważyli, że Chambry, który jak dotąd nie miał oszałamiających sukcesów w eksperymentach hodowlanych, sprzedaje pieczarki całym rokiem, nawet w środku suchego lata. Jakoś tak mimochodem ogłoszono nagle dekret zakazujący eksploatacji starych kamieniołomów. Tajemnica wyszła na jaw!

Hodowlą pieczarek zaczęło raptownie zajmować się całe Passy. Miejscowość stała się szybko najważniejszym paryskim dostawcą tych grzybów. Z biegiem czasu hodowla zaczęła być popularna także w stolicy. Pieczarki, początkowo nazywane grzybami Passy zyskały miano Champignons de Paris – grzybami z Paryża. [źródło: kucharz.wieszjak.polki.pl]

Ale dość babrania się w historii okraszonej obornikiem! Czas na przepis z wykorzystaniem tego szlachetnego grzyba. Prezentuję prostą i szybką w przygotowaniu zapiekankę pieczarkowo-ziemniaczaną z sosem beszamelowym. Przepis bierze udział w akcji kulinarnej Pieczarkowy Tydzień 2016 na Durszlaku i Mikserze kulinarnym.


Składniki na 2 porcje - piekłam w 2 małych naczyniach do zapiekania:
ZAPIEKANKA
  • 3-4 ziemniaki
  • 200g świeżych pieczarek 
  • 1 pomidor 
  • sól, pieprz czarny, czosnek granulowany, ulubione zioła  - do smaku
SOS BESZAMELOWY:
  • 1  łyżka masła
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 1/2 szkl. mleka
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej - płaska
  • sól i pieprz czarny - do smaku

wtorek, 19 kwietnia 2016

Gęsty krem czosnkowy z groszkiem ptysiowym

Taki mały, niepozorny, ale bez niego zupa-krem traci swój urok...


Nie jest za słodki, ani za słony, za to cudownie chrupiący i delikatny. Groszek ptysiowy - bo to o nim mówię - jest idealnym przybraniem talerza zupy. Nie wyobrażam sobie bez niego kremu warzywnego. Jako przegryzka podczas domowego seansu filmowego też się sprawdzi. Na pewno będzie zdrowszy do pochrupania niż tłuste chipsy.

Po otwarciu przechowuję go szczelnie zamknięty na klips, lub w metalowej puszce, bo ciasto ptysiowe szybko chłonie wilgoć i traci wtedy dużo swojego uroku. Choć taki zawilgocony nieopatrznie groszek ptysiowy można łatwo odświeżyć podsuszając go w lekko nagrzanym piekarniku - wróci mu wtedy pożądana chrupkość. Groszek nadaje się też do zamrożenia - tylko przy rozmrażaniu trzeba go koniecznie wyjąć z opakowania i rozłożyć luźno na dużej powierzchni.

Dziś zapraszam na zupę-krem o intensywnym, czosnkowym smaku - gęstą, aromatyczną i przybraną chrupiącym dodatkiem z ciasta ptysiowego. U mnie jest to groszek ptysiowy firmy BRZEŚĆ.


Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 3/4 litra wody
  • 1 kostka rosołowa
  • 3 ziemniaki - średnie
  • 1/2 kalafiora - małego
  • 2 pietruszki - średnie
  • kawałek bulwy selera - wielkości połówki jabłka
  • 6 ząbków czosnku
  • sól, pieprz czarny, pieprz cayenne - do smaku
  • masło - do smażenia
  • groszek ptysiowy BRZEŚĆ - do posypania na talerzu
  • kiełki słonecznika - do posypania na talerzu

sobota, 16 kwietnia 2016

Jabłecznik pełnoziarnisty

Zdrowsza wersja typowego jabłecznika z mąką pełnoziarnistą i płatkami owsianymi w składzie


Dawno nie brałam udziału w fejsbukowej akcji Ciasto na niedzielę. A to przytrafiły się Święta Wielkanocne, a to przeszkodził wyjazd, a to nie miałam ochoty na pieczenie. Tym razem powiedziałam sobie - dość! Trzeba zabrać się do roboty!

Zapraszam więc na Jabłecznik. Ale taki trochę mniej typowy, bo z jabłkami z kompotu oraz mąką pełnoziarnistą i płatkami owsianymi. Zdrowsza wersja standardowego jabłecznika. Do tego pyszny dodatek rodzynek i cynamonu. Przepis podpatrzyłam u Joli i na pewno do niego jeszcze wrócę, bo wypiek wypadł znakomicie :)


Składniki na 1 dużą keksówkę o wymiarach LxWxH 30x10x7cm:
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 1/2 szkl. cukru - zmniejszyłam ilość z 3/4 cukru, bo użyłam słodszych jabłek z kompotu zamiast świeżych
  • 3/4 szkl. mąki pszennej - tortowa, typ 450
  • 1 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej - graham drobna, typ 1850
  • 1 szkl. płatków owsianych
  • 1/2 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 1 szkl. oleju
  • 1 szkl. mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej - mój dodatek, bo wydawało mi się, że sam proszek do pieczenia ciężkich jabłek kompotowych nie udźwignie
  • 1 łyżeczka cynamonu - mój dodatek
  • jabłka z kompotu - niecały słoik 1 litrowy, objętościowo tyle co 2 duże jabłka świeże
  • 100g rodzynek
  • masło i bułka tarta - do wysmarowania i obsypania formy
  • 2 łyżki brązowego cukru - do posypania ciasta przed pieczeniem

piątek, 15 kwietnia 2016

Chleb na drożdżach z oliwkami

Oliwki w sałatce - nic dziwnego. Oliwki w chlebie? - rewelacyjny pomysł!


Ostatnio podpatrzyłam u Marder&Marder na stronie chleby.info intrygujący przepis na Chleb pszenny z oliwkami i estragonem. Od razu nabrałam ochoty aby go wypróbować! Jak pomyślałam, tak zrobiłam i teraz cieszę się pysznym pieczywkiem z nietypowym dodatkiem oliwek :)

Z braku kilku składników - no bo po co przeglądać wcześniej szafki dla pewności czy wszystko, co potrzebne, posiadam... - musiałam ich listę lekko zmodyfikować. Najgorsze, że zabrakło mi mąki pszennej i wertowałam wszystkie kąty w poszukiwaniu zamiennika - mąka żytnia musiała tu przyjść na ratunek. Zmniejszyłam też ilość całkowitą składników, żeby zmieścić wypiek w jednej blaszce. Oliwek dodałam dość zamaszyście, bo przemówił do mnie ten smak :)


Składniki na 1 dużą keksówkę - o wymiarach LxWxH 30x10x7 cm:
  • 400g mąki pszennej  - tortowa typ 450
  • 100g mąki żytniej - typ 720 
  • 1 łyżeczka cukru  
  • 1 łyżeczka soli  
  • 25 gramów świeżych drożdży  
  • 1 i 1/2 łyżki oliwy 
  • 300ml letniej wody
  • 2 łyżeczki suszonego estragonu
  • 50g zielonych oliwek - pokroić w plasterki

czwartek, 14 kwietnia 2016

Na pierogi tylko do Sopockiego Młyna!

Smażone, pieczone, z wody - rodzajów i smaków do wyboru do koloru!

Źródło: Sopocki Młyn
W ramach minionego Weekendu za pół ceny w Sopocie, jaki miał miejsce w dniach 9-10 kwietnia 2016, zawędrowałam do niedawno otwartego Sopockiego Młyna zlokalizowanego przy Zamkowej Górze 25 w Sopocie Kamienny Potok. Premiera otwarcia miała miejsce w lutym, a już teraz, niecałe dwa miesiące później, pierogarnia pękała w szwach od natłoku gości.

Znakiem rozpoznawczym i podstawowym elementem menu są tu oczywiście pierogi. Gotowane i pieczone, z ciasta pierogowego i z ciasta drożdżowego, na słodko i na wytrawnie, z owocami i z mięsem - wybór przeogromny! A wśród nich prawdziwe perełki, choćby pierogi z mięsem jelenia, które można było znaleźć w karcie z ostatniego tygodnia. Dodatkowo menu pierogów zmienia się regularnie i co tydzień kucharze na nowo komponują coś niekonwencjonalnego.

Jak sami o sobie piszą:  Można mieć pewność, że w Sopockim Młynie nie powieje kulinarną nudą, a serwowane specjały to nie przysłowiowe flaki z olejem. [źródło: Groupon]

Ale ale! Nie tylko pierogi tu mają! Menedżer restauracji tak tłumaczy ideę tego miejsca: Nazwa Sopocki Młyn nie jest bez znaczenia. Ma sugerować, że najważniejsze dania w naszej karcie wytwarzane są z mąki (...) Specjalizujemy się nie tylko w pierogach (...). Naszą wizytówką są również domowej roboty makarony i kopytka. Do przygotowywania potraw wykorzystujemy wyłącznie zdrowe, wysokiej jakości produkty, które kupujemy u regionalnych dostawców. Staramy się o uzyskanie dla naszej restauracji tytułu "Dziedzictwo Kulinarne - Pomorskie" i zabiegamy o zdobycie certyfikatu potwierdzającego współpracę z dostawcami i producentami ekologicznej żywności. [czytaj więcej na: Trojmiasto.pl]

Źródło: Sopocki Młyn
Do mnie osobiście bardzo przemówiło specjalne stanowisko, gdzie na oczach gości kucharze misternie lepili pieróg za pierogiem. Praca tam wrzała, a ręce pierogowych specjalistów niemalże furczały w powietrzu, by nadążyć za kolejnym zamówieniem. Uszanowanie się należy!

Ale co ja tu będę się rozpisywać. 
Niech fotorelacja przemówi sama za siebie. Zapraszam poniżej! 

środa, 13 kwietnia 2016

Pieczone hot dogi pełnoziarniste

Ile w końcu jest tego ketchupu w ketchupie?


Wśród produktów przeznaczonych do testowania, jakie otrzymałam od PRIMAVIKA, znalazł się rodzynek ketchupowy pod marką PRIMAECO. Ta sama firma i ekologiczna, certyfikowana produkcja, ale pod odrębna marką BIO, która proponuje dania obiadowe, pasztety i paprykarze, buraczki, musztardy oraz ketchupy. 

Ketchup bez dodatku cukru dla dzieci BIO przedstawiany jest przez producenta jako przetwór dla zdrowego brzucha, który zawiera pomidory z upraw ekologicznych i jest bezcukrowym zamiennikiem tradycyjnych sosów. Szczególnych właściwości nadaje mu koncentrat soku jabłkowego, użyty dla wzbogacenia smaku. Ketchup jest więc produktem ekologicznym, bezglutenowym i bez dodatku soi - idealny również dla wegan i wegetarian.

Gdy tylko sięgnęłam po ketchup, od razu pozytywnie mnie do niego nastawiła szklana butelka, użyta jako opakowanie. Przez to na pewno zamknięto w niej więcej zdrowia w środku, skoro zawartość wymagała jedynie pasteryzacji, zamiast "ulepszania przeróżnymi dopalaczami" jak to się dzieje przy używaniu opakowaniach plastikowych. 

Jednak zawsze jest coś za coś. Wysoka butelka i gęsty ketchup to połączenie skutkujące w utrudnionym dobraniu się do zawartości, bo mazidło nie chce zbyt łatwo spływać. Ale za to jaka satysfakcja, gdy w końcu z powodzeniem dobiorę się do pomidorowego skarbu w środku :)

Ketchup sam w sobie jest dość słodki i mimo, że nie zawiera cukru, zdecydowanej słodkości dodaje mu koncentrat soku jabłkowego, którego jest w nim aż 50% ogólnego składu.

Przyznam szczerze, że jak dla mnie za dużo tej słodyczy, a za mało pikanterii. No ale skoro grupa docelową są tu dzieci (jak sama nazwa wskazuje), nie będę zbytnio wybrzydzać Dziecko ma przecież delikatne kubki smakowe, jeszcze nie spaczone pikantnym odżywianiem, w przeciwności do dorosłego.

I oto nasuwa się pytanie: to w końcu ile tego ketchupu jest w ketchupie

Najważniejsze, aby był z pomidorów, a nie ich koncentratu. Tutaj użyto właśnie pomidorów i to dokładnie 135g na 100g produktu. Proporcje te nie należą może do najwyższych wśród ketchupów dostępnych na rynku, ale nie są też najgorsze - nie ma to jak złoty środek :) A żeby wyrobić sobie takie przekonanie podejrzałam testy ketchupów na Powiedz dietom nie, Noizz, Wp.pl.

Jedyny zgrzyt w całości składu to guma guar użyta do zagęszczenia. No czemu, no?! Takie cudo i musiało się to świństwo w nim pojawić?

I tym zdecydowanym akcentem kończę moją recenzję i zapraszam na wypiek z wykorzystaniem ketchupu bez dodatku cukru dla dzieci BIO marki PRIMAECO. Smacznego! :) 


Składniki na 9 dużych bułek:
  • 80g masła
  • 1 szkl. mleka [250ml]
  • 30g świeżych drożdży
  • 350g mąki pszennej - tortowa typ 450
  • 150g mąki pszennej pełnoziarnistej - graham drobna typ 1850
  • 80g cukru
  • szczypta soli 
  • 1 żółtko
  • 9 parówek - długich i cienkich
  • kilka plastrów żółtego sera - wąskie, grubo krojone półplastry
  • 2 ogórki kiszone - średnie, pokrojone w plasterki
  • prażona cebulka - sklepowa :)
  • ketchup bez dodatku cukru dla dzieci BIO od PRIMAVIKA
  • musztarda
  • 1 białko - roztrzepane, do posmarowania bułeczek przed pieczeniem
  • czarny sezam - do posypania bułeczek przed pieczeniem

Google+ Followers

Wersja do druku

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...